Pomiędzy


do utraty tchu blog


Wciąż się gubię. I choć wiem, że tuż za rogiem się odnajdę, to przystaję w pół kroku. Miewam dni, że czuję się niepewnie, motam się w poplątanych myślach i tkwię. Niewiele tych momentów, bo zdecydowanie częściej wiem, dokąd uciec. Jednak ostatnio tak bardzo mi się nie chce. Czuję, że wymyka się mi się z rąk to, co wydawało się ważne. Co jeszcze chwil kilka temu cieszyło, co napędzało, a dziś okazuje się, że można bez. 


Jednego dnia szkoda mi tak to zostawić, bo wciąż gdzieś jest bliskie. Bo z czułością pielęgnowane i spora cząstka oddana. Innym razem dostrzegam to, co zabiera zachłannie. I umyka to, co codzienność wypełnia. Co najcenniejsze i niemożliwe do odrzucenia, bo wrośnięte głęboko.


do utraty tchu blog


Tak ważę to ostatnio. Raz w jedną, raz w drugą. Jeszcze nie wiem. Może zostanie tak, jak było? A może jeszcze mniej mnie tu będzie? Zniknę. A może wręcz przeciwnie, nastroję się odpowiednio, ruszę do przodu i jeszcze zanim się zgubię, to się odnajdę. 


W zawieszeniu tkwię, ale to dobry czas. Kojący, spokój niosący i wzrok utkwiony w oczach kochanych. Maleńkie rączki ściskam, ciasto drożdżowe ze śliwkami utykam pod kruszonką. Włosy w czerwony ubieram. Wystawiam twarz do pierwszych wrześniowych promieni i uśmiecham się do tego, co nadejdzie. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger