Zbudujmy sobie półkę


do utraty tchu blog


Lubię nasze mieszkanie. Z pozoru spójne i jasne, summa różnych chwil. Od momentu, w którym przekroczyliśmy po raz pierwszy jego próg wiele się zmieniło. Wszystko zrobiliśmy w nim sami, bez udziału ekipy remontowej (wyłączając rodziców). I może dlatego, że nie jest wygładzone, idealne i tyle w nim niedociągnięć, czuję, że to po prostu dobre miejsce. 


Każda zmiana nie była dogłębnie przemyślana. To zazwyczaj impuls. Mój. Jedna myśl w głowie, która pojawia się jak maleńki błysk. Kiełkuje we mnie przez chwilkę, potem wszystko dzieje się lawinowo. Tak było z drewnianym stołem, o którym kiedyś już wspominałam. Jesienny remont kuchni to również jedno spotkanie u dziadków w leśniczówce i odnaleziony stary kredens w stodole. Później wyburzyliśmy ścianę, wyrzuciliśmy stare meble, wstawiliśmy maleńki kredensik... 


W moim domu rodzinnym jest mnóstwo przedmiotów nasączonych wspomnieniami. Stara szafa ze strychu, której mama dała drugą szansę. Pamiętam, że kiedyś kryły się w nim wielkie futra i skórzane płaszcze pradziadków. Okropnie bałam się tej szafy. Dziś jest jednym z piękniejszych mebli w naszym domu. 


Mam słabość do rzeczy z drugiej ręki i do tych wykonanych własnoręcznie. Tak w naszym mieszkaniu zamieszkała półka. Z deski od dziadka, odpowiednio przycięta spracowaną ręką. Z sękami i nierównościami po korze. Olej wspaniale wydobył kolor drewna. Podtrzymuje książki. Mam cichą nadzieję, że polubi się z bluszczem, którego posadziłam kilka dni temu.

do utraty tchu blog

do utraty tchu blog

do utraty tchu blog



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger