Kim dziś jesteśmy?

Kim dziś jesteśmy?

do utraty tchu blog


Siedzimy naprzeciw siebie, dzieli nas tylko sękaty, drewniany stół. Przyglądam się Jej uważnie. Jak zaciska usta podczas każdego ruchu i tylko czasami wysuwa końcówkę języka, aby dać wyraz totalnemu skupieniu. Na czoło opadają pojedyncze pasma włosów, które dopiero co przypomniały sobie, że muszą dogonić te dłuższe. Muskają policzki, wpadają do oczu, aż mała rączka odsunie je niecierpliwie. 


Patrzę, jak pędzel zanurza się w pojemniku z farbą, sięgając dna. Oblepiony styka się z małą dłonią. W tej chwili zerka na mnie ukradkiem i gdy nasz wzrok spotyka się w pół stołu, uśmiecha się nieznacznie. Wie, że przekracza pewną granicę, gdzie było nie częste i powtarzane. Rzuca mi wyzwanie i topi resztki mojego oporu. Kiwam głową, dając jednocześnie przyzwolenie na malarską tragedię, na brudny stół i pochlapaną podłogę.


do utraty tchu blog


Kim dziś jesteś? Myślę, gdy obserwuję Cię w każdej wspólnej minucie. Artystką nieokiełznaną, z duszą wolną od trosk i obaw? A może tancerką, baletnicą lub podwórkowym zbójem? Bywasz jak motyl delikatna, trzepocząc skrzydłami w szklanym kloszu. Gubisz się w zakazach, pajęczynie z uczuć. Lubię patrzeć, gdy radość kipi w Tobie jak gotujące się ziemniaki w garnku. Jak słowa wyskakują z Twojej buzi bez namysłu i skrępowania, niewygładzone, pokrzywione. Gdy jesteś tak prawdziwie czysta, nietknięta kłamstwem. Przekorna i odważna, choć coraz z większym dystansem. Prędka i wytrwała. 


Kim dziś jestem ja? Nocnym wędrowcem, który z zamkniętymi oczami drepcze ścieżką między swoim i Twoim łóżkiem. Kangurzycą, która jednym susem dopada odjeżdżający autobus. Ostatnio wiecznie spóźniona. Co drugi dzień niewyspana. Bezpośrednia, bo szkoda mi już czasu na podchody. Dbała i uważniejsza. Wciąż niepoprawnie naiwna, nieco nadwrażliwa, zbyt emocjonalna. Uparta, w gorącej wodzie kąpana. Bezgraniczne spokojna, gdy zamykam Cię w uścisku. Gdy w przelocie musnę Twoje policzki, w mały nosek buziaka przykleję. Oddana i bezsprzecznie pewna. Spokojna w chaosie codzienności. ♥



#UWAŻNIEJ | styczeń 2019

#UWAŻNIEJ | styczeń 2019

do utraty tchu blog


Drogi pamiętniczku... Tak powinnam zacząć ten wpis, bo seria #UWAŻNIEJ trąci prywatą. Niejednokrotnie pisałam, że to jedna z moich ulubionych form - na luzie, bez spiny, ale za to podsumowująca i dająca mi jasny ogląd tego, co udało się osiągnąć w mijających tygodniach. To też dobra okazja, aby nawiązać z Wami bezpośredni kontakt. Zaczęłam się jednak zastanawiać, czy to w ogóle ma sens.

Początek Tu&Teraz

Serię wpisów tu&teraz zapoczątkowała Kasia z Worqshop i bardzo szybko przypadł on do gustu innym blogerom. Teksty z miesięcznym raportem pojawiały się lawinowo i to był naprawdę fajny lifestylowy trend. Jednak formuła ta chyba się opatrzyła i Kasia wpadła na kolejny pomysł, aby nadać jej nieco inny rys. Stworzyła kartę, na której można w prosty i przede wszystkim ekspresowy sposób zrobić takie miesięczne podsumowanie. Można takie karty kolekcjonować, zapisywać w jednym miejscu lub wydrukować i wkleić do albumu. Świetna sprawa. Dlatego moja styczniowa karta już jest gotowa.

do utraty tchu blog

Czy to oznacza, że rezygnuję z utartej formy podsumowania? Nie wiem. Być może będą one się pojawiać, ale rzadziej. Zastanawiam się na ile potrzebna jest taka treść i moje wynurzenia. Nie oszukujmy się, to przede wszystkim pamiątkowe treści dla mnie, które równie dobrze mogłabym zatrzymać dla siebie.


Zanim jednak znajdę inną, ciekawszą wersję #UWAŻNIEJ, zapraszam Was na styczniowe odsłonę i rozwinięcie niektórych słów-kluczy, które umieszczone są na podstawowej karcie. Co nam przyniosły ostatnie tygodnie? 👇


do utraty tchu blog

CZUJĘ SIĘ tak pół na pół. Styczeń dał nam w kość zdrowotnie. Dobra, nie owijajmy w bawełnę - był parszywy i tyle. Lilka nie przechodziła do żłobka pełnego tygodnia. Jak nie oskrzela, to oczy. I tak w  kółko. Nas to też nie ominęło.



Z drugiej strony styczeń to też dla nas przełomowy miesiąc. Pierwszy raz rozstaliśmy się z Lisią na dłużej niż kilka godzin. Okropnie się tym martwiłam i przeżywałam. Niepotrzebnie.


JESTEM WDZIĘCZNA za ten czas bez Lilki. Piszę to z pełną świadomością, ale po prawie trzech latach bardzo tego potrzebowałam. Zdążyłam zatęsknić na maxa, poćwiczyć bez małego rzepa na plecach i w końcu poszliśmy do kina! To był właśnie taki moment, kiedy zregenerowałam rodzicielskie siły i mogę poczuć mamine FLOW. 😉



CIESZĘ SIĘ, że udało mi się ruszyć tyłek z kanapy i dzięki ćwiczeniom, jodze i mniejszej ilości spożywanego cukru czuję się naprawdę lepiej.


CHCIAŁABYM, aby nie zabrakło mi samodyscypliny w kontynuacji dobrych nawyków. Ponadto wciąż liczę na to, że wrócę do biegania. Brakuje mi tego spokoju w głowie po przebieżce i radości, że już mam to za sobą. 😅

PRACUJĘ NAD naszymi emocjami. Zawsze były one dla mnie niezwykle ważne. Niemniej ostatnie tygodnie pokazały mi, że weszliśmy na kolejny poziom uczuciowości. Lisia wciąż je oswaja, uczy się wyrażania i radzenia sobie z nimi.Obecnie jesteśmy na etapie kocham cię lub nie kocham cię - w zależności od nastroju. 🙈 Często słyszę również Lili jest obraziona. 😆





Doskonale pamiętam letnie popołudnie, plac zabaw pełen rozbrykanych dzieci i dorosłych. Każdego dnia, tuż po odebraniu Lili ze żłobka chodziłyśmy tam się pobawić. Zaczęło się od "nie". Potem poszło lawinowo - krzyk, płacz, kładzenie się na ziemi, próba odreagowania na mnie. Siedziałam z nią na uboczu deptaka i czekałam. Przytulałam, walcząc bezgłośnie z jej histerią i moim rozdrażnieniem pomieszanym ze zmęczeniem i bezsilnością. Jedyne, co zapadło mi w pamięć to utkwiony w nas wzrok przechodniów. Wierzę, że większość z tych osób nie oceniała nas. ▫️ Jak mówić o złości, rozdrażnieniu, zmęczeniu, niekiedy o roszczeniach, smutku, żalu, tęsknocie, zawstydzeniu, strachu i wielu innych stanach, które już w same w sobie są trudne do przeżycia? Jak rozpoznawać je, opisywać i zaakceptować? I wreszcie jak sobie z nimi radzić? To bardzo ciężkie dla dorosłego, dziecko zupełnie jest wówczas pogubione. 🤷‍♀️😞 ▫️ O trudnych emocjach, o oswajaniu tego, co niekoniecznie przyjemne, ale codzienne i wreszcie o przepięknej książce (@wydawnictwomamania), która w tej wyboistej i niekiedy ciężkiej drodze może okazać się niezwykle pomocna. To wszystko na blogu. Link w bio. 👆 #bookstagram #bookstagrammer #bookstagrampl #bookish #booksworm #childrensbooks #akróliksłuchał #coridoerrfeld #kidsbook #kidsbookstagram #kidsbookswelove #childrenbookstagram #calapolskaczytadzieciom #czytamdziecku #czytambokocham #kochamtoczytam #biblioteczkamalucha #ksiazkidladzieci #rodzicielstwobliskosci #empatia #emocje
Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)

CZYTAM. Och, jak ja czytam! Styczeń, choć wymagający, był niesamowicie zaczytanym miesiącem. Kończę go z 6 przeczytanymi książkami. Pewnie, że to nie wyścigi, ale ja nadal jestem w większości tramwajowym czytaczem, bo tylko wtedy mogę w spokoju oddać się lekturze. I wiecie co? Takie czytanie daje mi ogromną satysfakcję i poczucie, że robię coś dla siebie. Książki zawsze sprawiały, że łapię balans i teraz tak faktycznie jest. 

Były lepsze i gorsze lektury. Może o tych drugich nie będę wspominać, zgodnie z zasadą, że szkoda mi na to czasu. 😜😁 Co w takim razie czytałam naprawdę fajnego? 

  • Skradzione małżeństwo Diane Chamberlain - to jedna z moich ulubionych pisarek. Jednak miałam już wrażenie, że się mi przejadła i właśnie ta książka była takim miłym zaskoczeniem i przypominajką, za co uwielbiam pióro Chamberlain. 
  • Tru Barbary Kosmowskiej -  opowieść dla dzieci. O tym, co ważne dla małych i dużych. Pokrzepiająca, momentami wzruszająca i z przepięknymi ilustracjami Emilii Dziubak.
  • Szary domek Katarzyny Szestak -  to jedna ze zwycięskich książek w konkursie Piórko organizowanym przez Biedronkę. Pięknie napisana opowieść o potrzebie przyjaźni. 
  • Gorzej być nie może Allison Pearson - kojarzycie film Jak ona to robi? z Sarah Jessicą Parker w roli głównej? Jeśli nie, to koniecznie nadrabiajcie. Pamiętam, jak ten film poprawił mi kiedyś humor. Nie przeczytałam pierwszej części (o tym samym tytule, co film), ale druga część była przekomiczna i taka radosna. Dlatego polecam. 😉

👉 Na blogu zaś opisałam jedną z książek z Lilusiowej biblioteczki. Zajrzyjcie, ważna rzecz. O uczuciach.


OGLĄDAM niewiele. Udało się nam obejrzeć Zimną wojnę i oboje mieliśmy mieszane uczucia. Byliśmy również w kinie na Chłopcu z burzy, który jest filmem zdecydowanie familijnym, o przywiązaniu, przyjaźni z naturą, z pięknymi obrazami, ale nie porwał nas niestety.


CZEKAM NA moment, kiedy będę mogła wyciągnąć rower z piwnicy. Na kwiaty na balkonie. Na wycieczki do lasu. Na długie dni poza domem. No, chce mi się wiosny, nic na to nie poradzę, ale nie wyglądam jej bez przerwy. Bo inne umyka. Bo tyle dobrego jest na co dzień.


Luty chcę przeżyć, a nie przetrwać.


#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia.
Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger