Dynia zamiast piernika. Przepis na purée z dyni + VLOGMAS cz. 2

Dynia zamiast piernika. Przepis na purée z dyni + VLOGMAS cz. 2

do utraty tchu blog


Oj, wiem, wiem... Wiem, że grudzień, że święta, że Mikołaje i bombki, ale u mnie jakoś tak przekornie. Listopad miesza się z grudniem, dynie podpierają bożonarodzeniowe krasnale i tulą się do miliona światełek. Totalny miszmasz, ale dobrze mi w tym rozgardiaszu. Dlatego nawet nie zdziwiło mnie to, że zamiast piec ostatnio pierniki, zabrałam się w końcu za ogromną dynię, która do tej pory podpierała kuchenny kredens. 


Przez ostatnie lata po prostu mroziłam pokrojoną dynię, która później służyła mi jako dodatek do zup lub ciasta. Jednak nie lubię jej konsystencji po rozmrożeniu. 😏 A ostatni zakalec zupełnie mnie zniechęcił do takiego przechowywania dyni. Dlatego w tym roku postanowiłam zrobić purée i zawekować je w słoikach. 


Purée z dyni może posłużyć nam jako baza do zupy, sosu, past do chleba, ciasta lub innych dyniowych wypieków. Sposób przygotowania jest naprawdę prosty. Poniżej podaję szybką instrukcję. 👇

do utraty tchu blog

Purée z dyni

 

 Sposób przygotowania

Dynię przecięłam na pół i oczyściłam środek (umyte i osuszone pestki świetnie sprawdzą się jako przekąska na wieczorny seans filmowy).

Następnie obrałam skórkę, umyłam dynię i pokroiłam na mniejsze plasterki, które poukładałam na blaszce wyłożonej pergaminem. 

Dynię piekłam przez około 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180०C. Upieczoną dynię zblendowałam i przełożyłam do słoików. 

Wekowanie. Słoiki ustawiłam w dużym garnku, napełniłam wodą i zagotowałam przez około 30 minut. Po wyjęciu słoików z garnka, ustawiałam je dnem do góry. 


 🌟🌟🌟


A na koniec zapraszam Was na nowego vlogmasa, w którym m.in. przygotowuję z Lilą wspomniane wyżej purée, dekorujemy mieszkanie na święta i trochę chorujemy.😏 Samo życie.




Do następnego!

 

Vlogmas #1

Vlogmas #1
do utraty tchu blog

Już jest! 🙆Widzieliście? Pierwszy tegoroczny vlogmas śmiga po kanale od 6 grudnia. 🎄🎅 A to taki mój Mikołajkowy prezent. 😎😁


Pierwsze dni grudnia to był niesamowicie rodzinny czas. Z trójką dzieciaków na pokładzie, z ciepłą kawą, tańcami w rytm świątecznej playlisty i marzeniami o prezentach, które być może wylądują w tym roku pod choinką. Co prawda, ten stary nicpoń, Mikołaj tak się spieszył, że przytargał nam już choróbsko z antybiotykiem, ale powoli wychodzimy na prostą. 


Nie będę przedłużać - zapraszam Was do oglądania pierwszego vlogmasa z naszych przygotowań do Bożego Narodzenia. I choć jakość mogłaby być lepsza, na co wciąż narzeka mój mąż, to mnie najbardziej cieszy, że choć w niewielkim stopniu udało mi się złapać to, co ulotne - czas razem, który jest milion razy cenniejszy niż wszystkie wypasione prezenty razem wzięte. 





Do zobaczenia niebawem!



Przedświąteczne odliczanie | nasz kalendarz adwentowy

Przedświąteczne odliczanie | nasz kalendarz adwentowy

do utraty tchu blog


To już, prawda? Zaczynamy odliczanie do Bożego Narodzenia. Słuchajcie, umówmy się - nie ma żadnego marudzenia, kręcenia nosem, że jeszcze nieeee, że za wcześnie, że dajcie spokój. Oficjalnie zaczynamy cieszyć się tym niesamowitym czasem! 😁


Światełka, a właściwie milion światełek! Czerwień wymieszana z soczystą zielenią i złotem. Zapach cynamonu i pierników. Świąteczna playlista i to obezwładniające ciepło w busiu (jak mawia Lisia). Tak to widzę i takie wspomnienia chcę kolekcjonować w mojej głowie. Żadnej bieganiny, nerwowego i kompulsywnego kupowania prezentów, które cieszą tylko przez pierwsze pięć minut. Niech to będzie radosny i przede wszystkim wspólnie spędzony miesiąc.


do utraty tchu blog

Jeden taki miesiąc w roku

Mamy w zwyczaju narzekać na ten ckliwy, kiczowaty, słodko-pierdzący czas przedświąteczny, ale to przecież tylko jeden miesiąc w roku! Kiedy, jak nie teraz?! 


W ubiegłym roku Lili była jeszcze za mała. Nie rozumiała skąd są prezenty i dlaczego mama się złości, że drzewko ze świecidełkami wylądowało na podłodze, gdy chciała podprowadzić bombkę z drzewka. 🙈😂 O losie, naprawdę tak było! Nie pamiętałabym o tym, gdyby nie filmiki, które namiętnie kręciłam w grudniu i które skleiłam w jedną całość. Tak właśnie powstała ubiegłoroczna niespodzianka dla Was i mój pierwszy vlog


Ten grudzień zapowiada się uważniejszy, bardziej świadomy dla Lili. I chyba dla nas. Przeprowadziliśmy już kilka rozmów z najbliższymi na temat prezentów, więc przedświąteczna krzątanina to jedynie czas razem. Nasz czas. I tyle. Aż tyle. 


Wzbiłam się też na wyżyny swojej kreatywności oraz umiejętności plastycznych i wykonałam kalendarz adwentowy. Sama! Z niespodziankami i zadaniami dla nas na niektóre przedświąteczne dni. Zawiesiłam go 30 listopada późnym wieczorem, aby nasza dziewczynka miała niespodziankę z samego rana. Jej WOW! było tego warte. ❤😁


do utraty tchu blog

Nasz kalendarz adwentowy 

Do wykonania kalendarza wykorzystałam biały papier śniadaniowy, z którego powycinałam torebeczki. Ozdobiłam je biało-czerwoną wstążeczką oraz szarym papierem do pieczenia. Wszystko przymocowałam taśmą dwustronną. W środku wylądowały drobne słodkości i urocze karteczki, które znalazłam na blogu 123startdiy.


do utraty tchu blog



Całość zawiesiłam nad biurkiem - w miejscu, do którego Lilka nie ma łatwego dostępu, bo rozprawiłaby się z nim w 5 minut. 🙈  Co jeszcze mi się przydało? Sznurek i ozdobne spinacze świąteczne z Kika. I już! Pracy niewiele, a frajda na pełne 24 dni.


do utraty tchu blog


Niespodzianka!

Nasze pierwsze dni grudnia były mega! Mega wyczerpujące! 😂 Odwiedziła nas moja siostra z dwoma synkami. Trzy dni z trójką maluchów na pokładzie to spore przedsięwzięcie, ale tak na poważnie - myślałam, że będzie gorzej. Po kilku godzinach miałam wrażenie, że ogłuchłam, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia. 😆


Właśnie w ten weekend postanowiłam przypomnieć sobie ubiegłoroczny vlogmas i byłam zachwycona, że znów mogłam teleportować się 12 miesięcy wstecz, zobaczyć te nasze przedświąteczne przygotowania i znów widzieć maleńką, półtoraroczną Lilkę. To nic, że ten filmik był taki nieogarnięty, z marnym montażem. I choć ja nadal nie sprawdzam się jako vlogerka, sprzęt wciąż jest ten sam, to jednak w tym roku też będą bożonarodzeniowe vlogi. Tak, vlogi, bo mam nadzieję, że uda mi się zmontować ich więcej. To niesamowita pamiątka i taki jest zamysł kręcenia tych filmów. Mam nadzieję, że spodoba się Wam taki nieco inny kontakt.


do utraty tchu blog



To co, zostaniecie z nami?! Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła pokazać nasze pierwsze dni grudnia. A Wy dajcie znać poniżej, czy cieszą Was te przedświąteczne tygodnie, czy może jednak nie - jesteście team świątecznych chochlików czy team Grinch? 😀


Do zobaczenia! 




Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger