Dlaczego piszę pozytywne recenzje książek?


do utraty tchu blog


W ostatnim czasie na blogu znów zrobiło się książkowo. Teksty okołoliterackie pojawiają się znacznie częściej, niż inne. Zupełnie mnie to nie dziwi, wszak Do utraty tchu wykluło się z miłości do książek. Naturalnie, bez żadnego planu czytelnicza pasja ponownie zawładnęła moją codziennością i to z podwójną mocą. Domowe półki goszczą nie tylko lektury dla dorosłych, ale także te dla dzieci. Co więcej, tych drugich jest zdecydowanie więcej. Po trosze to zasługa pracy, ale i misji, jakiej się podjęłam - chcę wypuścić w świat czytającego człowieka. Na chwilę obecną córeczka uwielbia książki, a jak będzie dalej - czas pokaże.


Książki do naszego domu trafiają różnymi drogami - są kupowane, wypożyczane, ale nie ukrywam, że wiele otrzymuję od wydawnictw. Takie prezenty rzadko są bezinteresowne i często wiążą się z pewnymi zobowiązaniami - zrecenzowaniem, zaprezentowaniem w mediach społecznościowych, ale bywa też i tak, że są tylko i wyłącznie podarunkiem. Podjęcie się współpracy z wydawcami jest bardzo korzystne dla książkoholika, ale może być również powodem oskarżeń o brak obiektywizmu w ocenie danego tytułu.


Czy bloger literacki faktycznie ma obowiązek pisania peanów na cześć otrzymanego od wydawnictwa egzemplarza? Oczywiście, że nie. Dlaczego w takim razie nie znajdziesz u mnie krytycznych recenzji? Podczas trzech lat blogowania wypracowałam pewien system, którym kieruję się podczas nawiązywania kolejnych współprac z wydawcami. To własnie dzięki prostym i zrozumiałym regułom nie mam problemu z recenzowaniem przesyłanych mi pozycji i zazwyczaj są to pochwalne teksty.


do utraty tchu blog


Mam wybór

Od początku przygody z wydawnictwami jestem wierna swoim literackim upodobaniom. Rzadko skaczę z jednego na drugi gatunkowy kwiatek. Pięć lat studiów polonistycznych, drugie tyle pracy wśród książek ustabilizowało mój gusty czytelniczy. Od czasu do czasu zdarza mi się sięgnąć po coś zupełnie innego, aby nie zamykać się na nowinki literackie, jednak zazwyczaj po prostu wiem, co lubię. Selektywność w wyborze lektury jest również obecna podczas kontaktu z wydawnictwami. Nie przyjmuję wszystkich oferowanych mi książek. Godzę się wyłącznie na te, które znajdują się w obszarze moich zainteresowań.


Warto pamiętać, że bloger literacki jest równorzędnym partnerem dla wydawnictw. Nie musi przyjmować postawy książkowego żebracza, który za darmochę napisze wszystko, czego oczekuje druga strona. Pamiętaj, blogerze, że masz wybór. To Ty możesz przejrzeć zasoby danego wydawnictwa i wybrać te tytuły, które chcesz przeczytać. Sądzę, że dla większości blogerów literackich jest to oczywiste. Niemniej wiele osób o tym  nie pamięta i być może stąd pojawiają się oskarżenia o brak obiektywizmu w ostatecznej ocenie recenzowanej książki.


Samodzielny wybór książek, przyjmowanych do recenzji sprawia, że rzadko zdarza mi się trafiać na totalne buble, a co się z tym wiąże - nie muszę pisać krytycznych postów. Jeśli nawet coś mi nie pasuje w danej książce (może przecież tak się zdarzyć, bo prezenty od wydawnictw to trochę taki kot w worku), sygnalizuję to. Staram się jednak nie pisać o tych pozycjach, które zupełnie mnie nie porwały. Dlaczego? O tym poniżej.



Szanuję swój czas

Od kiedy zostałam mamą mój czas nieco się skurczył, a ja nauczyłam się korzystać z niego na maxa. Jeśli trafiam na beznadziejną książkę, która totalnie mnie upodliła, nie wyobrażam sobie, aby marnować kolejne cenne chwile na pisanie o niej. Nie ma mowy! 🙊😂


Jeśli wcześniej ustaliłam takie postępowanie z wydawnictwem, nie widzę w tym nic zdrożnego. Podjęłam decyzję, że na blogu będę pokazywać tylko te książki, które są według mnie godne polecenia (i mojego czasu, który poświęcę na pracę z nimi). Tego się trzymam i jest mi z tym dobrze.


Jest jeszcze jedna dyskusyjna kwestia - nie lubię pisać źle o literaturze. Owszem, wiele razy natknęłam się na gniota. Jednak moja profesja nauczyła mnie, że to, co dla mnie może być grafomanią, dla kogoś innego może okazać się cudowną literacka wyprawą.


do utraty tchu blog


Uwielbiam czytać. Książki są dla mnie jak powietrze i nie wyobrażam sobie codzienności bez nich. Z przyjemnością o nich piszę i rozmawiam. Mam jednak wybór, dlatego stawiam na to, co mnie oczarowało, co spokojnie polecam i nie martwię się, że ktoś zmarnuje przeze mnie swój czas.


Jaki jest Twój stosunek do recenzji - czytasz, nie czytasz? Czy kierujesz się nimi przy wyborze kolejnej lektury? Czy negatywny odbiór innego czytelnika ma dla Ciebie w ogóle znaczenie? Daj znać, co o tym myślisz! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger