Z Lilusiowej biblioteczki: "Mysi Domek" Kariny Schaapman


do utraty tchu blog


Za każdym razem, gdy wybieram literaturę dla mojej córeczki staram się kierować atrakcyjnością dla półtorarocznego dziecka. Mimo szczerych chęci, ciężko mi jednak nie poddać się własnym upodobaniom - staranne wydanie, ciekawa szata graficzne oraz treść, która zainteresuje nie tylko Lilkę, ale także i mnie. Jestem przekonana, że to właśnie precyzyjny dobór lektury sprawił, że obie uwielbiamy ten wspólnie spędzony czas z książkami. Z wielką radością i nieukrywaną dumą odkryliśmy ostatnio z mężem, że nasza dziewczynka zaczęła czytać sama na głos. Oczywiście snuje historie w tylko sobie znanym języku, ale robi to tak uroczo, że moje biblioteczne serce robi podwójne salto. 😍


Kilka tygodni temu dostałyśmy przesyłkę od Wydawnictwa Media Rodzina, w której znajdowały się cztery tytuły, składające się na serię Mysi Domek autorstwa Kariny Schaapman. Gdy po raz pierwszy wzięłam w dłonie podarowane nam książki, czułam się jak podlotek doznający pierwszej miłości. Już wtedy wiedziałam, że przepadłam. Nie pomyliłam się, bo dziś nadal pozostaje pod ogromnym wrażeniem tego prezentu. 


Mysi Domek Kariny Schaapman


do utraty tchu blog


Mysi Domek to dzieło Kariny Schaapman. Autorka zaprojektowała i zbudowała makietę, która miała stanowić tło dla wymyślonych przez nią opowieści. Czy faktycznie zamysł Schaapman się powiódł? Niekoniecznie, bo w moim odczuciu magia Mysiego Domku zdecydowanie zdominowała krótkie historyjki. To raczej one stanowią dodatek do tych kunsztownie przygotowanych fotografii, które według mnie są małymi arcydziełami sztuki.


Wyjątkowy domek

Gdy byłam małą dziewczynką z upodobaniem budowałam domki dla lalek. Codziennie powstawały nowe konstrukcje - czasami były to puste kartony, innym razem wznosiłam ściany z książek, wypełniając miniaturowe przestrzenie przypadkowo znalezionymi przedmiotami. Schaapman Mysi Domek zbudowała właśnie z pudełek  i papieru mâché, jego wnętrze zaś wyposażyła autentycznymi materiałami pochodzącymi z lat 50., 60. i 70. XX wieku. Ponad sto pomieszczeń, przejść, zakamarków robi naprawdę niesamowite wrażenie.


Okazuje się, że w środku wciąż jestem tą małą dziewczynką, która każdego dnia stawała się lalkowym architektem. Ostatnio z utęsknieniem wyczekuję wieczorów, gdy po codziennej bieganinie otulam się ciepłym kocem i czytam Lili kolejne przygody małych bohaterów Mysiego Domku.


do utraty tchu blog


Mieszkańcy Mysiego Domku

Przewodnikami po tym niezwykłym miejscu są dwie sympatyczne myszki, Sam i Julia. Sam mieszka z rodzicami i licznym rodzeństwem. Oprócz nich ma jeszcze babcie, dziadków, ciocie, wujków i kuzynów. Sam jest uprzywilejowaną myszką, pochodzącą z zamożnego domu, ale jest nieco wstydliwy i nieśmiały. Julia zaś mieszka tylko z mamą. Choć jej domek liczy wyłącznie jeden maleńki pokoik, a jej życie jest bardzo skromne, to Julia jest bardzo odważną, radosną i rezolutną myszką.

Sam i Julia są najlepszymi przyjaciółmi na świecie i wszystkim się ze sobą dzielą. 


do utraty tchu blog


Oczywiście dwie urocze myszki to nie jedyni lokatorzy tego magicznego miejsca, pełnego ciekawych zakamarków. W Mysim Domku mamy cały przekrój przez gryzoniowe społeczeństwo: są naukowcy, jak tata Sama, jest pisarka, malarz, szmaciarz, dziadek marynarz mieszkający na samej górze i pracownicy kotłowni, która ukryta jest pod domkiem. Mieszkańcy mogą również odwiedzić mydlarnię, pasmanterię, czy sklep z galanterią skórzaną, a każde z tych miejsc jest wypełnione maleńkimi przedmiotami. Wszystko to sprawia, że Mysi Domek jest tak realny, a jednocześnie bajkowy, że oglądanie go to prawdziwa uczta dla oczu.



Zwykłe niezwykłe przygody małych myszek

Po pierwszym spotkaniu z Samem i Julią można mieć poczucie, że ich świat jest łudząco podobny do tego prawdziwego, dziecięcego. Jest wielorodzinny dom, w którym można dostrzec dyskretne podziały klasowe, niewidoczne zaś dla prostych serduszek małych myszek. Jest tajemnicze miejsce i szkatułka pełna skarbów, ukryta pod ruszającą się belką. Są też przygody, które mogą przytrafić się każdemu.


Niezwykłość tej historii tkwi w wyobraźni autorki, która według mnie jest wprost fenomenalna. Jaki trzeba mieć talent, aby stworzyć coś tak doskonałego! Zadziwia mnie staranność i odwzorowanie rzeczywistości, precyzyjność i pomysłowość. Moje zachwyty odnoszą się do szaty graficznej, bo treści mogłyby zostać nieco bardziej dopracowane. Teksty, które stanowią dopełnienie do zamieszczonych fotografii są krótkie, co z pewnością jest zaletą podczas czytania najmłodszym wiercipiętkom. Niemniej można odnieść wrażenie, że zostały one urwane w połowie historii, bo już na kolejnej stronie mamy zupełnie nową scenę. Wszystko to sprawia, iż opowieści o Samie i Julii czyta się jak serial, który serwuje nam całą historię w krótkich kadrach. Na szczęście tę czytelniczą konsternację ratują zdjęcia Mysiego Domku, od których naprawdę ciężko oderwać wzrok.


do utraty tchu blog


Cztery spotkania z Mysim Domkiem

Na serię o przygodach myszek składają się cztery książeczki. W każdej z nich mamy inny temat przewodni, który przenosi Sama i Julię oraz czytelnika w ciekawe miejsce.


  • Mysi Domek. Sam i Julia - to pierwsza część o myszkach, dlatego też znajdziemy w niej opowieści o sympatycznym duecie oraz ich najbliższym otoczeniu;

  • Mysi Domek. Sam i Julia w teatrze - Sam przygotowuje się do wystąpienia na prawdziwej scenie teatralnej. Musi zagrać na trąbce, ale trochę się denerwuje. Może oczywiście liczyć na niezastąpioną Julię, która - jak na prawdziwą przyjaciółkę przystało - pomaga mu w próbach. Julia zaś przekona się, że nie powinna zjeżdżać na hulajnodze ze schodów, bo może skończyć się to twardym upadkiem;

  • Mysi Domek. Sam i Julia w cyrku - do miasteczka przyjeżdża cyrk, prawdziwy cyrk! Rozpoczynają się też upragnione wakacje, ale niestety para mysi przyjaciół musi się na chwilę rozstać, bo Julia wraz z mamą udaje się w cyrkową trasę, bowiem jej mama będzie gotować  obiady artystom. Mimo rozłąki myszki czeka niezapomniane lato;

  • Mysi Domek. Sam i Julia w lunaparku - czy są na świecie dzieci, które nie ucieszyłyby się z wizyty w krainie pełnej zabawek? Piłeczki, tor z autami, tunele, karuzele... Niestety każda taka atrakcja jest niesamowicie droga. Przekonają się o tym Sam i Julia. Myszki nie mają aż tyle pieniędzy, aby skorzystać z takich atrakcji. Mają jednak plan, jak zarobić na bilety do wesołego miasteczka.


do utraty tchu blog


Wszystkie cztery książki oprawione są w twardą okładkę, w środku kryjąc treści i piękne fotografie na dobrej jakości papierze. Kunsztowne wykonanie - zarówno Mysiego Domku, jak i pracy wydawniczej - to zdecydowanie wielka zaleta tej serii.


Mysi Domek Kariny Schaapman to niezwykle ciepła, pełna zabawnych anegdot, opowieść o przyjaźni dwóch myszek, który razem są gotowe dokonać znacznie więcej, niż ich małe rozumki są w stanie pojąć. Jedno ma to, czego drugiemu brakuje i odwrotnie. Duet idealny. 




Pozostając wciąż pod ogromnym wrażeniem książek o Mysim Domku, szczerze polecam!




Dane techniczne

Karina Scaapman
Mysi Domek. Sam i Julia 
Mysi Domek. sam i Julia w teatrze
Mysi Domek. Sam i Julia w cyrku
Mysi Domek. Sam i Julia w lunaparku

Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Mysi Domek
Oprawa: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger