#UWAŻNIEJ | grudzień 2018


do utraty tchu blog

Pierwszy dzień nowego roku. Za moment, a może już, zaczniemy snuć palny na kolejne tygodnie, będziemy wyglądać wiosny, wystawiać buzie do słońca i chwytać codzienność zachłannie. Jednak jest jeszcze dziś, niespieszne, ukołysane zmęczeniem wczorajszej nocy, nie chcę się nigdzie spieszyć. Ani dziś, ani jutro. Tak sobie myślę, że to dobry moment, aby opowiedzieć Wam o moim grudniu i zapytać co u Was, tak po prostu. 


Wczoraj nie trudziłam się nad idealną kreską, nie wciskałam się w ekstra kieckę, a mimo to czułam się wystrzałowo. Bez makijażu, w dresach, otulona kocem z Lisią, którą nagle dopadła gorączka. Wczoraj odśpiewałam dziesiąty raz Kółko graniaste, byłam starym niedźwiedziem, który mocno śpi, czytałam nieco dłużej książki do snu i ściskałam wdzięczność w garści. To był dobry czas, choć chwilami cholernie trudny.


do utraty tchu blog


CZUJĘ SIĘ wyspana na maxa! Nie pamiętam, abym od prawie trzech lat tak długo spała, jak przez ostatnie dni. Moje dziecię postanowiło być łaskawe dla nas na koniec roku i potrafiliśmy budzić się dopiero o 9. Gdyby ktoś 4 lata temu powiedział mi, że luksusem będzie dla mnie sen do takiej marnej godziny, jaką jest 9 rano, to śmiałabym się w głos. Dziś jednak wiem, że przy maluchu to jest szaleństwo. Istne szaleństwo! 😄


LUBIĘ słuchać Lilki. Jeju, jak ona nawija ostatnio! Mówienie idzie jej pięknie, a my z rozkoszą obserwujemy ten jej szczebiot. Dziś wyraźnie widzę efekty wspólnego czytania książek. Tak, wiem, że pewnie przyszedł TEN moment i moje dziecko po prostu zaczęło mówić. Ale! ☝ W grudniu trochę nam się pochorowało, siedziałyśmy w domu i wertowałyśmy wszystkie części Pucia. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii, to nadrabiajcie, drodzy rodzice! Dawno temu pisałam o pierwszej części, o tu 👇:


Przez tydzień ćwiczeń, które zawarte są w Puciowej serii, z każdym dniem dostrzegałam, jak wielki postęp robi Lila w porozumiewaniu się. Ten nowy rok witamy z rozgadaną dziewczynką, która zadaje mi takie pytania, że czasami muszę zbierać szczękę z podłogi, bo naprawdę nie wiem skąd ona to wie. 😱😅



PRACUJĘ, a w sumie pracowałam w grudniu niewiele. Oczywiście, oprócz tej pracy etatowej. Ostatni miesiąc w roku to był taki porządny oddech dla mnie od wielu spraw. W końcu mogłam wykorzystać sporą część urlopu i po prostu pobyć w domu. Nie było mnie na blogu za wiele, ale ci, którzy są ze mną na Facebooku lub Instagramie wiedzą, że w tym czasie kręciłam vlogmasy - filmikowe wspomnienia z naszych przygotowań do świąt. Możesz je zobaczyć tu 👇:


Ten spokojniejszy czas wykorzystałam na totalne wietrzenie głowy. Coś tam się kluje, z czymś się uporałam, a coś wciąż tkwi nieokreślone. Jednak o tym może innym razem.

CZYTAM ostatnio stosami Lilusiowe książki. Pierwsze dwie części wspomnianego Pucia tak mnie wymęczyły, że Mikołaj podarował nam trzecią część, a ostatnią wypożyczyłyśmy sobie z biblioteki. Swoją drogą, co dwa tygodnie odwiedzamy naszą osiedlową bibliotekę i przynosimy do domu torbę wypchaną nowymi książkami. Moja dziewczynka stara się być cierpliwa, coraz dłużej potrafi skupić uwagę, ale i tak, gdy jakaś pozycja przypadnie jej szczególnie do gustu, to walczy o nią jak lwica (znaczy to tyle, że wyrywa i stanowczo oznajmia, że ONA CZYTA). 


Dla mnie ostatnie tygodnie czytelniczo były dość oporne, a to wszystko przez książkę, która jednocześnie jest dla mnie odkryciem i przekleństwem. Mowa tu o Dziewczynach z Wołynia. To jedna z ważniejszych pozycji, które miałam okazję czytać. Jest to książka, która nie dawała mi spokoju przez dłuższy czas, która boli, uwiera, chce się przy niej krzyczeć i płakać, ale i trochę pomilczeć. Czy warto? Z pewnością, a nawet powinno.



OGLĄDAM niewiele, tak jak niewiele czytałam. Mam wielką nadzieję, że w styczniu popracuję nad tą sferą relaksu. 😎😁 Jednak jest coś, o czym koniecznie muszę wspomnieć. To film A star is born, czyli Narodziny gwiazdy z Bradleyem Cooperem i Lady Gagą. O ścieżce dźwiękowej pisałam przy okazji poprzedniego wpisu z serii #UWAŻNIEJ, ale w grudniu udało nam się zobaczyć film. O ludzie, to jest tak wspaniała historia z przepiękną muzyką. No, miód! Ale spłakałam się przy tym filmie niemiłosiernie. 



CHCIAŁABYM ruszyć tyłek. No ba, dlaczego miałabym być inna?! 😆 Jak każdy, to każdy! Tak na poważnie, to trochę mi uwiera te dodatkowe 5 kg, w które opatuliłam swój zadek po odstawieniu Lilki od piersi. Piszę o tym po to, abyście mogli mi wytknąć za miesiąc, że hej, chyba Ci się przytyło! Przestań wyżerać biednemu dzieciakowi te bożonarodzeniowe paczki! To co, umowa? Mogę na Was liczyć? 😜😀



JESTEM WDZIĘCZNA za spokój, którym obdarował mnie grudzień. Za te niespieszne i zupełnie na luzie przygotowania. Za rodziców i teściową, którzy przyjechali do nas ze świąteczną wałówką i postarali się, abyśmy z Lisią nie były same, gdy mój mąż musiał pracować w wigilijną noc. Za wyspanie się. Za noworoczny rosół i za to, że pierwsze popołudnie w nowym roku spędziliśmy z przyjaciółmi. 


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
Jestem pewna, że ten 2019 rok nas wielokrotnie czymś zaskoczy, może rozśmieszy, ukołysze miłością, a czasem zasmuci i zaboli. Jednak z uśmiechem przybijam mu piątkę, mam nadzieję, że Wy też. No dobra, to teraz Wasza kolej - jak święta, jak Sylwester, jakie plany, a może ich brak? (Ej, to też dobrze, czasami odpuszczanie to też wyzwanie. Znam to. 😉)


Noworoczne uściski!



#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger