Książkowy Kalendarz Adwentowy #4 | "Śnieżna siostra"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #4 | "Śnieżna siostra"

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Ach, jak długo przyszło mi czekać, aby móc ją Wam w końcu pokazać! To absolutnie najpiękniejsza książka, jaką posiadamy w swoich zbiorach. Zachwyca wydaniem, ilustracjami i treścią. Jestem w niej zakochana i mam wielką nadzieję, że Lisia kiedyś również zostawi między jej kartkami kawałek swojego czytelniczego serduszka. 

"Śnieżna siostra" Maja Lunde


Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Gdy wszystko wokół się skrzy, a w Twoim sercu ciemność. Gdy bardzo chcesz, ale nie potrafisz. Gdy bardzo się starasz, ale nie wychodzi. Gdy bardzo tęsknisz, ale to już nie wróci. 


O tym jest Śnieżna siostra. I jeszcze o tym, że czasu się nie przyspieszy, góry się nie przeskoczy, że potrzeba poczekać. Na zrozumienie, ukojenie. Jednak zawsze, ale to zawsze potrzeba miłości. Bez względu na wiek, czas i okoliczności. 


Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Mogłabym napisać o tej książce wiele. O jej pięknie. O tym, co za sobą niesie. Jednak tu nie potrzeba dużo słów. 


Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


Niech to będzie wspólny czas. Bez trudu, bez smutku. Bądźcie szczęśliwi, w miłości i zdrowiu. W tych wyjątkowych dniach i w każdym momencie nowego roku.




Dane techniczne książki

Śnieżna siostra
Tekst: Maja Lunde
Ilustracje: Lisa Aisato
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 192
Oprawa: twarda

Książkowy Kalendarz Adwentowy #3 | "Święta dzieci z dachów"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #3 | "Święta dzieci z dachów"

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Pojawiła się na mojej czytelniczej liście obok Prezentu dla Cebulki. Mam wielką słabość do książek z Wydawnictwa Zakamarki, a obie te książki zbierały bardzo dobre recenzje. Tegoroczne wydanie Kalendarza Adwentowego ułatwiło mi decyzję i właśnie te tytuły wylądują u nas teraz. 

"Święta dzieci z dachów" Mårten Sandén

Zdjęcie jest ilsutracją do tekstu.


Jest północ, dworzec kolejowy w Sztokholmie i troje małych uciekinierów z domu dziecka, Mago, Stella i Issa. Wokół czuć atmosferę Bożego Narodzenia, ale dzieci mają misję - muszę odszukać ojca jednej z dziewczynek. To nie przypadek, że tuż po przyjeździe spotykają bezdomnego, który nie pamięta kim jest. A już za chwilę poznają Piranię, dziewczynkę z dachów, która wprowadzi ich w tajemniczy świat osieroconych żyjących wśród kominów.


Dzieci mają 24 dni na przywrócenie pamięci swojemu nowemu przyjacielowi i na powrót ojca Mago. To również czas na znalezienie swojego miejsca na ziemi i ludzi, którzy się o nich zatroszczą.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Nie mogę pozostać obojętna na piękne, staranne wydanie tej książki. Do tego subtelne ilustracje Liny Bodé, które zdecydowanie kontrastują z tymi, które prezentowałam wcześniej.

Na chwilę obecną to dla nas książka wyciszająca, do poduszki, na sen. Z czasem do czytania w oczekiwaniu na Boże Narodzenie.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Zapraszam również do obejrzenia trzeciej części naszych przedświątecznych przygotowań, a w niej roziskrzony milionem światełek Olsztyn. 😍💫




👉 Zajrzyjcie jeszcze tu:


Dane techniczne książki

Święta dzieci z dachów
Tekst: Mårten Sandén
Ilustracje: Lina Bodén
Wydawnictwo: Zakamarki
Liczba stron: 100
Oprawa: twarda

Książkowy Kalendarz Adwentowy #2 | "Celestynka" i "Ekspres polarny"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #2 | "Celestynka" i "Ekspres polarny"

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu

- Nie ma naklejek... Chciałam taką z naklejkami. - patrzę na grymas niezadowolenia, który maluje się na jej buzi. Myślę o tym, ile czasu spędziłam na gromadzeniu tych książek, starannym owijaniu w papier, zarwanych wieczorów. Czuję jak robi mi się gorąco ze złości, uczucie narasta z taką prędkością jak rozrywanie paczki w rękach Lisi. 
- To twoja wina. Wychowasz rozkapryszoną pannicę, której wszystko się należy. - łajam się w duchu. Jednak po chwili dodaję na głos:
- A spróbuj ją chociaż otworzyć... - Lili spogląda na leżącą przed nią książkę. Podnosi i odkłada z rezygnacją.
- Nie mogę.
- Popatrz, ona ma takie ubranko. - wysuwam książkę z pudełka, prezentując zawartość. - To książeczka, która przypomina pudełko z zapałkami. Wiesz co to są zapałki?
Widzę to. Widzę jak jej oczy zaczynają skrzyć się zaciekawieniem. Chwytam się tej sekundy dziecięcej uwagi, wkładając w to całe umiłowanie do książek. Zaczynam snuć opowieść o małej zapałce, która nie chciała być jak inne. O zapałce, która nie bała się marzyć. 

Mogłam odpuścić i dać sobie spokój. Bo nie zawsze jest tak, że Lilka skacze z radości na widok kolejnej książki. Czasami czuje się znudzona, innym razem rozczarowana, bo minęłam się z jej oczekiwaniami. Jednak nie poddaję się w walce o to, aby książki były obecne w jej codzienności. 

Nie będę ściemniać - "Celestynka" nie okazała się miłością od pierwszych chwil. Jednak gdy zażegnałyśmy kryzys niespełnionych życzeń, okazało się, że to ta jedna z ulubionych... 

Czasami warto zawalczyć. Dać siebie więcej. Choć zdecydowanie łatwiej byłoby mi odłożyć książkę na bok i włączyć bajkę na Netflixie...


"Celestynka. Gwiazda na nocny niebie" Gaëlle Callac

 

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Celestynka trafiła do nas przy okazji. Wylądowała w koszyku podczas zakupu Ekspresu polarnego, o którym za chwilę. I nie było zachwytu od pierwszych chwil (patrz wyżej), wymagało to trochę więcej zachodu z mojej strony. Później jednak była ciekawość, była radość.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Celestynka jest jedną z zapałek, mieszkających w ciasnym pudełku. Jednak różni się od innych, nie zadowala ją bycie zwykłą zapałką. Celestynka chciałaby być gwiazdą, wskazać drogę rozbitkowi, rozświetlić świąteczne drzewko... Pewnego dnia pudełko otwiera się, a Celestynka trafia w ziębnięte palce dziewczynki...


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Nie tylko perspektywa historii tu zaskakuje - znana opowieść o dziewczynce z zapałkami opowiedziana przez jedną z zapałek. Na uwagę zasługuje również nietypowa forma książki, która pomyślana jest jako pudełko zapałek. Do tego piękne, utrzymane w ciepłych barwach ilustracje, które tworzą przytulną aurę podczas wspólnego czytania.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


🎄🎅🎄

"Ekspres polarny" Chris Van Allsburg

 

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Ta opowieść ma ponad 30 lat i ponad 12 milionów sprzedanych egzemplarzy (choć po ostatnim dodruku myślę, że znacznie więcej)...


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.


Jest wieczór wigilijny i wszyscy czekają na odwiedziny Św. Mikołaja. Szczególnie mały chłopiec, główny bohater opowieści Chrisa Van Allsburga. Jednak zamiast sań, pod jego domem pojawia się zaczarowany pociąg, tytułowy ekspres, który zabiera go na Biegun Północy. Razem z nim podróżują inne dzieci. Na miejscu chłopiec nie tylko spotyka Św. Mikołaja, ale nawet otrzymuje prezent - dzwonek pochodzący ze bożonarodzeniowego zaprzęgu. Tam przekonuje się, że niestety nie wszystkim dane jest usłyszeć jego dźwięk. Słyszą tylko ci, którzy naprawdę wierzą...


Podobno ta nowa wersja różni się od pierwszej. Podobno są źle wykadrowane grafiki, coś zostało ucięte, coś niedociągnięte... Nie mamy porównania. Jednak przekaz tej krótkiej historii urzeka i otwiera na dalszą rozmowę.


Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

Zdjęcie jest ilustracją do tekstu.

🎄🎅🎄
 
Zapraszam również do obejrzenia drugiej części naszej przedświątecznej krzątaniny. Tam również opowiadam o wspomnianych książkach, prezentując to, co w środku. Ponadto są Mikołajki, pieczenie pierników, Bilbo i wspólna codzienność, która nabiera szczególnego znaczenia w grudniu.




Dane techniczne książek

1. Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie
Tekst: Gaëlle Callac
Ilustracje: Marie Desbons
Wydawnictwo: Tekturka
Liczba stron: 28

2. Ekspres polarny
Tekst i ilustracje: Chris Van Allsburg
Wydawnictwo: Tekturka
Liczba stron: 34

Książkowy Kalendarz Adwentowy #1 | "Prezent dla Cebulki"

Książkowy Kalendarz Adwentowy #1 | "Prezent dla Cebulki"

zdjęcie jest ilustracją do tekstu

Ach, jak ja czekałam na ten grudzień! Wyglądałam go od października, po cichu nuciłam świąteczne piosenki, rozwieszałam po kątach sznury lampek i kupowałam książki do kalendarza. Teraz już bez ściemy i żenady cieszę się tym czasem. Mam nadzieję, że do mnie dołączycie i będziemy razem odliczać dni do Bożego Narodzenia.


KSIĄŻKOWY KALENDARZ ADWENTOWY

Gdy w ubiegłym roku po raz pierwszy sama przygotowałam kalendarz dla Lisi wiedziałam, że stanie się to naszą coroczną tradycją. Jednak tym razem odleciałam totalnie! Już dziś wiem, że przesadziłam i moje dziecko po całym miesiącu będzie rozpieszczone jak dziadowski bicz, ale co tam... 


Od dłuższego czasu myślałam o grudniu i tym, jak umilać nam ten czas oczekiwania. Wiedziałam, że będą drobne słodkości i zadania do wykonania wspólnie. Postanowiłam jednak, że dodam jeszcze książki. Miały to być lektury, które są ponadczasowe, wyjątkowe i zostaną z nami na lata. Ponadto Lili ma ostatnio słabość do wszelkich kolorowanek, książek z zadaniami i koniecznie z naklejkami. Dlatego wybrałam tylko kilka tytułów, a resztę uzupełniłam w księgarni TAK CZYTAM. 


Czy dużo mnie to kosztowało? To zależy... Książki kompletowałam od października, a książeczki kolorowanki zakupione były za niewielkie pieniądze (około 3-6 zł). Torebeczki wykonałam z białego i szarego papieru śniadaniowego, potem rozwiesiłam je na sznurku. 


"Prezent dla Cebulki"  Fridy Nilsson

zdjęcie jest ilustracją do tekstu


Nasz tegoroczny Książkowy Kalendarz Adwentowy rozpoczyna Prezent dla Cebulki autorstwa Fridy Nilsson, z ilustracjami Marii Nilsson Thore. To tytuł, który wracał do mnie od kilku lat, ale jakoś nie było nam po drodze. Dlatego, gdy zaczęłam kompletować książki do kalendarza, to właśnie on był tym pierwszym zakupionym egzemplarzem. Nie żałuję, bo to jedna z tych książek, które się pamięta. Na myśl, których uśmiecham. Pokrzepia, otula ciepłem i wiarą, że czasami coś się poplącze, ale można to naprawić, rozplątać. Czasami coś nie wyjdzie, ale warto próbować.


zdjęcie jest ilustracją do tekstu


Stig ma mamę i gdzieś daleko dziadka. Chłopiec niedawno rozpoczął naukę w pierwszej klasie i od tamtej pory mama zaczęła nazywać go Cebulką. Dla innych jest nadal Stigiem. Nadchodzi Boże Narodzenie i Cebulka ma dwa życzenia – chciałby dostać rower i tatę. Rower jest za drogi, a taty nie ma. Od zawsze. Podobno jest w Sztokholmie i Cebulka wierzy, że kiedyś pojedzie tam razem z mamą, aby odszukać tatę. Jednak mama nie pała entuzjazmem na myśl o tej wyprawie. Cebulka postanawia wziąć sprawy w swoje ręce… 


To historia, ukazująca determinację tęsknoty, dziecięce pragnienia i marzenia, które nie zawsze są możliwe do spełnienia. Nawet jeśli bardzo się pragnie. Czasami to nie wystarczy. Szczęście zaś bywa proste, kryje się za codziennością, wyrozumiałością i poczuciem, że tuż obok jest ktoś, kto się o nas zatroszczy. 


24 rozdziały do czytania każdego dnia grudnia aż do Bożego Narodzenia. 

zdjęcie jest ilustracją do treści

zdjęcie jest ilustracją do treści

zdjęcie jest ilustracją do treści

VLOGMAS PO RAZ TRZECI!

Tak jest, będą vlogmasy! Nie ma szans na codzienne filmiki, ale postaram się o tygodniowe. Z naszą przedświąteczną krzątaniną, kalendarzem, radością... Będą też książki, bo w każdym filmie opowiem Wam o tej jednej, wyjątkowej. W pierwszym filmie pokazuję właśnie Prezent dla Cebulki.




Cieszę się, że w ubiegłym roku byliście z nami i mam nadzieję, że w tym roku też tak będzie. 


Do zobaczenia!


 Dane techniczne

Prezent dla Cebulki
Tekst: Frida Nilsson 
Ilustracje: Maria Nilsson Thore 
Wydawnictwo: Zakamarki 
Oprawa: twarda 
Liczba stron: 109 
Sugerowany wiek odbiorcy: +6

"Wróć, mój Wilku, wróć!" | Sandra Dieckmann

"Wróć, mój Wilku, wróć!" | Sandra Dieckmann

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Gdybym miała rozmawiać z dzieckiem o śmierci, sięgnęłabym po książki Barbary Kosmowskiej (Dziewczynka z parku, Niezłe ziółko lub opowiadanie Kolorowy szalik). Aby wspólnie z nim czytać i przeżyć ten czas. Nie spotkałam się jeszcze w literaturze dziecięcej, aby ktoś w tak subtelny i piękny, ale jednocześnie prosty i jasny w przekazie sposób pisał o stracie oraz odejściu. Jednak z zastrzeżeniem, że nie są to treści dla najmłodszych. Raczej dla dzieci nieco starszych, może powyżej 6 roku życia.


Gdybym jednak musiała opowiedzieć o śmierci maluszkowi, jak moja Lisia, to zdecydowałabym się na jeden tytuł - Wróć, mój Wilku, wróć Sandry Dieckmann od Wydawnictwa Amberek


Lisiczka i Wilk są nierozłączni. Razem odkrywają świat, zachwycając się drobnymi cudami dnia. Aż do czasu, gdy Wilk znika. Lisiczka szuka go wszędzie, czując jednocześnie, że przyjaciel już nie wróci. I tu rozpoczyna się proces oswajania strachu i wypełniania pustki wspólnymi wspomnieniami.
Niekiedy, gdy tracimy to, co najcenniejsze, stajemy się bogatsi o to, co wspólne. Czego nikt nam nie odbierze, a co warto pielęgnować, bo bywa ulotne. 



Warstwę tekstową uzupełniają przepiękne ilustracje. Utrzymane w żywej tonacji, idealnie oddające emocje towarzyszące lekturze.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.

Zdjęcie jest ilustracją do treści.


DANE TECHNICZNE

Sandra Dieckmann
Wróć, mój Wilku, wróć 
Wydawnictwo: Amberek
Oprawa: twarda
Sugerowany wiek odbiorcy: 3-5 

"Lewa strona życia" | Lisa Genova

"Lewa strona życia" | Lisa Genova



Mam wrażenie, że to było wczoraj. Siedzimy oboje na kanapie w zimowy, a może wczesnowiosenny wieczór. Większość świata zakrywa mi coraz większy brzuch, w którym tańce urządza sobie Liśka. Rozpycha się pod żebrami, co rusz obijając mi prawą nerkę. Wypina pupkę, która naciąga mi skórę do granic możliwości. Głaszczę ją czule w nadziei, że zmieni pozycję. Nic. Jedne co mogę, to przeniesienie ciężaru na drugi bok. Sapię przy tym jak parowóz. 

Oglądamy film, który od pierwszych chwil wciąga i wzrusza mnie niemiłosiernie. Nie wiem, czy płynące strumieniami łzy to faktycznie wpływ fabuły, czy jednak szalejące hormony. Chyba jednak film, bo wiele miesięcy później wracam do niego myślami. Siedzi głęboko, utkwiony w pamięci niczym drzazga. Z czasem dowiaduję się, że była to adaptacja powieści Lisy Genovy, a Julianne Moore - odtwórczyni głównej roli w filmie - otrzymuje Oscara w kategorii aktorka pierwszoplanowa. Zasłużenie. 

Cztery lata później przełamuję barierę strachu, że Genova pisze smutno i o chorobach i sięgam po moją pierwszą powieść pisarki. Z książką rozprawiam się błyskawicznie. I chcę więcej. 


Jesteśmy tu, by celebrować życie jakie mamy, a nie rozczulać się nad tym, które straciliśmy.


Nie dziwi mnie wybór tego cytatu na okładkę powieści Lewa strona życia Lisy Genovy. Doskonale oddaje przesłanie autorki. Genova prowadzi nas wraz ze swoimi bohaterami przez kolejne strony w największym skupieniu, z niesamowitą skrupulatnością opisując trudny uraz neurologiczny. Jednocześnie pobudza naszą empatię i skłania do skupienia się na tym, co mamy. Nie na tym, co tracimy.

Trzymam się tej myśli.

Dane techniczne

Lisa Genova
Lewa strona życia 
Wydawnictwo: Filia
Oprawa: miękka
Liczba stron: 432 

"Moje ciało należy do mnie! | vlog

"Moje ciało należy do mnie! | vlog

zdjęcie jest ilustracją do tekstu

Pamiętacie wąsatego wujka, który witał się z Wami w dzieciństwie soczystym buziakiem? A może była to ciocia z lepiącymi się od szminki ustami? I niechęć pomieszana z poczuciem obowiązku. No właśnie, ja pamiętam to doskonale... Tak samo, jak uwagi rzucone mimochodem, że to nieładnie odmówić przywitania w podyktowany przez dorosłych sposób. 

Dziś, gdy o tym myślę, mam ochotę przenieść się w czasie i pokazać tamtym dorosłym książkę Moje ciało należy do mnie!, która powinna być obowiązkową lekturą każdego rodzica. 

O tym, jak ważne jest poszanowanie granic cielesności wyznaczanych przez dziecko (nie rodzica!) oraz o nauce asertywności opowiadam w poniższym filmie. 

Zapraszam serdecznie do oglądania i wspólnego czytania. To przede wszystkim!




Dane techniczne książki

Praca zbiorowa
Moje ciało należy do mnie!
Wydawnictwo: Prószyński S-ka
Oprawa: twarda
Sugerowany wiek odbiorcy: 3+




"PS Kocham Cię na zawsze" | Cecelia Ahern

"PS Kocham Cię na zawsze" | Cecelia Ahern



Najpierw obejrzałam film. Potem sięgnęłam po książkę. To było lata temu. Morze, wypełniona po brzegi plaża i ja zalana łzami doczytująca "PS Kocham Cię" Cecelii Ahern. 

To było moje pierwsze spotkanie z autorką. Potem potoczyło się lawinowo, czytałam wszystkie jej książki, jakie wpadły mi w ręce. Gdy zobaczyłam, że powstała kontynuacja opowieści o Holly wiedziałam, że po nią sięgnę. Nie obawiałam się, bo przecież to Ahern. Nadal w formie. 

Wydawałoby się, że o śmierci trzeba smutno. I tak też jest, ale tylko po to, aby za moment uśmiechnąć się. Jest w tej historii coś prostego, prawdziwego, a jednocześnie pokrzepiającego. Listopad to dobry czas na nią.


🍁🍂🍃

Zapraszam również do wysłuchania krótkiej recenzji w wersji wideo. 👇 




Dane techniczne

Cecelia Ahern
PS Kocham Cię na zawsze
Wydawnictwo: Akurat
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 448

Pamięć

Pamięć

Obraz jest ilustracją do treści.


Gdy wszystko wokół powoli chowa się pod płaszczem nocy, ciszę przerywają tylko szeleszcząco-stukające odgłosy zza ściany. Kładziemy się wtedy wtulone, zacierając granicę między nami. Upychamy zmęczenie, przeganiamy to, co dziś uwierało, muskając kolana obolałe od potknięć. 

- Mamo, dziadek Witek mnie widzi? 
- Pewnie. Patrzy na Ciebie z nieba. 
- Mamo, nie widzi! Zobacz, nie macha mi! 
Milknę, aby dodać po chwili: 
- Za każdym razem kiedy będziesz czuła ciepło w brzuszku pomyśl, że dziadziuś do Ciebie macha. 
- A daleko jest? 
- Trochę daleko, bo niebo jest daleko. Ale i blisko, bo jest też w Twoim serduszku i moim, i tatusia, i babci Basi... 
- Zobacz, mamo! - Lili zaczyna głaskać się po brzuchu - głaszczę dziadka Witka. 

Rozmawiać z trzylatkiem o śmierci bliskich nam osób to totalna abstrakcja. Mówić jednak o nich, to pamiętać. A jeśli się pamięta, to oni wciąż z nami są. 

Niech to będzie dla nas wszystkich dobry dzień. 💫💙

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" | Holly Ringland

"Wszystkie kwiaty Alice Hart" | Holly Ringland

Obraz jest ilustracją do tekstu.

Zrozumiałe było, że czas spędzony w ogrodzie to czas milczący. Jak w bibliotece - wspomniała kiedyś matka, idąc wśród adiantum. Chociaż Alice nigdy nie była w bibliotece - nie widziała w jednym miejscu tylu książek, że nie mogła sobie tego wyobrazić, nie słyszała szelestu przewracanych stronic - dzięki opowieściom mamy miała wrażenie, że tego zaznała. Wyobrażała sobie, że biblioteka musi być cichym ogrodem książek, gdzie historie rosną jak kwiaty.
Holly Ringland, Wszystkie kwiaty Alice Hart
[w przekładzie Ewy Penksyk-Kluczkowskiej]



Z rozmysłem wybrałam ten fragment. Mam poczucie, że w nim zawarte jest wszystko, czego możemy się spodziewać po historii Alice, bohaterki debiutanckiej powieści Holly Ringland w przekładzie Ewy Penksyk-Kluczkowskiej. Matczyną i niespełnioną miłość, niesłychaną wrażliwość na kwiaty i książki, które z wiekiem staną się kluczem otwierającym drogę do duszy zagubionej dziewczyny. 


Na pierwszy rzut oka można powieść Ringland pomylić z zielnikiem. Każdy rozdział zapoczątkowany jest opisem wybranej rośliny, która nie pojawia się tam przypadkowo. Autorka umieściła je z rozmysłem, nadając rys temu, co dalej. Ponadto całość ozdobiona jest subtelnymi rycinami z florystycznym motywem. Prezentuje się naprawdę pięknie.

Obraz jest ilustracją do tekstu.


Ciekawa forma to nie jedyny powód, dla którego warto sięgnąć po książkę. Zachwyciła mnie przede wszystkim językiem. Choć momentami poetycznym, wysublimowanym, to jednak lekkim w odbiorze. Sama historia Alice zaś do lekkich nie należy. Jest przemoc. Co prawda, nie wprost i przekazana raczej w stonowany sposób, który nie razi. Ale to właśnie trauma przeszłości i tragiczne wydarzenia wczesnych lat dzieciństwa rzucają cień na dorosłe życie kobiety. Wszystko zaś podszyte jest wszechogarniającą naturą, która koresponduje z emocjami każdego z bohaterów powieści Ringland. 


Jest w tej powieści coś baśniowego, a jednocześnie dojmującego. Czytałam opinie o widocznym rozdźwięku między opisami wczesnych lat dzieciństwa a późniejszymi losami Alice. Być może wymagający czytelnik wyczuje tu pewną nierówność. Sądzę, że jest ona jednak uzasadniona. Mnie historia tej dziewczyny zachwyciła i mam nadzieję, że Was również oczaruje. Jeśli po nią sięgnięcie, jeśli się zdecydujecie. 

Obraz jest ilustracją do treści.


🍁🍂🍁


O powieści Wszystkie kwiaty Alice Holly Ringland opowiadam również w tym odcinku. 👇



Dane techniczne 

Wszystkie kwiaty Alice Hart
autor: Holly Ringland
tłumaczenie: Ewa Penksyk-Kluczkowska
Wydawnictwo: Marginesy
Oprawa: miękka
Liczba stron: 416

Zakalec

Zakalec

do utraty tchu blog


Niedzielny poranek rozmył się w mglistych granicach jesieni. Flanelowa koszula i kubek gorącej herbaty. Zza ściany dobiega coraz głośniejszy dialog kucyków Pony. W głębi mieszkania czuję Jego cichy oddech, zmęczony po nocnej zmianie. Mój wzrok przesuwa się po szybie naznaczonej wyschniętymi kroplami deszczu, aby spocząć na dwóch pękatych dyniach. Dzień zapowiada się pogodny, idealny na spacer po łąkach przy lesie. Musi być też idealny na wekowanie słoików.


Wyłuskując z miękkiego miąższu pestki, myślę o cieście, które wprasza się niezmiennie od lat o tej porze roku. Później wyciągam gorącą formę z piekarnika, zapach cynamonu rozpływa się po kątach. Lisi palce niecierpliwie skubią zarumieniony brzeg. Nalewam pełny kubek mleka i kroję z rozkoszą grubaśny kawał ciasta. Moim oczom ukazuje się wspaniale doskonały i wilgotny... zakalec.


Niespodziewanie w mojej głowie pojawia się myśl o tym, co ostatnio przeczytałam w sieci: życzę Wam, abyście byli tak szczęśliwi, jak na Facebooku. Mogłabym wrzucić zdjęcie z ciastem na moje kanały społecznościowe z rozczulającym opisem, opiewając dary jesieni. Pominąć to, że w środku coś nie wyszło. A przecież każdego dnia się potykam. Czasami są to drobne obtarcia, innym razem upadki, po których zbieram się z podłogi dłuższą chwilę. Ty też. Nie ściemniaj. Pokazujemy to, co wygodne, resztę chowamy pod podszewką. Uwiera, dokucza, zmieniamy pozycję na dogodniejszą. Ja już wiem, że nie mam na to ochoty. Nie chcę iluzji, zapychać się złudzeniem i przekonywać samą siebie, że jestem syta. 


Bo niekiedy jest fajnie, tak po prostu, że chce się zatrzymać kadr codzienności i pokazać. Innym razem jest do dupy tak, że gdyby nie ciągłe Mamo, nie chcę być sama! Chodź tu do mnie!, to zakopałabym się pod kocem i nie wychodziła. Zazwyczaj jest zwyczajnie. Normalnie. Stabilnie. I to właśnie tę powszedniość cenię najbardziej. Moim marzeniem jest przekazać Jej, że kiedyś upiecze najpiękniejszy tort, ale może wyjść też zakalec. I bardzo chciałabym, aby potrafiła go przełknąć i przyznać się, że teraz faktycznie coś nie wyszło. Żeby nie uwierała Ją żadna podszewka. Żeby nie okłamywała samą siebie. Żeby była gotowa na to, że jesteśmy i razem przetrawimy tego gniota. Że może być zmęczona i to wcale nie wstyd. Bo plany mogą się rozsypać i nawet najlepszy planner nie pomoże. Bo możesz bardzo się starać i nie wyjdzie. Bo tak się czasami układa. I że wtedy warto chwycić rękę, która jest tuż obok.


A zakalec zjedliśmy we trójkę. Do ostatniego okruszka. 



Przyjdź z dzieckiem do biblioteki i odbierz Wyprawkę Czytelniczą w ramach projektu „Mała książka – wielki człowiek”!

Przyjdź z dzieckiem do biblioteki i odbierz Wyprawkę Czytelniczą w ramach projektu „Mała książka – wielki człowiek”!

mała książka - wielki człowiek, do utraty tchu blog


Właśnie przesłałam raport sprawozdawczy projektu "Mała Książka - Wielki Człowiek". Nie mogę przestać się uśmiechać, w środku przepycha się duma z satysfakcją. Zapijam je poranną kawą. 


Przez ostatnie 4 tygodnie rozdaliśmy 369 Wyprawek Czytelniczych dla maluchów, dzięki czemu pozyskaliśmy ponad 120 nowych czytelników. Być może nie są to oszałamiające liczby, zawsze mogliśmy dać z siebie więcej, rozdać więcej i więcej dzieciaków zapisać do biblioteki. Pewnie tak... Jednak jako osoba od lat związana z biblioteką wiem, że to pierwszy projekt od bardzo dawna, który daje tak realne efekty. 


do utraty tchu blog


To już druga edycja projektu zainicjowanego przez Instytut Książki, który ma na celu zachęcenie rodziców do systematycznego odwiedzania biblioteki ze swoimi dziećmi oraz do wypracowania rytuału codziennego czytania książek. Po pilotażowej edycji, którą przeprowadziliśmy w ubiegłym roku wiedzieliśmy, że jest kilka rzeczy do poprawki. Od września rozdajemy wyprawki na nieznacznie zmienionych zasadach. Fakt, że w miesiąc wydaliśmy ponad 100 (!) książek więcej niż przez całą poprzednią edycję mówi sam za siebie.



Jako filolog polski, pracownik biblioteczny i przede wszystkim mama małej dziewczynki zakochanej w książkach jestem przeszczęśliwa z możliwości koordynowania tak wspaniałego projektu. Głęboko wierzę, że książki otwierają nas na świat. Pozwalają lepiej poznać nie tylko drugiego człowieka, ale i nas samych.  


Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko czytało, wskaż mu drogę do książek. Czytaj, baw się książką, zaprowadź do biblioteki. Stwórz przestrzeń przyjazną czytaniu. Instytut Książki wychodzi Ci na przeciw - możesz na start otrzymać Wyprawkę Czytelniczą i razem z dzieckiem odkryć świat literatury. 

Mała Książka - Wielki Człowiek. O co chodzi?

Każde dziecko ur. w latach 2013 – 2016 r., które przyjdzie do jednej z bibliotek biorących udział w projekcie (w Olsztynie jest to 11 filii Miejskiej Biblioteki Publicznej), otrzyma w prezencie Wyprawkę Czytelniczą, a w niej: 
  • książkę, dostosowaną pod względem formy i treści do potrzeb przedszkolaka i spełniającą najwyższe standardy w projektowaniu pięknych i mądrych książek dla najmłodszych; 
  • broszurę dla rodziców, która przypomina o korzyściach wynikających z czytania; 
  • Kartę Małego Czytelnika do zbierania naklejek. 

Za każdą wizytę w bibliotece, zakończoną wypożyczeniem minimum jednej książki z księgozbioru dziecięcego, Mały Czytelnik otrzyma naklejkę, a po zebraniu dziesięciu zostanie uhonorowany imiennym dyplomem potwierdzającym jego czytelnicze zainteresowania. 


WAŻNA INFORMACJA! 
Dziecko, które odebrało wyprawkę w poprzedniej edycji, może ponownie przystąpić do projektu i odebrać nową (inną niż poprzednio) książkę.

 
 🍁📚🍂


Zapraszam również do obejrzenia krótkiego filmu, w którym opowiadam o projekcie "Mała Książka - Wielki Człowiek". 👇



Skrawki dnia

Skrawki dnia

do utraty tchu blog


Nie byłam i byłam. Bardzo chciałam i nie chciałam. Tak to chyba już bywa, że czasami nie wychodzi. Czasami podejmuje się decyzje, że tak jest lepiej. Innym razem płynie się na fali codzienności. Nie kryje się za tym nic szczególnego, nie ma tragedii i nie ma ekscytacji. Po prostu. Pomiędzy było zwyczajne życie, obowiązki, tulenie o poranku i zasypianie z książką w ręku. Są za to psie łapy, które wystukują rytm o podłogę. Nic więcej i aż tyle. 


Wciąż piszę. W międzyczasie. Urywki, skrawki dnia powszedniego. Tych mam najwięcej. Niekiedy łapię się na tym, czy jeszcze potrafię. Słowa pojawiają się nagle, tak ciężko je chwycić, zatrzymać. Są jednak jak powietrze, bez nich mój oddech staje się nierówny.


🍁🍂🍃


Ostatnio przeczytałam we Wszystkich kwiatach Alice Hart Holly Ringland, że każdy powinien mieć miejsce, które jest jego i ludzi, do których należy. 


Pamiętam naszą kuchnię, która w oczach kilkuletniej dziewczynki wydawała się ogromna niczym sala balowa. Jej ściany otulała brązowa boazeria. Siadałam na blacie kuchennym w kącie, tuż przy samym oknie, wypatrując powrotu ze szkoły starszych sióstr. Nad szafkami zawieszona była drewniana półka z milionem poustawianych puszek. Każda z nich kryła coś zupełnie innego niż wskazywała etykieta. Moją ulubioną była żółta po rozpuszczalnym kakao, bo - choć dawno nie było w niej słodkiego pyłu - jej zapach nadal przewodził ten wyjątkowy smak. W drugim kącie stała kuchnia kaflowa, przy której gotowała mama. 


Dziś nie ma półki, nie ma też rozgrzanej do czerwoności płyty kuchennej. Patrzę na Lilkę, która upycha sobie kolejnego drożdżowego rogala. Jej policzki nadymają się jak u chomika, a z ust wypadają okruszki. Patrzę na bigos, który od dłuższego czasu przygotowuje mama. Pokrywka podskakuje na garnku, wydając ciche pomruki. W koszu stoją dojrzałe jabłka, które przynieśliśmy z ogrodu. Sięgam po kawę, wdycham zapach naszego domu i myślę, że każdy powinien mieć miejsce, które jest jego i ludzi, do których należy.


🍁🍂🍃 


do utraty tchu blog


O książkach nadal opowiadam, od jakiegoś czasu TU


5 książek dla dzieci o miłości + FILM

5 książek dla dzieci o miłości + FILM



Jak pokazać miłość? Czy można ją zmierzyć? I czy w sercu rodziców znajdzie się miejsce dla wszystkich? O miłości trzeba i można rozmawiać na wiele sposobów. Jednym z najprzyjemniejszych jest wspólne czytanie, które może być początkiem wspaniałej dyskusji. 


Zapraszam Was na film, w którym opowiadam o 5 kultowych już książkach dla maluchów o miłości i emocjach: 
  1. Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham Sam McBratney
  2. Wszystkich Was kocham najbardziej Sam McBratney
  3. Miłość Astrid Desbordes
  4. Proszę mnie przytulić Przemysław Wechterowicz
  5. Najbardziej przytulaśny przytulasek Sarah Nash 



Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger