2 proste pomysły na własnoręcznie wykonane kartki świąteczne

2 proste pomysły na własnoręcznie wykonane kartki świąteczne

do utraty tchu blog


Słowa mają moc. Wierzyłam w to już jako mała dziewczynka, gdy tuż przed Wigilią rozmyślałam nad tym, co powiem najbliższym w momencie dzielenia się opłatkiem. Proste wszystkiego najlepszego nie wchodziło w grę. W mojej rodzinie życzenia musiały być szczere, prosto z serca i dedykowane dla tej konkretnej osoby. To zawsze była wzruszająca chwila. I tak jest do dziś. Wiadomo jednak, że nie z każdym mam możliwość spotkać się tego dnia osobiście. Dlatego od wielu lat, tuż przed Bożym Narodzeniem wysyłam kartki świąteczne. To piękny zwyczaj i trochę mi smutno, że tak rzadko praktykowany.


do utraty tchu blog


W tym roku udało mi się przygotować własnoręcznie wykonane kartki. Nie są to dzieła sztuki. Ba, to jest tak banalnie łatwe, że poradzą sobie z tym nawet dzieci! Przetestowałam w pracy i gwarantuję Wam, że tak jest! 😄 Postawiłam na prostotę, ale jestem szczęśliwa, że do tych, z którymi nie dane będzie mi się zobaczyć, trafi nieco więcej niż tylko dobre słowo.


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog



To już ostatni moment, aby nasze życzenia dotarły na czas, więc jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, spieszcie się, bo na poczcie są kilometrowe kolejki. 🙈 Jeśli jednak wolicie nie tracić cennych minut, to może warto wykonać taką kartkę i dołączyć do prezentu. Przyznam się Wam, że ja byłabym rzeszczęśliwa, gdyby czekała na mnie taka niespodzianka. 


A czy Wy wysyłacie kartki świąteczne, czy wolicie współczesne udogodnienia w postaci elektronicznych wiadomości? A może sami takie tworzycie? Koniecznie dajcie znać!


Wianki świąteczne z szyszek po raz drugi

Wianki świąteczne z szyszek po raz drugi

do utraty tchu blog


Oops! ...I did it again! 🙊😁 Miałam w tym roku odpuścić. Bo Lilka. Bo praca. Bo choroby. Bo nie... Ale! Właśnie te wszystkie sprawy i wieczny niedoczas sprawiły, że chcę znów poczuć magię Bożego Narodzenia. Mam dość tego, że umyka mi to, co ważne. To pierwsze Lilusi święta, kiedy nasza dziewczyna zaczyna coś rozumieć. Dlatego, gdy tylko otrzepałyśmy piórka ze szpitalnego kurzu, postanowiłam, że pokażę córeczce jak piękne może być grudniowe oczekiwanie. 


Nasze mieszkanie powoli zaczyna stroić się bożonarodzeniowo. Zagospodarowałam niektóre kąty, ubrałyśmy z Lilą już choinkę i znów uwiłam moje ukochane wianki. W ubiegłym roku tak bardzo rozmiłowałam się w dekoracjach z szyszek, że pisałam o tym aż dwukrotnie na blogu:


W tym roku nie planowałam robić nowych ozdób, a cieszyć się tymi, które wykonałam wtedy. Jednak tak to ostatnio z moimi zamierzeniami jest, że nijak mają się one do stanu faktycznego. 😉 Dlatego, gdy poproszono mnie, abym znów uwiła wianki, nie miałam sumienia odmówić. I tak po prostu, wbrew długaśnej liście spraw do załatwienia. na przekór nierozciągalnej dobie postanowiłam, że zrobię to! 😁


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Lubię planować i organizować naszą codzienność, ale czasami dobrze, gdy coś dzieje się ot tak. O ile nie są to tak przykre niespodzianki, jak ostatni pobyt w szpitalu. 😏 Jednak wiem też, że w powszedniości tkwi coś niezwykłego i nawet tak prosta rzecz, jak wykonanie świątecznego wianka, może być czymś radosnym. Wierzę, że ten rok pożegnamy z uśmiechem na ustach i tej pozytywnej myśli kurczowo się trzymam. 


A teraz dajcie znać, co u Was słychać! Przecież tak dawno mnie tu nie było! 🙈😀



Serdeczności!



Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger