DIY | Jak naprawić zniszczoną okładkę notesu? Nowe szaty mojego kreatywnego plannera


do utraty tchu blog


Gdy zaczynałam swoją przygodę z kreatywnym planowanie nie zastanawiałam się nad tym, w czym będę to robić. Wykorzystałam do tego pusty zeszyt, który od lat czekał na zapisanie (możecie o tym przeczytać we wpisie Mój pierwszy raz z bullet journalem) To było dobre posunięcie, bo dzięki temu przekonałam się, czy prowadzenie bullet journala jest dla mnie odpowiednią formą organizacji, nie tracąc przy tym ani złotówki na zbędne gadżety. Dopiero w trakcie zauważyłam, że duży format jest nieporęczny (nie mogłam go ze sobą zabierać do pracy, gdzie również był mi potrzebny), a śliskie kartki w linię trochę psuły efekt tabelek. 😉 


Po kilku próbach tworzenia, poddałam się i zamówiłam w Empiku kropkowany notes w formacie A5. Był piękny, z limonkową okładką i lekko pożółkłym środkiem (możecie go podejrzeć w tym wpisie). Do czasu. 🙈 Po kilku miesiącach noszenia go w torebce po prostu się zniszczył, lekko pobrudził, a mnie zaczęło to bardzo denerwować. 


Początkowo chciałam kupić na niego materiałową okładkę, ale cena zdecydowanie przewyższała zakup nowego plannera w sztywnej oprawie. Dlatego postanowiłam wykorzystać moje manualne umiejętności 🙊 i dać drugie życie nieszczęsnemu bujo. Tym samym pomyślałam, że może kogoś jeszcze zainspiruję. 😀



do utraty tchu blog


Czego potrzebowałam:

  • filc (1 w formacie A4, 3 niewielkie kawałki na wycięcie ozdób);
  • klej (użyłam introligatorskiego, ale z pewnością wystarczy klej magiczny);
  • maszynka Sizzy Big Shot.


Oczywiście maszynka do wycinania nie jest konieczna - można spokojnie ozdobić swój notes wedle uznania. Ja mam ją w pracy, więc to dla mnie ogromne ułatwienie. 😊


do utraty tchu blog


Notes oczyściłam i posmarowałam klejem introligatorskim, następnie dokładnie przykleiłam duży arkusz filcu. Postawiłam na kolor czarny okładki ze względu na codzienne noszenie go torbie. Taki kolor jest dla mnie bezpieczny. Po wyschnięciu postanowiłam go delikatnie ozdobić, wycięłam więc maszynką trzy motyle o różnej wielkości i kolorystyce. Nakleiłam jeden na drugi, a potem na bujo. 


To wszystko! Dla mnie jest idealnie, a nowe ubranko mojego bullet journala cieszy mnie za każdym razem, gdy po niego sięgam. 😁 Cała operacja zajęła mi może 15-20 minut, więc chyba było warto!


do utraty tchu blog


I jak Wam się podoba taki ekspresowy pomysł na DIY? 
Lubicie takie małe metamorfozy, a  może jednak wolicie kupić nową rzecz?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger