#wykarmionepiersią | Moja mleczna droga z Lilką


do utraty tchu blog


W Polsce właśnie trwa Tydzień Promocji Karmienia Piersią, wspierany przez Fundację Mlekiem Mamy. To dobry czas, abym w końcu podzieliła się swoją historią karmienia piersią. 


Jestem mamą dwuletniej dziewczynki, uczęszczającej do żłobka, pracuję na pełen etat i karmię piersią. Poznaj moją mleczną drogę z Lilką. 




Jasne? Jasne! Dla mnie było to zrozumiałe w momencie, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Było zrozumiałe, gdy Lilka się urodziła. Jest zrozumiałe teraz, gdy Lili skończyła dwa lata. No właśnie, ale przez ten czas przekonałam się, że to tajemna wiedza i nie każdy potrafi (a może nie chce) ją przyswoić. 😉


Od początku zakładałam, że będę karmić piersią. Wiedziałam, że jest to dobre dla dziecka. Że jest wygodne, bo zawsze będę miała przy sobie to, czego maluch potrzebuje. I w końcu - że jest tanie, bo odpadną mi koszta związane z wszelkimi gadżetami do karmienia mm. 


Podczas ciąży starałam się przygotować do tego etapu. Uczęszczałam na zajęcia w szkole rodzenia w nadziei, że czegoś się dowiem na temat karmienia piersią (trochę się pomyliłam 🙊). Czytałam poradniki dla przyszłych rodziców. Najważniejsze jednak - trafiłam na bloga Hafiji. Lektura tekstów Agaty sprawiła, że nabrałam pewności, że mi się po prostu uda. Dziś wiem, że moja wiara była nieco naiwna i podyktowana chyba ciążowymi hormonami, ale o tym za chwilę. 


do utraty tchu blog

Moja mleczna droga z Lilką

Miałam szczęście. Ogromne szczęście! Bo u mnie zdecydowanie zadziałała natura. Lili od pierwszych chwil była małym ssakiem. Przystawiła się do piersi bezproblemowo i zupełnie sama, ja chyba byłam wówczas nieco rozkojarzona porodem i tym, że leży na mnie noworodek, prawdziwe dziecko, a nie lalka, jak ta ze szkoły rodzenia. Jedyne, co pamiętam to moje pytanie skierowane do położnej, czy Lilka się nie udusi, bo tak mocno się przyssała, że jej nosek był zupełnie zatopiony w piersi. 🙊😂


Później, gdy trafiłyśmy na oddział miałam wspaniałą opiekę. Szpital, w którym przebywałyśmy był nastawiony na wsparcie mamy w karmieniu naturalnym. Odwiedziła mnie doradczyni laktacyjna, która pokazała mi wygodne pozycje i skorygowała błędy techniczne przy przystawieniu. Mimo to w drugiej dobie pojawił się ból brodawek. Zaciskałam zęby, łykałam łzy i przystawiałam córeczkę na żądanie. Zbawienna okazała się dla mnie maść z czystej lanoliny. 


Z każdym dniem było coraz lepiej. Poznawałyśmy się, szukałyśmy dogodnych pozycji, a ja z czasem pokochałam ten nasz wspólny czas. Przez ostatnie dwa lata, odkąd Lilka jest na świecie, nie udało mi się przeczytać tylu książek, co podczas pierwszych miesięcy karmienia. 😁


do utraty tchu blog


Karmić publicznie czy nie karmić?

No pewnie, że karmić! Doskonale pamiętam naszą pierwszą stołówkę w plenerze. Wybraliśmy się na dłuższy spacer na naszym osiedlu, nie było mowy o powrocie na karmienie, a Lili dopominała się o swoją porcję. Usiadłam na murku na parkingu, przykryłam córeczkę pieluchą i bałam się podnieść wzrok, aby nie napotkać obcego spojrzenia. 


Wstydziłam się. Wiedziałam, że to naturalne i niezbędne dla mojego dziecka, ale po prostu się krępowałam. I choć ta dyskrecja podczas karmienia została mi do teraz i zawsze staram się robić to w ustronnym miejscu, to jednak wtedy na tym kawałku betonu przełamałam opór nieznanego. 


Za długie karmienie

Lili ma 25 miesięcy, czyli przekroczyła magiczną granicę wyznaczoną przez WHO, a my nadal się karmimy. Dlaczego? To pytanie wciąż pada pod naszym adresem. Dziś nauczyłam się ignorować te zaczepki i dociekania. 


Dlaczego wciąż karmię? Bo w rozporządzeniu WHO jest takie fajne sformułowanie: karmienie piersią należy kontynuować do 2. roku życia lub dłużej. Ja robię to dłużej. Bo obie tego jeszcze potrzebujemy. Bo możemy. 


Zauważyłam, że w naszym społeczeństwie funkcjonuje taka niepisana zasada - matki, które dopiero urodziły nakłania się, aby karmiły naturalnie, a tym samym piętnuje się mamy, które zdecydowały się na karmienie mm. Gdy dziecko kończy rok, a mama nadal karmi piersią zaczyna być terroryzowana uwagami o zbyt długim karmieniu. Doświadczyłam tego w całej rozciągłości. Uszczypliwe uwagi słyszałam od dalszej rodziny, koleżanek, lekarzy... 


Nie ma co ukrywać - to niesamowicie przykre. Wciąż byłam zmuszona zderzać się z opiniami, że Lila jest za duża, że to już przesada, że uzależniam ją od siebie emocjonalnie, że wszelkie smutki zaspokaja cycusiem, że do szkoły będę ją karmić... Było mi podwójnie ciężej - starałam sobie poukładać to w głowie, a te uwagi z pewnością nie były pomocne. Ta sytuacja sprawiła, że zaczęłam wyszukiwać powodów, dla których powinnam odstawić córeczkę od piersi. Jednak coś mnie powstrzymywało, po prostu nie chciałam kończyć naszej mlecznej przygody. Ta szczerość ze sobą pozwala mi każdego dnia mierzyć się z nieprzychylnymi komentarzami. 


Dziś obie czujemy, że dobijamy do brzegu, ale chcemy rozegrać to na własnych zasadach. Odstawimy się w swoim czasie. 😉


do utraty tchu blog


Szanuj, nie oceniaj

Moim marzeniem jest, abyśmy jako społeczeństwo nauczyli się akceptować i szanować wybory innych. Nawet jeśli są one odmienne od naszych, nawet jeśli jest to dla nas niezrozumiałe. Jednak, abyśmy pamiętali, że inne to nie znaczy gorsze. To może być dobre dla kogoś, nie musi być dobre dla nas. 


Nasza mleczna droga jest jedną z piękniejszych stron mojego macierzyństwa. Nie zawsze było jednak jak w bajce, był ból, poranione brodawki, gryzienie, chwile zawahania przed ukończeniem urlopu macierzyńskiego i powrotem do pracy, a także przed rozpoczęciem przygody Lilki ze żłobkiem. Niemniej karmienie ratowało nas z wielu opresji. To prawda, cycuś jest lekiem na całe zło świata - pomaga w chorobie, przy ząbkowaniu, gdy smutno, gdy boli, gdy chce się pomiziać, poprzytulać, gdy chce się być po prostu razem. 


Dla mnie jako mamy nie ma znaczenia, w jaki sposób inna mama karmi swoje dziecko. Chcę wierzyć, że dokonała takiego wyboru, bo uważała, że to jest dobre dla niej i dla jej malucha. Każda z nas jest inna, każda z nas ma inną historię, dlatego pozwólmy żyć drugiemu człowiekowi po swojemu, według własnych reguł. 


Wspieraj, jeśli masz zasoby. Toleruj, bez względu na przekonania. Nie oceniaj, bo sam z pewnością nie chciałbyś być ocenianym. 


➖➖➖➖➖➖➖➖➖
Jestem bardzo ciekawa, czy są tu jakieś mamy, które karmią za długo? 🙈😲 Jaką taktykę obrony obrałyście? A może są mamy, które chcą po prostu podzielić się swoją mleczną historią? Dziewczyny, śmiało! Trwa Tydzień Promocji Karmienia Piersią - jeśli nie teraz, to kiedy? Opiszcie swoje wrażenia, emocje, pomóżcie innym mamom odnaleźć się w tym czasie. W mamach siłach! 😀



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger