#UWAŻNIEJ / listopad - grudzień 2017 | Małe podsumowanie 2017 roku


do utraty tchu blog


Przez ostatnie dwa miesiące nie publikowałam tekstów z ulubionej serii #UWAŻNIEJ. Nie zapomniałam, nie było to też celowe. Po prostu tak wyszło i chyba właśnie za to najbardziej lubię moje blogowanie. Szczególnie ubiegłoroczne. Jest na luzie, naturalne i wciąż pełne emocji. Nie wyklucza to jednak również pewnych przemyśleń, planu działania i poczynionych konkretnych kroków. 


Jeśli macie chwilkę, zaparzcie sobie porządny kubek herbaty/kawy, a ja opowiem Wam, co się u mnie wydarzyło w listopadowo-grudniowe dni oraz jaki był dla mnie 2017 rok.




CZUJĘ SIĘ dobrze. Ze sobą, z moją codziennością, z tym, co dostałam od życia i na co sama sobie zapracowałam. Ostatnie miesiące 2017 roku nie były dla nas łatwe. Odkąd Lili zaczęła swoją żłobkową przygodę, choroby praktycznie nas nie opuszczają. W rezultacie na początku grudnia wylądowałam z Lilką w szpitalu. Podcięło mi to skrzydła, ale starałam się ze wszystkich sił wyciągnąć z tego jakąś lekcję. I może właśnie dlatego, że zawsze staram się widzieć szklankę do połowy pełną, rozpoczynam ten nowy etap z radością i nadzieją.




CHCIAŁABYM nie stracić tej pogody ducha i nadal szlifować sztukę cieszenia się z małych rzeczy. Co więcej, pragnę zarazić tym moją dziewczynkę. Tak też zrodził się pomysł, aby nagrać pierwszy vlogmas, w którym nie tylko podzieliłam się z Wami przygotowaniami do Bożego Narodzenia, ale także stworzyłam niesamowitą pamiątkę z naszej pierwszej wspólnej przedświątecznej krzątaniny.




Cała ta zabawa z nagrywaniem i montowaniem filmu tak bardzo mi się spodobała, że nowy rok witałam z kolejnym vlogiem na kanale.




Jak pewnie zauważyliście, nie są to ambitne produkcje 🙈😂, ale w zupełności oddają to, o czym piszę na blogu. Nie ukrywam, że jest to też dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie, przełamanie skrępowania i nieśmiałości przed tym, co nieznane. Jeśli od czasu do czasu taka forma wyrazu odpowiadałaby Wam i chcielibyście nas czasem pooglądać lub posłuchać, dajcie znać!



PRACUJĘ NAD czwartym numerem "Blogostrefy"! Tak, tak, trzeci numer pojawi się już jutro, a nasza redakcja powoli kompletuje materiał do kolejnego wydania. Podobnie było w listopadzie i grudniu - każdą wolną chwilę poświęcałam na dopracowanie tekstów do gazety, robienie zdjęć i dopinaniu wszystkiego tak, aby z czystym sumienie poddać się Waszej ocenie. 😉 Magazyn, który w styczniu trafi w Wasze ręce będzie dla mnie wyjątkowy, ale o tym mogliście przeczytać tu:


Oprócz pracy nad czasopismem dla blogerów, staram się też powoli rozpisywać to, co pojawi się na łamach Do utraty tchu. Są to tylko luźne myśli, ale z doświadczenia wiem, że te wszystkie pomysły są bardzo ulotne i muszę je od razu zapisać. W ostatnich dwóch miesiącach 2017 roku miałam naprawdę ambitne blogowe plany, ale życie dało mi pstryczka w nos i musiałam odpuścić. To była kolejna dobra lekcja. Nauka rezygnowania i dobierania priorytetów to coś, czego wciąż się uczę. 




CZYTAM znów niewiele. Książkę, po którą sięgnęłam tuż przed świętami, dopiero teraz tak naprawdę czytam. Jedyna pociecha to dziesiątki przewertowanych Lilusiowych tytułów. Przynajmniej raz w tygodniu wymieniam Jej lektury, taszcząc z biblioteki torby wypchane nowymi lekturami. Najbardziej cieszy mnie ogromna radość Lilki, gdy widzi te łupy. 


Na początku stycznia wróciłam do książek pedagogicznych. Lili weszła w kolejny etap rozwoju, a dostrzegalne jest to nie tylko w Jej fizycznych uwarunkowaniach. Nasza dziewczynka zaczęła być bardzo emocjonalna, niekiedy towarzyszą temu wybuchy złości, aby za chwilę tulić się do nas z miłością. Taka huśtawka nie jest dla nas czymś komfortowym i nie będą Was tu mamić przesłodzonym obrazkiem. Bywa ciężko. Dlatego staramy się jak najwięcej czytać na ten temat, aby pomóc Lili zaakceptować i zrozumieć ten nowy dla Niej etap rozwoju. 


Jednym z rytuałów, który zaczęłam praktykować jest wyraźne sygnalizowanie i nazywanie naszych emocji. Przed snem mówię do Lilki, opowiadam jej o tym, co obie doświadczyłyśmy, jak minął nam dzień i czego obecnie potrzebujemy. Zdaję sobie sprawę, że Lili nie odpowie mi pełnym zdaniem, ale od czasu do czasu wtrąca swoje "yhym" lub "tak". Mnie to wystarczy i wierzę, że to zaprocentuje w przyszłości. 


Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)

JESTEM WDZIĘCZNA za tak wiele! Cały ubiegły rok upłynął mi pod znakiem wdzięczności. Nie było to proste zadanie, bo przeżyliśmy rozstanie z jednym  z naszych rodziców. Dla każdego dziecka, obojętnie w jakim wieku, jest to niesamowicie trudne. Niemniej wciąż staramy się dziękować za to, że mamy siebie, pracę, marzenia i plany na przyszłość



CZEKAM na to, co przyniesie mi 2018 rok. Wiem, że w najbliższej przyszłości wiele może się  dla mnie zmienić zawodowo. Czy okaże to się kolejnym krokiem do przodu, czy może będę tkwiła w miejscu - czas pokaże. Muszę znaleźć w sobie odwagę, aby ruszyć. W głębi duszy wiem, że ją mam. 


━━━━━━━━━━━━━━━━
Spoglądam dziś za siebie i doskonale pamiętam obawy, które towarzyszyły mi na początku ubiegłego roku. Bałam się powrotu do pracy, rozstania z Lilą, żłobka... Nie wiedziałam jeszcze, że czeka mnie wspaniała praca nad pierwszym polskim czasopismem dla blogerów, przyjemny i spokojny powrót do pracy zawodowej, niesamowite chwile z rodziną i przyjaciółmi. Dlatego dziś, choć też odczuwam lekki niepokój, to dużo we mnie ufności i optymizmu. 


Tradycyjnie - jestem bardzo ciekawa, jak minęła Wam końcówka 2017 roku, jak Wasze święta i Sylwester i jakie plany na to, co nadejdzie? Nowy rok, nowe rozdanie? 😊


Serdeczności!



━━━━━━━━━━━━━━━━
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger