One Little Word #2020


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Jest pierwszy noworoczny wieczór. Za ścianą, przy świetle kolorowych lampek zawieszonych na drewnianym regale, śpi Lisia. Z łazienki dobiega mnie szum wody. Siedzę na kanapie, pod choinką drzemie Bilbo. Niedawno skończyliśmy oglądać drugą część Czarownicy. Uśmiecham się na myśl o naszych durnych żartach, które po 14 wspólnych latach chyba tylko nas śmieszą. Czuję spokój. Bezkresny spokój, który otula mnie od stóp do głów, wypełnia przy każdym oddechu. Dopiero teraz dociera do mnie, jak ciążyły na mnie ostatnie dni, tygodnie, miesiące. 


Gdzieś na dnie tli się radość. Nadzieja. Wdzięczność. Nie mam planów. Męczą mnie one niemiłosiernie. Zerkam na ubiegłoroczną vision board ze słówkiem flow. Czy faktycznie je poczułam? Przebiegam myślami przez 2019 rok. 


Byłam mamą i żoną

Potykałam się przy tym, gubiłam. Chwytałam szczęście, tuliłam godzinami, całowałam obolałe miejsca, wypełniałam przestrzeń między nami rozmowami, niekiedy ciszą. Piekliłam się, krzyczałam, wyrzucałam sobie słabość. Zapętlałam, kluczyłam, aby dojść do tego samego wniosku, co rok temu. 

Bo wiecie, nie ma co ukrywać - dla mnie to, co w sercu zawsze będzie najważniejsze. Owszem praca jest dla mnie niezwykle istotna. Uwielbiam zadania, w których mogę rozwinąć skrzydła. Sięgnąć po coś, co wcześniej nie było w moim zasięgu. Jednak ostatnie miesiące wyraźnie uzmysłowiły mi, że to nie nowe stanowisko, kolejny wywiad, zaproszenie do telewizji sprawiają, że uśmiecham się na myśl o mijającym roku. To Ona. I On. Nie jest między nami idealnie, nigdy nie było. Kłócimy się, krzyczymy, tupiemy nogami. Ale każdego dnia pracujemy nad tym, co nas łączy. O to chyba w tym wszystkim chodzi.

Czytałam

Książki są dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Podobnie jest z Lisią, z którą czytałyśmy każdego dnia. Poddałam się mojej słabości do literatury dziecięcej, nie wzbraniałam się i po prostu pisałam o niej. Podzieliłam się z Wami pięknymi tytułami, idąc krok dalej - zaczęłam o nich mówić nie tylko poprzez social media, ale również w filmach, które regularnie pojawiały się na moim kanale.

Książki. Nie chcę się już rozdrabniać. To o nich chcę pisać, o nich chcę opowiadać.


Pisałam

Odważyłam się. Napisałam coś pełnego. Już wiem, że mogę, że potrafię. To nie tylko krótkie zapiski na blogu, skrawki dnia, moje domowe historie.


Pozwoliłam sobie na flow. Jestem wdzięczna. Uważna. Teraz czas na radość.
Moje One Little Word na 2020 rok to joyful.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger