7 WSPANIAŁYCH | O tym, co mnie zachwyciło w 2017 roku

7 WSPANIAŁYCH | O tym, co mnie zachwyciło w 2017 roku

do utraty tchu blog


To nie jest tak, że w ubiegłym roku (Ubiegłym?! Jak to brzmi! Jakby upłynęły całe wieki! 🙊😂) nic, tylko chorowaliśmy. Bywały dni naprawdę przyjemne. Zdarzyło nam się odkryć fajne miejsca pod Olsztynem, z dala od tłumu i hałasu, za to wśród zieleni i ciszy. Udało nam się też obejrzeć niesamowite seriale, a o ich wyjątkowości świadczy już to, że rozprawiliśmy się z nimi w kilka dni. To jest wyczyny! Uwierzcie mi, że przy naszej energicznej Lilce to jest wielkie dokonanie! 😁Przeczytałam wspaniałą książkę, która na tle pozostałych pozycji z 2017 roku wybija się na moje osobiste czytelnicze wyżyny. Dowiedziałam się również, że nieco zmienił mi się gust muzyczny, ale za to wciąż oddana jestem pewnym rytuałom pielęgnacyjnym i chyba nigdy z nich nie zrezygnuję. Znalazłam także planner idealny.


To wszystko zdarzyło się gdzieś w międzyczasie i w tym ubiegłorocznym pędzie nie zdążyłam o tym napisać. Dlatego dziś zebrałam to w całość i opowiem Wam, co mnie zachwyciło i pozostanie w mojej pamięci na dłużej.




7 WSPANIAŁYCH

O tym, co mnie zachwyciło w 2017 roku



1. Letni zakątek pod Olsztynem

Każdy, kto mieszka w mieście wie, jak uciążliwe bywa w nim czasami lato. Otaczający nas beton, hałas i tłum to coś, co zniechęca i zmusza do poszukiwania ciekawych miejscówek. Choć Olsztyn bardzo lubię i cenię za jeziora i lasy, to jednak już oblegane plaże są czymś, co mnie odstrasza. Dlatego w wakacje organizowaliśmy sobie jednodniowe wycieczki do pobliskich miejscowości, odkrywając tym samym nasz piękny region.


do utraty tchu blog


Zupełnie przypadkiem trafiliśmy do Miodówka, małej miejscowości oddalonej około 20 km od Olsztyna. Ta mała wioska sytuowana jest malowniczo nad jeziorem o tej samej nazwie, otoczona zielenią i przede wszystkim ciszą. Tuż obok, niedużej co prawda, ale czystej plaży znajduje się ogrodzony plac zabaw. 


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Kolejnym naszym odkryciem jest Jezioro Gim, niedaleko Nowej Kaletki. Plaża z drewnianym pomostem usytuowana jest w głębi lasu, a tuż obok znajduje się teren wypoczynkowy, w którym można wynająć domek letniskowy. 



do utraty tchu blog

do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Te dwa miejsca oczarowały nas ciszą, bliskością natury i czystością wody. Chwile spędzone tam sprawiły, że zamarzył nam się taki urlop i  w tym roku chcielibyśmy uciec gdzieś na Mazury - z Lilką, książkami i świętym spokojem. 😀 Nie w głowie mi dalekie kraje, a wciąż nasza piękna Polska.


2. Planner skrojony na miarę moich potrzeb

Powrót do pracy wymógł na mnie reorganizację życia codziennego. Musiałam od nowa uczyć się rozkładu dnia, który dopasowany był nie tylko do rocznego szkraba, ale i grafiku mojego i męża. Spraw do ogarnięcia z każdym miesiącem przybywało, czasami wystarczyła chwila, aby wszystkie moje plany runęły jak zamek z piasku. Szybko przekonałam się, że nie dla mnie gotowe plannery z sztywno rozpisanym kartkami. Potrzebowałam czegoś elastycznego, kreatywnego i swobodnego. Tak trafiłam właśnie na bullet journal.


Pierwszy raz zetknęłam się z tym systemem planowania u Kasi z Worqshop. Swoją drogą, Kasia jest również moim ubiegłorocznym odkryciem - uwielbiam jej energię i pomysły na zaczarowanie dnia powszedniego. I tak przepadłam. 😍 Niebawem dojdą mi zupełnie nowe obowiązki, więc już teraz wiem, że mój bujo jest strzałem w plannerową dziesiątkę!



do utraty tchu blog



O moich doświadczeniach z prowadzeniem kreatywnego organizera mogliście przeczytać w poniższych wpisach na blogu:




3. Powieść idealna?

Uwielbiam literaturę. Odkrywać nowych autorów, smakować ich styl, aby w ostatecznym rozrachunku przepaść w zachwycie, poczuć niedosyt, a innym razem rozstać się bez żalu. W ubiegłym roku czytałam dwutorowo - podczytywałam literaturę piękną, zagryzając ją książkami pedagogicznymi, ale zaczytywałam się także książkami dla dzieci, które chłonęłam jak gąbka. Gdy spoglądam na te dwanaście miesięcy dostrzegam kilka perełek. Rozpływałam się nad książkami Jojo Moyes (recenzja Dziewczyna, którą kochałeś), polubiłam się z Agnieszką Olejnik (recenzja A potem przyszła wiosna), ale to właśnie ta jedna powieść wciąż wzbudza we mnie wielkie emocje. 



do utraty tchu blog



Światło między oceanami M. L. Stedman. Według mnie wspaniała, niezwykle poruszająca, a wątpliwość moralna bohaterów tylko potęguje moc oddziaływania tej historii. To, że jest niekiedy tak skrajnie oceniana uważam za wielki jej atut, bo czym jest literatura, gdy nie chce się o niej dyskutować?! 


Moja recenzja:




4. Powrót Ani

Jestem serialomaniaczką. Jeśli trafi mi się porządny tasiemiec mogę dla niego zarwać noc. Długo zbierałam się do tego serialu, obawiając się, że historia Ani z Zielonego Wzgórza nie porwie mnie tak, jak w dzieciństwie. Och, gdybym tylko wtedy wiedziała! Dawkowałabym sobie każdy odcinek i rozpływała się nad nim godzinami. A tak rozprawiłam się z nim w trzy wieczory. Co więcej, towarzyszył mi mój mąż, który po finałowym odcinku był gotowy pisać do Netflixa, aby się pospieszyli z drugim sezonem. 🙊😂


Jaka jest Ania w serialu Anne (Ania, nie Anna)? Idealna! Taka, jaką sobie wyobrażałam, będąc małą dziewczynką pochłaniającą kolejne tomy autorstwa Lucy Maud Montgomery. Jest chudym rudzielcem, nader egzaltowana,  pełna uroku, fantazji i szalonych pomysłów. I Gilbert! 😍





5. Serialowy majstersztyk

Kolejny serial, jednak w zupełnie innym klimacie. W 2016 roku moim polskim faworytem był Belfer, ale drugi sezon okrutnie mnie zmęczył. 2017 rok należy do Leszka Lichoty i jego genialnej kreacji w serialu Wataha. Co więcej, ciężko mi nawet stwierdzić czy bardziej podobał mi się pierwszy, czy drugi sezon. I jedyne czego się obawiam to, że nie doczekam się kontynuacji. 😏


Sezon 1 



Sezon 2




6. Co mi w duszy gra

Tak w skrócie mogłabym opisać moje muzyczne gusta. Nie mam ulubionego gatunku, a mój wybór muzyki uzależniony jest od nastroju. Jednak w ubiegłym roku zdecydowanie najchętniej słuchałam jazzu. Jest coś w tej muzyce, co mnie wycisza, a jednocześnie nastraja do działania. To właśnie przy kawiarnianym jazzie najlepiej mi się pisze, czyta książki i tworzy coś nowego. 



7. Olej(owa) miłość

Na koniec coś zupełnie innego. Pielęgnacja.



do utraty tchu blog



Oszalałam na punkcie oleju. Stosuję go na twarz, ciało, włosy, paznokcie. Nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji bez niego. Moja kolekcja to olej lniany (nadal ulubiony na włosy), z orzechów włoskich, czarnuszki, marakui, bawełny, arganowy, a ostatnio dołączył do nich z pestek moreli. Ten ostatni wyjątkowo nie używam na włosy, a na twarz. Idealnie nadaje się na noc, nawilża, poprawia elastyczność skóry i łagodzi wszelkie podrażnienia. 


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖
Oto moja złota siódemka 2017 roku. Dzięki nowo odkrytym miejscom niedaleko Olsztyna marzę o urlopie w drewnianym domku, gdzieś w głębi lasu, nad mazurskim jeziorem. Bullet jornal to moja plannerowa broń, dzięki której ogarniam codzienność - wiem kiedy, co i jak. Wspomniana powieść przypomniała mi, że lubię siebie za wciąż niegasnący romantyzm. Seriale sprawiły, że deska do prasowania stała się miłym wieczornym dodatkiem, a nie uciążliwym obowiązkiem. A oleje? Utwierdziły mnie w przekonaniu, że prędzej oleję makijaż i inne urodowe rytuały, niż olejowanie! 😁


A teraz Wasza kolej - co Was zachwyciło? Czekam na Wasze propozycje, bo przede mną dwanaście miesięcy, które z przyjemnością wypełnię nowym! 


Serdeczności!


#UWAŻNIEJ / listopad - grudzień 2017 | Małe podsumowanie 2017 roku

#UWAŻNIEJ / listopad - grudzień 2017 | Małe podsumowanie 2017 roku

do utraty tchu blog


Przez ostatnie dwa miesiące nie publikowałam tekstów z ulubionej serii #UWAŻNIEJ. Nie zapomniałam, nie było to też celowe. Po prostu tak wyszło i chyba właśnie za to najbardziej lubię moje blogowanie. Szczególnie ubiegłoroczne. Jest na luzie, naturalne i wciąż pełne emocji. Nie wyklucza to jednak również pewnych przemyśleń, planu działania i poczynionych konkretnych kroków. 


Jeśli macie chwilkę, zaparzcie sobie porządny kubek herbaty/kawy, a ja opowiem Wam, co się u mnie wydarzyło w listopadowo-grudniowe dni oraz jaki był dla mnie 2017 rok.




CZUJĘ SIĘ dobrze. Ze sobą, z moją codziennością, z tym, co dostałam od życia i na co sama sobie zapracowałam. Ostatnie miesiące 2017 roku nie były dla nas łatwe. Odkąd Lili zaczęła swoją żłobkową przygodę, choroby praktycznie nas nie opuszczają. W rezultacie na początku grudnia wylądowałam z Lilką w szpitalu. Podcięło mi to skrzydła, ale starałam się ze wszystkich sił wyciągnąć z tego jakąś lekcję. I może właśnie dlatego, że zawsze staram się widzieć szklankę do połowy pełną, rozpoczynam ten nowy etap z radością i nadzieją.




CHCIAŁABYM nie stracić tej pogody ducha i nadal szlifować sztukę cieszenia się z małych rzeczy. Co więcej, pragnę zarazić tym moją dziewczynkę. Tak też zrodził się pomysł, aby nagrać pierwszy vlogmas, w którym nie tylko podzieliłam się z Wami przygotowaniami do Bożego Narodzenia, ale także stworzyłam niesamowitą pamiątkę z naszej pierwszej wspólnej przedświątecznej krzątaniny.




Cała ta zabawa z nagrywaniem i montowaniem filmu tak bardzo mi się spodobała, że nowy rok witałam z kolejnym vlogiem na kanale.




Jak pewnie zauważyliście, nie są to ambitne produkcje 🙈😂, ale w zupełności oddają to, o czym piszę na blogu. Nie ukrywam, że jest to też dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie, przełamanie skrępowania i nieśmiałości przed tym, co nieznane. Jeśli od czasu do czasu taka forma wyrazu odpowiadałaby Wam i chcielibyście nas czasem pooglądać lub posłuchać, dajcie znać!



PRACUJĘ NAD czwartym numerem "Blogostrefy"! Tak, tak, trzeci numer pojawi się już jutro, a nasza redakcja powoli kompletuje materiał do kolejnego wydania. Podobnie było w listopadzie i grudniu - każdą wolną chwilę poświęcałam na dopracowanie tekstów do gazety, robienie zdjęć i dopinaniu wszystkiego tak, aby z czystym sumienie poddać się Waszej ocenie. 😉 Magazyn, który w styczniu trafi w Wasze ręce będzie dla mnie wyjątkowy, ale o tym mogliście przeczytać tu:


Oprócz pracy nad czasopismem dla blogerów, staram się też powoli rozpisywać to, co pojawi się na łamach Do utraty tchu. Są to tylko luźne myśli, ale z doświadczenia wiem, że te wszystkie pomysły są bardzo ulotne i muszę je od razu zapisać. W ostatnich dwóch miesiącach 2017 roku miałam naprawdę ambitne blogowe plany, ale życie dało mi pstryczka w nos i musiałam odpuścić. To była kolejna dobra lekcja. Nauka rezygnowania i dobierania priorytetów to coś, czego wciąż się uczę. 




CZYTAM znów niewiele. Książkę, po którą sięgnęłam tuż przed świętami, dopiero teraz tak naprawdę czytam. Jedyna pociecha to dziesiątki przewertowanych Lilusiowych tytułów. Przynajmniej raz w tygodniu wymieniam Jej lektury, taszcząc z biblioteki torby wypchane nowymi lekturami. Najbardziej cieszy mnie ogromna radość Lilki, gdy widzi te łupy. 


Na początku stycznia wróciłam do książek pedagogicznych. Lili weszła w kolejny etap rozwoju, a dostrzegalne jest to nie tylko w Jej fizycznych uwarunkowaniach. Nasza dziewczynka zaczęła być bardzo emocjonalna, niekiedy towarzyszą temu wybuchy złości, aby za chwilę tulić się do nas z miłością. Taka huśtawka nie jest dla nas czymś komfortowym i nie będą Was tu mamić przesłodzonym obrazkiem. Bywa ciężko. Dlatego staramy się jak najwięcej czytać na ten temat, aby pomóc Lili zaakceptować i zrozumieć ten nowy dla Niej etap rozwoju. 


Jednym z rytuałów, który zaczęłam praktykować jest wyraźne sygnalizowanie i nazywanie naszych emocji. Przed snem mówię do Lilki, opowiadam jej o tym, co obie doświadczyłyśmy, jak minął nam dzień i czego obecnie potrzebujemy. Zdaję sobie sprawę, że Lili nie odpowie mi pełnym zdaniem, ale od czasu do czasu wtrąca swoje "yhym" lub "tak". Mnie to wystarczy i wierzę, że to zaprocentuje w przyszłości. 


Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)

JESTEM WDZIĘCZNA za tak wiele! Cały ubiegły rok upłynął mi pod znakiem wdzięczności. Nie było to proste zadanie, bo przeżyliśmy rozstanie z jednym  z naszych rodziców. Dla każdego dziecka, obojętnie w jakim wieku, jest to niesamowicie trudne. Niemniej wciąż staramy się dziękować za to, że mamy siebie, pracę, marzenia i plany na przyszłość



CZEKAM na to, co przyniesie mi 2018 rok. Wiem, że w najbliższej przyszłości wiele może się  dla mnie zmienić zawodowo. Czy okaże to się kolejnym krokiem do przodu, czy może będę tkwiła w miejscu - czas pokaże. Muszę znaleźć w sobie odwagę, aby ruszyć. W głębi duszy wiem, że ją mam. 


━━━━━━━━━━━━━━━━
Spoglądam dziś za siebie i doskonale pamiętam obawy, które towarzyszyły mi na początku ubiegłego roku. Bałam się powrotu do pracy, rozstania z Lilą, żłobka... Nie wiedziałam jeszcze, że czeka mnie wspaniała praca nad pierwszym polskim czasopismem dla blogerów, przyjemny i spokojny powrót do pracy zawodowej, niesamowite chwile z rodziną i przyjaciółmi. Dlatego dziś, choć też odczuwam lekki niepokój, to dużo we mnie ufności i optymizmu. 


Tradycyjnie - jestem bardzo ciekawa, jak minęła Wam końcówka 2017 roku, jak Wasze święta i Sylwester i jakie plany na to, co nadejdzie? Nowy rok, nowe rozdanie? 😊


Serdeczności!



━━━━━━━━━━━━━━━━
#UWAŻNIEJ to seria wpisów na blogu, w której chciałabym podzielić się z Tobą tym, co jest dla mnie ważne w bieżącym czasie. Inspiracją do powstania tej serii jest Kasia z bloga WorqshopDzięki opracowanym przez Kasię słowom kluczom będę mogła opowiedzieć Ci, co mnie inspiruje, motywuje, napędza, a czasem spowalnia, czyli wszystko to, co prowadzi mnie do uważnego i świadomego życia. 

Jestem dziewczyną z okładki! | Trzeci numer "Blogostrefy"

Jestem dziewczyną z okładki! | Trzeci numer "Blogostrefy"

do utraty tchu


Jestem dziewczyną z okładki! 🙈🙊😁 Wciąż nie mogę w to uwierzyć! I to nie jest tak, że marzyłam o tym całe życie. Szczerze, to nie nie marzyłam o tym wcale, bo nawet nie przyszło mi do głowy, aby aspirować do takiej roli. Nie przez moją wrodzą skromność - jej pokłady przez ostatnie lata nieco się uszczupliły 😜. Tak się jednak składa, że zawsze wydawało mi się, że to nie moja bajka. Dlatego, gdy Kasia Berska zaproponowała mi sesję okładkową początkowo chciałam się wykręcić. Dziś wiem, że potrzebowałam tego bardzo, bardzo mocno. 


Kulisy sesji okładkowej

Przez ostatnie dwa lata wydawało mi się, że choć mój świat stanął na głowie i sprawił to mały chochlik, wciąż czuję się sobą. Kobietą, która owszem jest mamą, ale pracuje też zawodowo, jest pełna pasji i marzeń. Przekonałam się jednak, że codzienność niekiedy niepostrzeżenie spycha na margines moje potrzeby. Bo nie ma czasu, bo jest masa spraw do ogarnięcia, bo jestem zmęczona, bo... Właśnie dlatego jestem tak wdzięczna Kasi za tę propozycję. Dzięki kilku godzinom spędzonym na zdjęciach poczułam się... pięknie. Tak po prostu!


Sesja okładkowa już na wstępie przerosła moje wyobrażenie. Sądziłam, że wystarczy kilka ujęć i po godzinie będę tulić Lilkę, popijając gorącą kawę. Jednak osoby zaangażowane w ten projekt od początku zaznaczyły, że nie robią nic na pół gwizdka, o czym mogłam się przekonać po obejrzeniu efektów naszej współpracy.



Bez oporów oddałam się w ręce Doroty Wawrzyniak, która stworzyła z moją twarzą cudo. 😍 A potem udałam się przed obiektyw Karoliny Hrynek / Fotografki, która okazała się wspaniałą, energiczną i niesamowicie radosną osobą. To, co udało się Fotografce ze mnie wydobyć będziecie mogli zobaczyć w najnowszym numerze "Blogostrefy", który w Wasze ręce trafi już na początku stycznia.


Oprócz zdjęcia, które zostało umieszczone na okładce, w magazynie ukaże się także rozmowa Kasi Berskiej z Karoliną, autorką sesji. Całość zaś zostanie uzupełniona innymi kadrami ze mną w roli modelki. 😃


do utraty tchu blog


Co ode mnie?

W tym numerze "Blogosfery" pojawią się dwa moje artykuły. Pierwszy dotyka tego, co jest mi obecnie bliskie i co znam z autopsji. 😉 Zdradzę Wam kilka sprawdzonych przeze mnie sposobów na organizację życia rodzinnego po powrocie do pracy. Praca zawodowa, współtworzenie czasopisma, pisanie bloga oraz dom z niespełna dwuletnim brzdącem jest sporym wyzwaniem logistycznym. Jednak z nieskrywana radością stwierdzam, że jest to możliwe! 💪


Natomiast w drugim tekście przedstawię kilka sposobów na spędzenie czasu w domu z maluchem. Treści tam zawarte to nie tylko summa osobistych doświadczeń, ale także scenariusze realizowane podczas pracy z dziećmi.


Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o książkach. Dlatego w nadchodzącym wydaniu znajdziecie dwie krótkie recenzje niesamowitych książek dla dzieci.


Dziś Olsztyn powitał mnie śniegiem. ❄ Z delikatnie oprószonymi dachami i drzewami, które zrzuciły już swój jesienny płaszcz. Co prawda, po śniegu nie ma teraz śladu, ale poranny spacer dodał mi tyle energii, że po powrocie do domu domknęłam już trzeci numer Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów. 🙏😀 Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak wyglądać grudniowych przygotowań do świąt. 🎄🎅😁 A Wy rozpoczęliście już bożonarodzeniowe planowanie, czy to dla Was za wcześnie? ➡ Pozostając w temacie planowania, wczoraj na blogu pojawił się nowy wpis - podsumowanie wyzwania planerowego z Kasią z @worqshop. 📅❤#planner #bulletjournal #bujo #bulletjournalpolska #smartlife #planning #homework #coffeetagram #coffee #flatlay #flatlayforever #organizacja #planowanie #magazyndlablogerów #blogostrefa #czasopismo #pracawdomu #plany #grudzientuztuz
Post udostępniony przez Aleksandra (@do_utraty_tchu)



Materialny detoks według Niebałaganki 

Podczas tworzenia trzeciego numeru "Blogostrefy" zaprosiłam do współpracy Anię Legenzę, autorkę bloga Niebałaganka. Jestem niesamowicie szczęśliwa i wdzięczna Jej, że zgodziła się napisać artykuł do "Blogostrefy".


W swoim tekście Ania podpowie, jak uporządkować przestrzeń, aby zyskać wolne miejsce na nowe, które z pewnością nadejdzie z 2018 rokiem. To nie tylko bardzo wartościowy materiał, ale i konkretne porady, które można bez problemu wprowadzić w codzienne życie.



Trzeci numer "Blogostrefy" już na początku stycznia!

Najnowszy numer magazynu powinien do Was trafić 9 stycznia (wtedy planujemy wysyłkę). Jeśli chcecie otrzymać egzemplarz w wersji drukowanej, to zamówienie należy złożyć do dnia dzisiejszego, tj. 3 stycznia 2018 r. Zamówienia złożone na wersję papierową po tym terminie będą realizowane dopiero podczas druku numeru czwartego. 


Jeśli jesteście ciekawi, o czym jeszcze będziecie mogli poczytać w najnowszym numerze "Blogostrefy", zapraszam Was do moich redakcyjnych koleżanek:




A już wkrótce Kasia Berska, redaktor naczelna opowie Wam jeszcze więcej!


➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖➖

Trzeci numer "Blogostrefy" możecie zamówić TU



I jak sądzicie, jest na co czekać? 😉

Z noworocznymi pozdrowieniami,


Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger