#odmamydlamamy | Mamo, poczuj flow!


do utraty tchu blog


Byłam idealną mamą, zanim urodziłam dziecko. Lubię to zdanie, które krąży po sieci, bo doskonale oddaje moje wyobrażenia o macierzyństwie. Ja naprawdę doskonale wiedziałam, jaką mamą chciałam być. Nie jest też tak, że mój rodzicielski zamysł zupełnie minął się z rzeczywistością. Udaje mi się z powodzeniem przemycać do naszej codzienności małe cele, które odnotowuję jako drobne sukcesy. Jednak szybko przekonałam się też, że moje rodzicielstwo będzie dość spontaniczne i dostosowane do bieżącej sytuacji. 😉 


Wyobrażenie vs rzeczywistość

Myślałam, że nie podam Lilce smoczka, bo źle wpłynie to na jej rozwój mowy. Trafił mi się ssak, a ja w końcu uległam. Podając jej smoka, płakałam. Czułam się winna.


Myślałam, że odstawię Lilkę od piersi przed powrotem do pracy. Nie przestałam karmić. Co więcej, Lili ma 25 miesięcy i nadal praktykujemy kp. Wbrew protestem, karcącym i zniesmaczonym wzrokiem otoczenia.


Myślałam, że Lilka będzie spała u siebie w łóżeczku. Przez dwa lata spała z nami.


Mogłabym mnożyć te macierzyńskie potknięcia i pielęgnować w sobie poczucie winy, kąpać się w żalu i beznadziejności. Ale. ☝ Od początku zaufałam sobie, mężowi i naszemu dziecku. Robiłam tak jak czułam i nie pozwoliłam zagłuszyć swojej intuicji. Wiele obaw rozmyło się w codzienności - Lilka odrzuciła smoczek przed ukończeniem roku. Dziś przesypia prawie całe noce u siebie i tylko nad ranem drepcze do naszego łóżka. Karmienie zaś było dla nas ratunkiem w wielu ciężkich chwilach i wiem, że prawdopodobnie poczekamy do samoodstawienia. 


do utraty tchu blog



Nic nie muszę, ale mogę

Nie wiem czy zadziałał mój wewnętrzny system obronny, asertywność, a może to zwykła przekora? Jednak od początku puszczałam mimochodem wszelkie uwagi. Owszem, słuchałam rad bliskich mi osób, na których zdaniu mi zależało, ale za każdym razem podejmowałam decyzję macierzyńską wyłącznie w zgodzie ze sobą i mężem.


Wielokrotnie musiałam stawić czoła nieprzychylnym opiniom, które najczęściej dotyczyły karmienia piersią. Gdy jakiś czas temu udałam się do ginekologa, ten uraczył mnie takimi słowami: 


Oszalałaś? Pytam naprawdę - zgłupiałaś, żeby tak długo karmić? Po co? Przecież dzieciak tu zje pęto kiełbasy, tam popije browarem od starego... W dobrym guście jest karmić sześć miesięcy, rok to już jak kto chce, ale więcej to głupota. Ok, jak chcesz w wieku czterdziestu lat chodzić jak Murzynka z cyckami do kolan i bez zębów, to proszę bardzo! We Francji zabrali babie dzieciaka jak tak długo karmiła. Tu nie ma czym się chwalić...

Ten monolog trochę jeszcze trwał. Ja siedziałam, nieco oniemiała. Z jednej strony zaszokowana i zdziwiona rewelacjami pana doktora, a z drugiej - byłam wściekła. I właśnie wtedy postanowiłam, że mam dość. Oceniania, ingerowania w moje wybory, braku poszanowania i respektowania tego, do czego mam prawo.


Długo rozmyślałam o tej sytuacji, o pozycji matki w społeczeństwie i o naszej mentalności. Nie rozumiem dlaczego rościmy sobie prawo do oceniania innych, dlaczego tak ciężko uszanować nam odmienność lub po prostu pogląd odbiegający od naszego? Najbardziej jednak smuci mnie, że to my, mamy jesteśmy temu winne. Bo się godzimy na to. Bo często nie mamy odwagi się sprzeciwić i tupnąć nogą. Bo obwiniamy się wzajemnie. Krytykujemy wybory innych mam. Bo nie potrafimy zrozumieć, że inne nie oznacza gorsze.


do utraty tchu blog



"Instaburza" początkiem zmian?

Jest w sieci kilka mam, które darzę wielką sympatią, śledzę w mediach społecznościowych, rozmawiam, wymieniam się doświadczeniami, wspieram, inspiruję. Do tego grana należą Ewelina Mierzwińska oraz Edyta Zając.

Pewnego dnia pod jednym ze zdjęć na IG dziewczyny się poróżniły. Każda z nich obstawała przy swojej racji i pewnie cała ta sytuacja mogłaby przerodzić się w internetową wojenkę, tworząc dwa obozy oburzonych mam. A co zrobiły Ewelina i Edyta? Kulturalnie przeniosły dyskusję na teren prywatny i zamiast upierać się przy swoim, stworzyły piękną kampanię #ODMAMYDLAMAMY.


#ODMAMYDLAMAMY

Zbliża się Dzień Mamy i to jest właśnie ten moment, w którym zamiast krytykować, wykłócać i prześcigać się która z nas ma gorzej, możemy się wesprzeć. Nie tylko dobrym słowem, a konkretnym gestem. Dziewczyny proponują wysłanie karki z życzeniami do mam, które podziwiamy i które chciałybyśmy, aby poczuły się docenione. Możemy zrobić to w tradycyjny sposób, ale można posłużyć się też mediami społecznościowymi.


  • Wszelkie szczegóły znajdziecie zarówno u Eweliny, jak i Edyty.


Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)

Mamo, poczuj flow!

Bycie mamą to nieprawdopodobnie fajna sprawa. Owszem, często cholernie trudna, ale dla mnie to od dwóch lat najfajniejsza przygoda. Lubiłam swoje życie przed Lilką - małe rytuały, skupienie się na sobie i własnych potrzebach, budowanie dorosłej rzeczywistości i dojrzewanie do bycia rodzicem. Nie ukrywam jednak, że pojawienie się w moim życiu tego małego chochlika poukładało wiele spraw w głowie. Dało mi niesamowitego kopa, utwierdziło w przekonaniu, że życie toczy się tu i teraz. Dziś lubię siebie, swoją codzienność, która raz jest niespieszna i pachnie kawą, innym razem jest jak na torze wyścigowych i... też pachnie kawą, morzem kawy! 😁


Wokół mnie jest mnóstwo ciekawych kobiet, które podglądam z podziwem i radością, które czują flow. Nie są cierpiętnicami, dokonały świadomych wyborów, realizują się, są pełne pasji i marzeń, a macierzyństwo jest dla nich źródłem satysfakcji. Bo to przecież cholernie wymagające zajęcie! Dlatego, dziewczyny, uśmiechajmy się do siebie, dzielmy się dobrym słowem nie tylko od święta.


Jutro słowa otuchy i podziękowania prześlę mojej Mamie, siostrom oraz przyjaciółce, dla której jest to pierwszy Dzień Mamy z córeczką.


Każdego dnia podglądam też moje internetowe koleżanki, które dzielą się swoimi dobrymi, ale również i tymi czasami słabszymi chwilami:

Wszystkie, bez wyjątku, jesteście dla mnie inspiracją. Niejednokrotnie sprawiacie, że uśmiecham się mimo zmęczenia i zniechęcenia.


do utraty tchu blog


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
Mam (prawie) trzydzieści lat 🙈😀, jestem żoną świetnego faceta i mamą małego Lilusiowego czorcika. Pracuję, piszę i czasami nagrywam. Lubię kawę, dobrą książkę, serialem i filmem też nie pogardzę. Lubię tańczyć do utraty tchu, budować wieże z klocków z Lilką, wystawiać twarz do słońca i biegać po kałużach. A kim Ty jesteś? Opowiedz mi o sobie - jaka jest Twoja supermoc, kogo podziwiasz, kim się inspirujesz i komu należy się jutro dobre słowo?


Serdeczności!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger