#UWAŻNIEJ | marzec 2018


do utraty tchu blog


Marzec, marzec i po marcu! 😜😀 Poważnie, nie wiem kiedy upłynął mi ten miesiąc. I może dlatego piszę dopiero teraz, gdy kwiecień już się rozgościł w moim domu, otulił wiosennym słońcem, poustawiał doniczki z zieleniną w każdym kącie, wypełnił spokojem i radością po czubeczki przykrótkiej czupryny. 😁Jest wiosna, jest miłość w sercu i (prawie)dwulatka, która torpeduje energią cały mój świat. 


do utraty tchu blog



CHCIAŁABYM opowiedzieć Wam, o tym co u nas. W głowie co chwila kiełkuje nowy pomysł, jednak zanim się zazieleni i dojrzeje, chwytam go w kilku słowach i zamykam w stałej formie na papierze. Tak sobie myślę, że może kiedyś ta karuzela codzienności zwolni, a ja znajdę ten jeden jedyny moment, kiedy będę mogła tu być częściej. Ale to jeszcze nie pora. Dużo się dzieje, bardzo dużo. Jest Lisia, mój mały wulkanik. Nie potrafi usiedzieć na miejscu, chochlik. Skacze, biega, rozrzuca, układa, psuje i naprawia, tyle w niej radości, czułości, ciekawości i przekory. A my niejednokrotnie padamy na twarz po takich codziennych maratonach. Prawda jest jednak taka, że czujemy, że żyjemy. I choć niekiedy tchu brakuje, to przepełnia nas duma, że stworzyliśmy coś tak idealnego. 😍



PRACUJĘ na kilku płaszczyznach. Podobnie jak Lilka, ja też oduczyłam się siedzenia na tyłku. No, lubię to obecne przyspieszenie, bo wiem, że to procentuje, a ja wciąż uczę się czegoś nowego. W marcu zaczęłam pracę w dwóch miejscach jednocześnie. Poprzednio wspominałam o tym, ale wciąż bałam się powiedzieć więcej, aby nie przestraszyć tego, co nieoswojone. Dziś mogę jednak zdradzić, że jestem na etapie zmiany stanowiska - jedną nogą wciąż jestem na starym i dobrze znanym terenie, drugą już stąpam po świeżym gruncie. Przekopuję sobie go po swojemu, sieję maleńkie ziarenka, które - mam nadzieję - zaowocują czymś nieziemsko dobrym. 




Ubiegły miesiąc to był też czas kompletowania materiały do piątego (!) numeru "Blogostrefy", który pojawi się na przełomie maja i czerwca. W tym tygodniu w Wasze ręce trafi czwarty numer, jednak zespół redakcyjny wciąż pracuje i szuka inspiracji. Dlatego jeśli macie jakieś pomysły na to, co mogłoby się znaleźć w kolejnych wydaniach - piszcie! Śmiało! 😀 Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie i propozycje. Ponadto o czwartym numerze magazynu dla blogerów pisałam w TYM wpisie




W MARCU NA BLOGU (i nie tylko):

  • Nowy VLOG na YouTubie:




CIESZĘ SIĘ, że marcowe przygotowania do Wielkanocy przebiegły tak łagodnie i  na luzie. Bez zbędnej spiny ogarnęłam nasze małe mieszkanko. I co z tego, że niektóre kąty zostały nietknięte? Bez wyrzutów sumienia cieszyłam się pierwszymi przebłyskami wiosny, wspólnymi śniadaniami i spacerami, które wcale spacerów nie przypominają, a raczej wyścig małej formuły w wykonaniu Lilki. 💨🙈😂


SŁUCHAM, a raczej odkrywam nowe muzyczne tereny. W marcu zdecydowanie najczęściej puszczałam sobie składankę piosenek w wykonaniu Meli Koteluk i Ralpha Kaminskiego. Posłuchajcie tylko tego. 😍👇





CZYTAM tyle, ile mogę, ale czytam. Na moje lektury znajduję czas gdzieś w międzyczasie, który kurczy się niemiłosiernie. Kradnę te chwile i cieszę się, że w kwietniu powinnam mieć ich więcej. Powinnam, ale czy faktycznie tak będzie? 😀 

W marcu rozpoczęłam serię o Latarnii w Kiss River Diane Chamberlain - przeczytałam Światło nie może zgasnąć. Mam słabość do tej pisarki i czytam wszystkie jej książki, ta jednak była nieco inna, ale nadal świetnie spędziłam z nią czas. Dlatego już ustawiłam się w kolejce w bibliotece po dwie kolejne części. Jeśli lubicie obyczaj, z tajemnicą w przeszłości, emocjami i lekkim piórem to zachęcam Was do sięgnięcia po twórczość Chamberlain. 




JESTEM WDZIĘCZNA za święta w domu rodzinnym. Brakuje mi słów, aby opisać szczęście, jakie odczuwam z faktu, że mam takie miejsce. Gdzie czekają na nas z utęsknieniem, goszczą z miłością i radością. Lilka chyba wyssała moje uczucia z mlekiem, bo gdy tylko podjeżdżamy pod domu rodziców, młoda piszczy i śmieje się w głos. Czy to nie jest wystarczający powód do wdzięczności i radości?




CZEKAM na każdą wolną chwilę, którą możemy spędzić na świeżym powietrzu. Jestem spragniona słońca, ruchu i poczucia, że wiosna to początek czegoś nowego. Gdy tylko rozprawimy się do końca z infekcją, która dopadła na koniec miesiąca moją dziewczynkę, wyciągam rower i ruszamy naszymi leśnymi, olsztyńskimi ścieżkami. 


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
To tyle ode mnie. Teraz Wasza kolej. Pomóżcie mi nadrobić braki towarzyskie. 😉 Co u Was słuchać? Jak minął Wam marzec i Wielkanoc? I najważniejsze - czy dotarła już do Was wiosna?! 🌞



_________________________________
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger