Wytrawne muffiny z szynką, serem i szczypiorkiem | Prosty sposób na pyszne śniadanie

Wytrawne muffiny z szynką, serem i szczypiorkiem | Prosty sposób na pyszne śniadanie

do utraty tchu blog


Muszę się Wam przyznać, że - mimo całej empatii, którą w sobie pielęgnuję - nie rozumiem ludzi, którzy nie lubią jeść. Dla mnie to jedna z podstawowych przyjemności życia. 🙊😁 Dlatego, gdy spotykam na swojej drodze kogoś, kto nie czerpie przyjemności z dobrego jedzenia, to w rezultacie wychodzi, że się mijamy. W rozmowie, w spojrzeniu na codzienność i w kolejkach sklepowych. 


Całkiem naturalne jest to, że moi bliscy podzielają moje smakowe upodobania. Lilka trochę za bardzo, bo ewidentnie preferuje smak czekolady. No, nie wyprę się. 🙈😀 Mam podejrzenia, że wyssała to z moim mlekiem. Jej zamiłowanie do słodkiego skutkuje tym, że bywa niejadkiem, a ja muszę się nagłowić, aby przemycić jej to, co zdrowe i niekoniecznie polane lukrem. Na szczęście Lili lubi muffiny pod każdą postacią, a wiadomo nie od dziś, że babeczki to zawsze dobry pomysł. Po pierwsze, robi się je banalnie prosto i szybko. Po drugie, wychodzą. Musimy się postarać, żeby się nie udały. 


Na moim blogu pojawiło się kilka fajnych przepisów na muffiny:


A dziś do tej listy dodaję jeszcze jeden pomysł na muffiny, tym razem wytrawne. Idealne na śniadanie, kolację, przekąskę podczas zabaw w plenerze, dla niejadka i tego, kto podobno woli na słodko. 😉 Do wypróbowania podczas nadchodzącej majówki. 😋


do utraty tchu blog


Wytrawne muffiny z szynką, serem i szczypiorkiem


Lista składników


  • 200 g mąki;
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia;
  • 2 jaja;
  • 1/2 szklanki mleka;
  • 1/2 szklanki oleju;
  • szynka;
  • ser;
  • szczypiorek;
  • sól, zioła.


Sposób przygotowania


W misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia oraz przyprawy.


W drugiej misce zaś łączymy jaja, olej, mleko. Po uzyskaniu jednolitej konsystencji, dodajemy mokre składniki do suchych. Delikatnie mieszamy. 


Ser trzemy na tarce lub kroimy (w zależności od tego, jaki mamy 😉), szynkę i szczypiorek kroimy. Dodajemy wszystko do ciasta. Przyprawiamy według uznania.


Muffiny pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180⁰C przez około 25 minut. 


I już! 😊 Jeśli wypróbujecie przepis koniecznie dajcie znać, czy muffiny Wam smakowały. 


do utraty tchu blog



Do następnego!



♥ 2 ♥

♥ 2 ♥


Dziś jest Twój dzień. Chcę Ci tyle powiedzieć, pokazać świat nieznany i dreptać z Tobą ścieżkami utkanymi z miłości. Chcę uśmiech Twój w pamięci zamknąć. I strach przegonić, łzy osuszyć. Przyglądać się jak słoneczko otula złote loczki, a w oczach odbijają się błękitne obłoczki. Całować Twój zmarszczony nosek, brudne paluszki tulić, misie do snu kołysać, budować babki z piasku i gonić po trawie aż tchu brak. Łapać szczęście w garść, ściskać baloniki smutku i smakować każdy nowy dzień.

Tyle chcę Ci powiedzieć. Jak kocham, gdy budzisz mnie buziakiem i zasypiasz tuż obok. Jak duma mnie wypełnia, gdy wypowiadasz nowe słowo. I gdy sama ubierasz buciki. Gdy bawisz się z innymi dziećmi. I jak uparcie malujesz świat takim, jakim chcesz go widzieć.

Chcę uczyć się od Ciebie radości o poranku. I uśmiechu, gdy słonko świeci. Biegania po kałużach. Śpiewania do taktu z kroplami deszczu. Oddychać Tobą, kołysana Twoim oddechem. Gdy Twoje serduszko tuż obok mojego. Zanim pójdziesz swoją ścieżką, raźnym krokiem, z odwagą w dłoni i marzeniami we włosach. 

Dziś cała jesteś moja. Rośnij zdrowa, dwuletnia panienko. Chochliku kwietniowy. Moje wszystko.


Mama


Gry i zabawy edukacyjne dla dwulatka

Gry i zabawy edukacyjne dla dwulatka

do utraty tchu blog


Wiosenne słońce zagląda przez okna, a nasza wierzba stroi się powoli w zielone listki. Co chwila słyszę radosne okrzyki, dobiegające z osiedlowego placu zabaw. Nareszcie! Tylko my znowu uwięzione w czterech ścianach, w towarzystwie antybiotyku. 😒

Tak naprawdę to po trosze robię dobrą minę do beznadziejnej gry. Czuję się bezsilna, bo wiem, że nic na to nie poradzę. Liczę też na to, że ta sytuacja długo nie potrwa. Szkoda mi okropnie mojej dziewczynki, bo wiem jak bardzo brakuje jej ruchu. Dlatego staram się z całych sił, aby dostarczyć jej jak najwięcej wrażeń. Bawimy się, tańczymy, kolorujemy, oglądamy książeczki. Zauważyłam jednak, że coraz częściej Lili daje mi odczuć, że jest już (prawie) dwuletnią panienką! To nie przelewki! 😀 Nasze zabawy też wskoczyły już na wyższy poziom i chętnie sięgamy po gry i zabawy edukacyjne.

Na Facebooku i Instagramie widzę, że nie tylko nas choroby nie opuszczają. Stąd pomysł, aby podzielić się z Wami tym, co umila nam czas, gdy jesteśmy zmuszone siedzieć w domu. Nie myślcie sobie, że to tak bezinteresownie. 😜 Ja zdradzam Wam swoje patenty, Wy w komentarzach dzielicie się swoimi. Deal? 😎



do utraty tchu blog


1. Kot w worku

To gra, która teoretycznie przeznaczona jest dla dzieci w wieku od 3 do i 8 lat. Jednak Lilka jest świetnym przykładem, że można śmiało wykorzystać ją podczas zabawy z dzieckiem niespełna dwuletnim.


do utraty tchu blog


Nie korzystamy z instrukcji, pionków i kostki. Rozkładamy po prostu plansze, a Lili losuje z woreczka (lub wybiera spośród rozłożonych obok) dołączone obrazki i dopasowuje je do tych znajdujących się na kartach.


do utraty tchu blog


Kot w worku to gra, która kształtuje w dziecku spostrzegawczość. Ponadto to dobry moment na naukę nowych słów. Gdy kupiłam ją w piątek, Lilka bawiła się nią przez dwa dni. I niczym innym! Nasze zabawy możecie podejrzeć w ostatnim vlogu. 


2. Loteryjka zwierzątek

Kolejna gra, tym razem przeznaczona dla dzieci od 2 lat, polegająca na dopasowaniu żetonów do  odpowiedniej planszy. Loteryjka to 4 karty ze zwierzętami, podzielonymi tematycznie na miejsce występowania (gospodarstwo wiejskie, las, morze oraz sawanna). Zadaniem dziecka jest dopasowanie małych zwierzątek (dzieci) do dorosłych osobników.


do utraty tchu blog


Loteryjka zwierzątek uczy poprzez zabawę rozpoznawanie zwierząt w ich naturalnym środowisku. Dla dwulatka w sam raz. 


do utraty tchu blog


3. Drewniane układanki

Lili lubi wszelkie gry polegające na dopasowaniu, dlatego z zainteresowaniem sięga po drewniane układanki. Ostatnio bawimy się w ubieranie misia. Co ciekawe, oprócz garderoby można też zmienić misiowi minę. To dobry sposób na naukę rozpoznawania emocji i nazywania ich.


do utraty tchu blog


Jesteśmy też w posiadaniu drewnianej gry, która polega na łowieniu rybek za pomocą wędki z magnesem, drewnianego domino ze zwierzętami oraz układanki - rybki.


do utraty tchu blog



4. Karty edukacyjne

To był jeden z moich pierwszych zakupów edukacyjnych dla córeczki. Początkowo były to karty z podstawowymi słowami, odnoszących do bliskiego otoczenia. Później sięgnęłam po karty z emocjami. Te, które my mamy nie są jednak zbyt dobrym wyborem. Sądzę, że można znaleźć ciekawsze, niż te od Kapitana Nauki. 😏


do utraty tchu blog


Oprócz gotowych kart edukacyjnych, korzystamy jeszcze z memo. Nie gramy jeszcze w tradycyjny sposób, ale spośród odsłoniętych wszystkich kart szukamy obrazków do pary. 


 5. Puzzle

Często spotykam się z przeświadczeniem, że puzzle to nudne zajęcie. Dziwi mnie takie podejście, bo puzzle to rewelacyjna gimnastyka umysłu - wspomaga koncentrację, cierpliwość, spostrzegawczość i kreatywność, jeśli pokusimy się o wykonanie własnych. 😉


do utraty tchu blog


Pamiętam moje zdziwienie, gdy Lili  mając 1,5 roku bez problemu układała puzzle składające się z 3-4 części. Dziś, mając prawie dwa lata, mocuje się z układankami składającym się z 15 elementów. Z różnym skutkiem, ale się nie poddaje.


🎲 🎲 🎲


Wielkimi krokami zbliżamy się do drugich urodzin Lisi. Z rozczuleniem przyglądamy się naszej dziewczynce. Obserwujemy jej poczynania i dostrzegamy jak duże postępy poczyniła. To taki mały wulkan energii i w naszej, rodziców gestii leży, aby pomóc odpowiednio spożytkować te wszystkie emocje, które w niej drzemią. 

Każda z tych propozycji to dobry sposób na spędzenie czasu z maluchem. Poprzez zabawę, stymulujemy rozwój i zachęcający do odkrywania tego, co wokół. 

No dobrze, przyznam się - mam kilka jeszcze asów w rękawie, ale zanim nimi zagram - czekam na Wasze sposoby na nudę. 😀 Podzielcie się, co u Was jest hitem i co sprawi, że mały nicpoń zajmie się choć przez chwilę sobą, bez ciągłego mama, mama, mama siedzieć.... 😆


Ściskam!

#UWAŻNIEJ | marzec 2018

#UWAŻNIEJ | marzec 2018

do utraty tchu blog


Marzec, marzec i po marcu! 😜😀 Poważnie, nie wiem kiedy upłynął mi ten miesiąc. I może dlatego piszę dopiero teraz, gdy kwiecień już się rozgościł w moim domu, otulił wiosennym słońcem, poustawiał doniczki z zieleniną w każdym kącie, wypełnił spokojem i radością po czubeczki przykrótkiej czupryny. 😁Jest wiosna, jest miłość w sercu i (prawie)dwulatka, która torpeduje energią cały mój świat. 


do utraty tchu blog



CHCIAŁABYM opowiedzieć Wam, o tym co u nas. W głowie co chwila kiełkuje nowy pomysł, jednak zanim się zazieleni i dojrzeje, chwytam go w kilku słowach i zamykam w stałej formie na papierze. Tak sobie myślę, że może kiedyś ta karuzela codzienności zwolni, a ja znajdę ten jeden jedyny moment, kiedy będę mogła tu być częściej. Ale to jeszcze nie pora. Dużo się dzieje, bardzo dużo. Jest Lisia, mój mały wulkanik. Nie potrafi usiedzieć na miejscu, chochlik. Skacze, biega, rozrzuca, układa, psuje i naprawia, tyle w niej radości, czułości, ciekawości i przekory. A my niejednokrotnie padamy na twarz po takich codziennych maratonach. Prawda jest jednak taka, że czujemy, że żyjemy. I choć niekiedy tchu brakuje, to przepełnia nas duma, że stworzyliśmy coś tak idealnego. 😍



PRACUJĘ na kilku płaszczyznach. Podobnie jak Lilka, ja też oduczyłam się siedzenia na tyłku. No, lubię to obecne przyspieszenie, bo wiem, że to procentuje, a ja wciąż uczę się czegoś nowego. W marcu zaczęłam pracę w dwóch miejscach jednocześnie. Poprzednio wspominałam o tym, ale wciąż bałam się powiedzieć więcej, aby nie przestraszyć tego, co nieoswojone. Dziś mogę jednak zdradzić, że jestem na etapie zmiany stanowiska - jedną nogą wciąż jestem na starym i dobrze znanym terenie, drugą już stąpam po świeżym gruncie. Przekopuję sobie go po swojemu, sieję maleńkie ziarenka, które - mam nadzieję - zaowocują czymś nieziemsko dobrym. 




Ubiegły miesiąc to był też czas kompletowania materiały do piątego (!) numeru "Blogostrefy", który pojawi się na przełomie maja i czerwca. W tym tygodniu w Wasze ręce trafi czwarty numer, jednak zespół redakcyjny wciąż pracuje i szuka inspiracji. Dlatego jeśli macie jakieś pomysły na to, co mogłoby się znaleźć w kolejnych wydaniach - piszcie! Śmiało! 😀 Jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie i propozycje. Ponadto o czwartym numerze magazynu dla blogerów pisałam w TYM wpisie




W MARCU NA BLOGU (i nie tylko):

  • Nowy VLOG na YouTubie:




CIESZĘ SIĘ, że marcowe przygotowania do Wielkanocy przebiegły tak łagodnie i  na luzie. Bez zbędnej spiny ogarnęłam nasze małe mieszkanko. I co z tego, że niektóre kąty zostały nietknięte? Bez wyrzutów sumienia cieszyłam się pierwszymi przebłyskami wiosny, wspólnymi śniadaniami i spacerami, które wcale spacerów nie przypominają, a raczej wyścig małej formuły w wykonaniu Lilki. 💨🙈😂


SŁUCHAM, a raczej odkrywam nowe muzyczne tereny. W marcu zdecydowanie najczęściej puszczałam sobie składankę piosenek w wykonaniu Meli Koteluk i Ralpha Kaminskiego. Posłuchajcie tylko tego. 😍👇





CZYTAM tyle, ile mogę, ale czytam. Na moje lektury znajduję czas gdzieś w międzyczasie, który kurczy się niemiłosiernie. Kradnę te chwile i cieszę się, że w kwietniu powinnam mieć ich więcej. Powinnam, ale czy faktycznie tak będzie? 😀 

W marcu rozpoczęłam serię o Latarnii w Kiss River Diane Chamberlain - przeczytałam Światło nie może zgasnąć. Mam słabość do tej pisarki i czytam wszystkie jej książki, ta jednak była nieco inna, ale nadal świetnie spędziłam z nią czas. Dlatego już ustawiłam się w kolejce w bibliotece po dwie kolejne części. Jeśli lubicie obyczaj, z tajemnicą w przeszłości, emocjami i lekkim piórem to zachęcam Was do sięgnięcia po twórczość Chamberlain. 




JESTEM WDZIĘCZNA za święta w domu rodzinnym. Brakuje mi słów, aby opisać szczęście, jakie odczuwam z faktu, że mam takie miejsce. Gdzie czekają na nas z utęsknieniem, goszczą z miłością i radością. Lilka chyba wyssała moje uczucia z mlekiem, bo gdy tylko podjeżdżamy pod domu rodziców, młoda piszczy i śmieje się w głos. Czy to nie jest wystarczający powód do wdzięczności i radości?




CZEKAM na każdą wolną chwilę, którą możemy spędzić na świeżym powietrzu. Jestem spragniona słońca, ruchu i poczucia, że wiosna to początek czegoś nowego. Gdy tylko rozprawimy się do końca z infekcją, która dopadła na koniec miesiąca moją dziewczynkę, wyciągam rower i ruszamy naszymi leśnymi, olsztyńskimi ścieżkami. 


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
To tyle ode mnie. Teraz Wasza kolej. Pomóżcie mi nadrobić braki towarzyskie. 😉 Co u Was słuchać? Jak minął Wam marzec i Wielkanoc? I najważniejsze - czy dotarła już do Was wiosna?! 🌞



_________________________________
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 
Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger