Ban za zwyczajność


do utraty tchu blog


Dziś trzeba mieć twardy tyłek, aby mieć odwagę pisać szczerze. Pewnie, że hej, przecież ważna jest autentyczność i szczerość, że bloger to, że bloger tamto. No tak, od tego się zaczęło. Od blogowania, które zdecydowanie bardziej stawiało na spontaniczność, gdzie każdy wpis nie zaczynał się od porady jak zapolować na upragnioną makrelę w Lidlu, czy jak spać, aby się wyspać. 


Przegięliśmy i to bardzo. Pewnie, ja też! Przeglądając swoje ulubione miejsca w sieci z każdej strony dostrzegam zmęczenie social mediami i światem, który sami kreujemy. Nie tylko u siebie, ale i u innych. Musimy we wszystkim być na maxa. Nie pozwalamy sobie na wątpliwość, nie dajemy szansy na słabości, a już w ogóle nie ma mowy, aby o tym pisać lub mówić głośno. Nawet jeśli jakaś zbłąkana dusza postanowi, że dość, że chce tak i już, to w 5 sekund znajdzie się kilka osób, które uświadomią jej, że się myli. Że wcale tak nie myśli i tak nie czuje, bo oni wiedzą lepiej. A już na pewno inni mają gorzej, więc ciesz się tym, co masz i nie narzekaj.


do utraty tchu blog


Wyłącznie instafriendly

Wkurza mnie to, bardzo. Jestem tak samo za to odpowiedzialna. Kreujemy instagramowy świat, zamknięty na wystylizowanych zdjęciach, z motywacyjną gadką. W myśl filozofii samorozwoju, samoświadomości i samocośtamjeszcze. Nieładnie tak teraz to psuć. Mówić o tym, że to wszystko jest tak naprawdę bardzo trudne, że rzeczywistość wygląda nieco inaczej, a my jesteśmy po prostu zwyczajni. 


A zwyczajność jest ekstra! To normalne, że każdego dnia nie jemy na śniadanie pancakes, polanych syropem klonowym ze stertą oszronionych owoców. Nie mamy czasu każdego popołudnia przechadzać się po parku z kubkiem kawy na wynos, brodząc zamszowymi botkami w dywanie z liści (ok, na to fajnie mieć czas). Nie da się też mieć zawsze idealnie wysprzątanego mieszkania, aby zrobić fotkę z przytulnego miejsca, w sam raz na #CZASdlaSIEBIE. Szkoda mi, tak po ludzku mi szkoda, że to, co codzienne nie jest już instafriendly. 


Zapominamy, że tak naprawdę to, co pokazujemy to tylko bardzo maleńki fragment prawdziwego życia. Odpowiednio wykadrowany, oczyszczony z bałaganu, złych emocji, podrasowany odpowiednim światłem i podpisem. 


do utraty tchu blog


Bez ściemy

Kolorowe pokoiki ze stosem zabawek, porozrzucane książki w każdym kącie, wywieszone pranie, luz, spontan, zwyczajna praca, serial w dresie na kanapie. To tylko taki mały pagórek, za którym kryją się poważniejsze sprawy. Jeśli ktoś przyznaje się do porażki, opowiada o swoich słabościach, tęsknotach lub prostych marzeniach, nie banujmy go za to. Pozwólmy, aby świat był nieidealny, dajmy innym prawo żyć po swojemu. Nie wbijajmy sobie szpileczek ukrytych pod fałszywą chęcią "doradzenia". 


Fajnie jest pamiętać, że social media to w dużej mierze sztucznie nadmuchany świat. Pewnie, że ma wiele plusów i ja sama z niego czerpię garściami. Sprawił, że większą wagę przykładam do estetyki, staram się robić lepsze zdjęcia, uczę się podstaw marketingu i działania w sieci, dał mi kilka możliwości zasmakowania czegoś nowego. Jednak przede wszystkim chcę mieć świadomość, że po drugiej stronie jest człowiek, z krwi i kości, ze swoimi lepszymi i gorszymi dniami. 


Zasłaniamy się autentycznością, ale ona jest w porządku tylko wtedy, kiedy wszystko gra. Gdy coś zaczyna wymykać się nam z rąk, gdy przyznajemy się, że coś nie zaskoczyło - okazuje się, że jest to niewygodne, nie mieści się w ramy instaświata. Nazywajmy rzeczy po imieniu, mówmy wprost. Nie dajmy się zwariować i nie wciskajmy innym, że tylko mój sposób jest właściwy.


do utraty tchu blog


Nawet tym, którzy na co dzień doradzają i sypią kreatywnością jak z rękawa zdarzają się gorsze dni. To nie znaczy, że polegli na całej linii, że stracili na szczerości i nie warto czerpać od nich inspiracji. Właśnie to, że się przyznają do tej słabości stanowi o ich sile. Życie czasami tak się układa, że musimy przełknąć porażkę, wyciągnąć wnioski i postarać się posprzątać bałagan wokół.


Wierzę, że warto nad sobą pracować, że można prostymi krokami ułatwić codzienność. Jest wiele rzeczy, które sprawiają, że nasze życie staje się po prostu dobre. Trzeba tym się dzielić. Pewnie! Nie ukrywajmy tylko przy okazji zwyczajności, nie kreujmy świata wyłącznie ludzi pełnych pasji.


Mamy prawo do okazania zmęczenia, do gorszych dni, do niepowodzeń, do tęsknoty za tym, co było i nie wróci. Tak samo, jak mamy prawo do cieszenia się drobnostkami, do wdzięczności, do radości. Jedno drugiego nie wyklucza. To jest normalne, to jest zwyczajne. Bywa i później mija, więc jeśli ktoś za jakiś czas znów będzie w formie, nie wytykajmy mu, że miał gorszy moment.


Bardzo fajnie pisały o tym również inne blogerki. Zajrzyjcie do:
Te dwie wspomniane przeze mnie sytuacje to przecież tylko niewielki fragment, w sieci jest tego znacznie więcej.


Zwyczajność jest dobra

Dziś trzeba mieć twardy tyłek, aby mieć odwagę pisać szczerze. Jestem pewna jednak, że coraz więcej osób tę odwagę będzie miało. Blogosfera to fajni ludzie, tam na pewno są prawdziwe emocje i zwyczajne życie. Nie przeginajmy, nie musimy być albo ekstremalnie pozytywni, ani cholernie kontrowersyjni. Zazwyczaj jesteśmy zwyczajni. I to też jest dobre. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger