#UWAŻNIEJ | kwiecień 2018


do utraty tchu blog


Piję pierwszą majową kawę. Przez otwarte drzwi balkonowe wpadają ciepłe promienia słońca, a w tle zieleni się moja ulubiona wierzba. Powietrze jest rześkie jeszcze po wczorajszej burzy, którą pożegnał się z nami kwiecień, ale błękitne niebo jest zapowiedzią pięknego dnia. Lilka drzemie za ścianą, w tle śpiewa Sia - to chyba dobry moment, aby opowiedzieć Wam o moim kwietniu.


do utraty tchu blog


CO NA BLOGU:


CZEKAM. Tak naprawdę to na nic nie czekam. Coraz częściej odczuwam moc TU i TERAZ. Może to banał, ale wszystko, co jest mi potrzebne mam tuż obok. To chyba zbliżające się trzydzieste urodziny robią takie porządki w mojej głowie. Nie chcę rozdrabniać się na to, co nadejdzie. Po drodze jest tyle fajnych chwil.


do utraty tchu blog


CZUJĘ SIĘ totalnie rozczulona kwietniem! 😍 Tak to już będzie, bo to świąteczny czas, czas mojej puchowej panienki. Lilka skończyła dwa latka, a we mnie aż gotuje się z tych wszystkich emocji. I nie zawsze są to te dobre uczucia. Co chwila mamy awanturę. Lilka jest jak zapałka - szybko się zapala, aby za moment zgasnąć wtulona w nasze ramiona. Coraz częściej próbuje koić smutki cycusiem,, a wtedy ja się buntuję, bo nie zawsze mam na to ochotę. Mam chwilami wrażenie, jakbyśmy znów się docierały, jak to było w pierwszych tygodniach po narodzinach Lisi. 




UCZĘ się cierpliwości. Serio, dwulatek w domu to najlepsza szkoła cierpliwości, wyrozumiałości i empatii. 🙈🙏 Doskonale zdaję sobie sprawę, jak trudny to jest czas dla Lilki i naszym zadaniem jest być przy niej, wspierać i pomóc zrozumieć to wszystko, co dzieje się w jej serduszku. Nie jest to jednak takie proste. Dlatego uczę się, wciąż się uczę. 😀


CIESZĘ SIĘ, że mamy prawdziwą wiosnę! A może to już lato? Wczoraj mieliśmy 27 stopni! Jest słońce, błękitne niebo, roztapiające się po pulchnych paluszkach lody, piasek w butach, kilometry w nogach, wieczorne burze i radość na buzi. W końcu odkurzyłam rower i jeździmy z Lilką na wycieczki po lesie. Odkrywamy nowe place zabaw, poznajemy osiedlowych Antosiów i Zuzie, sadzimy kwiatki na balkonie.


Na wstępie mojego wpisu... (przyznać się, kto tak zaczynał listy!😜😂🤣) Tak na serio, chciałabym podziękować Wam za te wszystkie życzenia, które do nas spłynęły i grzeją nasze serduszka niczym ciepła kołderka czułości i wdzięczności. 🙏❤ A teraz napiszcie czy już odliczacie dni do majówki! 🙆‍♀️ Mnie czeka caaaalutki tydzień wolnego. Ok, wolnego od pracy na etacie. 🙃 Bo pierwsze dni majowego urlopu spędzę przy klawiaturze. ⌨🖱 💻 😶 Ale potem to już tylko warmińskie pola i wiatr we włosach. 🤣 #hellomay #may #spring #hellospring #springtime #beautifultime #flower #springflower #sky #bluesky #lazytime #chill #dream #goodtime #naturelover #still_life-gallery #simplethings #simplelife #wiosna #cześcmaj #maj #natura #kwitnacedrzewa #niebo #jestpięknie
Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)


CZYTAM to, co sprawia mi przyjemność. W kwietniu totalnie wyluzowałam czytelniczo i sięgałam tylko po te książki, które były czystą rozrywką. Choć może nie do końca jest to prawda - w ubiegłym miesiącu pierwszy raz przeczytałam powieść Jodi Picoult. Wielokrotnie słyszałam dobre opinie na temat jej twórczości, ale opierałam się ze względu dość trudną tematykę poruszaną w jej książkach. Choroby dzieci trochę mnie ostatnio odstraszają. Jednak, gdy w moje ręce trafiła powieść Małe wielkie rzeczy wiedziałam, że to jest to. 


Nierówność rasowa w Stanach Zjednoczonych fascynuje mnie od dawna. Jest coś w tej tematyce, że porusza mnie ona do głębi. Z ogromną mieszaniną uczuć wspominam lekturę Czarnych skrzydeł Sue Monk Kidd (to jedna z lepszych książek, jakie do tej pory przeczytałam). Podobnie jest z filmami o nietolerancji i walce rasowej. Małe wielkie rzeczy to właśnie taka historia. Jest czarnoskóra pielęgniarka i ojciec - supremacjonista, oskarżający ją o śmierć swojego kilkudniowego synka. Uprzedzenia rasowe, przywileje, tendencyjność amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości - to wszystko znajdziecie w tej książce. Najbardziej urzekły mnie w niej starania Picolut, aby uniknąć stronniczości i schematyczności. Tu nie mamy czarno-białych bohaterów.


Pojechałam do @obi_polska po rolety, wróciłam z dwoma kolejnymi kwiatami. 🌱😍🙈 Przesadzając je, naliczyłam, że na tych moich 48m2 mam 19 roślin. 😶 Nie, wcale nie uważam, że to za dużo. Mnie martwi, że nie mam tej jednej do pełnej 20. 🤣 I trochę się boję, że zaczyna się sezon balkonowy, bo to oznacza, że ta liczba z pewnością się podwoi. 🌿🌼🌱 😁 Proszę, napiszcie, że nie tylko ja mam syndrom niespełnionej ogrodniczki. 👩‍🌾😂 PS Dziś na blogu będzie NOWE! 😎😁 __________________ #plant #homegarden #gardening #greenhome #ilovegreen #flower #homedesign #homedecor #interior #interiordesign #wood #onthetable #springdecor #springinspiration #coffee #coffeeplease #cafe #monday #books #booknerd #bookstagram #kawa #poniedziałek #rośliny #zielonekwiaty #wiosna
Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)



OGLĄDAM trochę mniej, bo w kwietniu zdecydowanie częściej wybierałam wieczór z książką. Jednak udało nam się w końcu obejrzeć Króla rozrywki i to był świetny wybór. Warto było czekać na ten seans tyle czasu, bo znaleźliśmy tam wspaniałą muzykę, ciekawą historię i refleksję tuż po, o której mogliśmy sobie podyskutować. 😉






JESTEM WDZIĘCZNA za kwiecień. Za rodzinne świętowanie urodzin Lili. Za te wszystkie wspaniałe prezenty dla mojej dziewczynki, dzięki którym mamy chwile spokoju na kawę. 😁 Za pracę, bez niepotrzebnych nerwów. Za nowe wyzwania, które czekają mnie w maju. Za nowe słowa, które nauczyła się Lilka. Za kilka godzin snu bez małego ssaka. Za zdrowie. Za niego i za to, że po 13 latach wciąż robi mi najpyszniejsze śniadania pod słońcem. Za to, że jest tak, jak być powinno. 



Cześć, maj! Możesz się rozgościć, ale bądź dla nas dobry. 😁


_________________________________
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger