#UWAŻNIEJ | luty 2018


do utraty tchu blog


Dziś jest ten dzień, piękny dzień! Pierwszy od pół roku (!), kiedy mogę napisać, że miesiąc minął nam w zdrowiu! 💪😍 Pewnie każdy rodzic malucha zrozumie moją radość. Tygodnie bez chorób, leków, inhalacji, naginania grafiku, kombinowania są na wagę złota. Dlatego w lutym z jednej strony przepełniało mnie ogromne szczęście, ale gdzieś w głębi wciąż czaił się strach, że dobra passa niebawem się skończy. No, taka natura matki dziecka uczęszczającego do żłobka/przedszkola. 😉 


Jeśli jesteście ciekawi, co u nas słychać, co oglądaliśmy, słuchaliśmy, czytaliśmy i w ogóle, jak upłynął nam ten miesiąc - zostawiam Wam nasze lutowe TU I TERAZ.


do utraty tchu blog



CZUJĘ SIĘ spokojna. Nie będę już narzekać, jak to uczyniłam w styczniowym podsumowaniu. Nic się w tej kwestii nie zmieniło - nadal pospałabym więcej, poleniuchowała z książką lub wybrała się gdzieś w fajne miejsce. Ale! ☝ Wakacje coraz bliżej! 😂 Można już planować małe i duże wyjazdy. 



SŁUCHAM Eda Sheerana. Wciąż i wciąż, i wciąż, i wciąż bez końca! 😁 Lubię tego rudzielca z gitarą, a w lutym "katowałam" jego muzykę bezlitośnie. 





OGLĄDAM genialny film. Choć nie wiem, czy genialny to odpowiednie określenie tej produkcji. Tak czy siak, nie dziwią mnie te liczne nagrody i nominacje do tegorocznych Oscarów. No dobrze, piszę o filmie Trzy billboardy za Ebbing Missouri. Historia, która smuci, a jednocześnie rozśmiesza. Wbija w fotel, pełna czarnego humoru, świetnych kreacji. Po scenie z księdzem w początkowych minutach filmu wiedziałam, że pokocham główną bohaterkę i będę pieruńsko żałować, że ten film kiedyś się skończy. Taki był dobry! 👌




Oprócz udanych wieczorów z dobrym filmem, spędziłam dni na poszukiwaniu serialu, który wciągnie mnie bezwzględnie i z którym będę mogła prasować stosy Lilusiowych ubranek. Po licznych pochlebnych recenzjach postanowiłam dać szansę Kochanym kłopotom (Gilmore Girls). Przyjemny, ku pokrzepieniu, amerykański. 



CZYTAM namiętnie literaturę dziecięcą i książki pedagogiczne. O mojej słabości do książek dla dzieci pisałam w poprzednim wpisie, który powstał w ramach akcji #KOCHANIEprzezCZYTANIE zorganizowanej przez Magdę z bloga Save The Magic Moments. Ponadto prawie każdego dnia dzielę się naszymi czytelniczymi odkryciami na InstaStories. To tam pokazuję, co nas zachwyciło, co czytamy na dobranoc, z czym ćwiczymy mowę Lisi, ale nie tylko. Tam jestem częściej niż tu. Dlatego jeśli chcecie być na bieżąco, to zapraszam na mój profil na Instagramie. Klikając na moje zdjęcie profilowe, przejdziecie do 24-godzinnych relacji.


Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)


W lutym odkryłam również serię książek pedagogicznych Adele Faber i Elaine Mazlish. Jestem właśnie świeżo po lekturze Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, aby dzieci do nas mówiły, która jawi mi się bardzo rozsądnie. Przede mną kolejna książka z tej serii Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały, która została napisana przez córkę Adele, Joannę Faber. O moich wrażeniach  polekturowych napiszę kiedy indziej. 😉



PRACUJĘ NAD nowym kącikiem dla Lili. Co prawda, królestwo mojej dziewczynki jest prawie gotowe, ale wciąż coś tam dopieszczam. Pomysł na odświeżenie tej części sypialni zrodził się spontanicznie, ale dostarczył nam mnóstwo radości. I tak sobie myślę, że może w marcu pokażę Wam odrobinę tego, co zrobiliśmy.



W lutym zabraliśmy się również za małe zmiany w kuchni. Pomalowane płytki w przestrzeni między meblami zaczęły trochę straszyć i chciałam koniecznie je czymś zakryć. Postawiliśmy na płytki PCV i piękną mozaikę. Wystarczyła nam jedno sobotnie przedpołudnie, aby nasza stara kuchnia znów nas w sobie rozkochała. 😍


JESTEM WDZIĘCZNA... no, wiecie za co. 😀 Za zdrowy miesiąc i ten czas na luzie, bez goniących terminów i presji. Choć w lutym musiałam przeprowadzić kilka ważnych i trudnych dla mnie rozmów, które mają (lub będą miały) wpływ na moje życie zawodowe, to jednak czuję, że to były dobre chwile. Z aromatyczną i świeżo mieloną kawą, wspólnymi posiłkami, nowymi postępami rozwojowymi Lisi, mrozem, który szczypał w policzki i słońcem grzejącym stęsknioną za ciepłem buzię.


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
A jaki był Wasz luty? Co Was zachwyciło, co wkurzyło, co oglądaliście, czytaliście czy słuchaliście? A może macie jakieś fajne plany na marzec? Koniecznie dajcie znać w komentarzach. Dla mnie marzec maluje się trochę pracowicie, bo czeka mnie kompletowanie materiału do 5 numeru "Blogostrefy". Dojdzie mi też trochę nowych obowiązków w pracy, ale będzie też przyjemnie, bo w bibliotece czeka na mnie nowa powieść Diane Chamberlain, a w sobotę wizyta u fryzjera. 😀




_________________________________
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger