Wianki świąteczne z szyszek po raz drugi


do utraty tchu blog


Oops! ...I did it again! 🙊😁 Miałam w tym roku odpuścić. Bo Lilka. Bo praca. Bo choroby. Bo nie... Ale! Właśnie te wszystkie sprawy i wieczny niedoczas sprawiły, że chcę znów poczuć magię Bożego Narodzenia. Mam dość tego, że umyka mi to, co ważne. To pierwsze Lilusi święta, kiedy nasza dziewczyna zaczyna coś rozumieć. Dlatego, gdy tylko otrzepałyśmy piórka ze szpitalnego kurzu, postanowiłam, że pokażę córeczce jak piękne może być grudniowe oczekiwanie. 


Nasze mieszkanie powoli zaczyna stroić się bożonarodzeniowo. Zagospodarowałam niektóre kąty, ubrałyśmy z Lilą już choinkę i znów uwiłam moje ukochane wianki. W ubiegłym roku tak bardzo rozmiłowałam się w dekoracjach z szyszek, że pisałam o tym aż dwukrotnie na blogu:


W tym roku nie planowałam robić nowych ozdób, a cieszyć się tymi, które wykonałam wtedy. Jednak tak to ostatnio z moimi zamierzeniami jest, że nijak mają się one do stanu faktycznego. 😉 Dlatego, gdy poproszono mnie, abym znów uwiła wianki, nie miałam sumienia odmówić. I tak po prostu, wbrew długaśnej liście spraw do załatwienia. na przekór nierozciągalnej dobie postanowiłam, że zrobię to! 😁


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Lubię planować i organizować naszą codzienność, ale czasami dobrze, gdy coś dzieje się ot tak. O ile nie są to tak przykre niespodzianki, jak ostatni pobyt w szpitalu. 😏 Jednak wiem też, że w powszedniości tkwi coś niezwykłego i nawet tak prosta rzecz, jak wykonanie świątecznego wianka, może być czymś radosnym. Wierzę, że ten rok pożegnamy z uśmiechem na ustach i tej pozytywnej myśli kurczowo się trzymam. 


A teraz dajcie znać, co u Was słychać! Przecież tak dawno mnie tu nie było! 🙈😀



Serdeczności!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger