Codzienność w rytmie slow


do utraty tchu blog


Pojęcie slow life funkcjonuje w społeczeństwie od dłuższego czasu i wciąż cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Zawładnęło mediami społecznościowymi, w których dominują idealnie wystylizowane kadry z niespieszną codziennością w tle, a blogi o powolnym i uważnym życiu pojawiają się w sieci jak grzyby po deszczu. Czy świadome podejście do otaczającego świata to tylko sezonowy trend? Czy możliwa jest rezygnacja z tak powszechnego dziś biegu dnia powszedniego? 


Przez ostatnie lata sama ulegałam tej modzie. Posprzątałam swoje życie, poukładałam porozrzucane myśli w głowie i ustaliłam priorytety. Dokonałam tego wyboru z pełnym przekonaniem o jego słuszności i dziś jestem pewna, że to jest właściwa droga. Niekiedy bywa ciężko i moja uważność gubi się w stosie obowiązków i pośpiechu, ale pracuję nad nią każdego dnia. 


Czym jest dla mnie slow life i jak udaje mi się powiązać tę "powolną" filozofię życia z moją wielozadaniowością? 


do utraty tchu blog


W swoim rytmie

Choć slow life rozgościło się w naszej świadomości na dobre, to jednak wiele osób nadal ma problem z właściwą interpretacją tego pojęcia. To nie jest pochwała ślimaczego, leniwego życia, a raczej afirmacja świadomego i uważnego podejścia do niego. Skoncentrowanie się na tym, co dla nas najważniejsze, wyciszenie i odnalezienie harmonii - tak powinniśmy postrzegać slow life. Absolutnie nie oznacza to, że teraz każdy powinien rzucić dotychczasowe zajęcie, przenieść się na łąki zielone z drewnianą chatką i oddychać świeżym powietrzem. Kluczową kwestią jest złapanie odpowiedniego rytmu i zachowanie balansu. 


Kiedyś zdarzało mi się przekładanie spraw nieistotnych, powierzchownych nad potrzeby swoje i bliskich. Praca była dla mnie priorytetem, ponieważ wciąż żyłam w przeświadczeniu, że powinnam być wdzięczna za to, że w ogóle ją mam. Dziś jestem zdecydowanie mądrzejsza, a może po prostu dojrzałam do pewnych decyzji. Znam swoją wartość, wiem ile włożyłam czasu i energii w to, w jakim jestem miejscu teraz. Przewartościowanie i dogłębna selekcja priorytetów była u mnie powolnym procesem. Nie dokonałam tego z dnia na dzień, lecz sukcesywnie uczyłam się pozbywać śmieciowych elementów mojej rzeczywistości. W końcu doszłam do momentu, gdy moje życiowa lista zadań jest prosta i jasna, a ja wiem, na czym się skupić. 



Patrz uważniej

Potrzeba pogłębienia świadomości obudziła we mnie uśpione pokłady optymizmu. Zdecydowanie wolę patrzeć na świat z uśmiechem, cieszyć się każdą drobnostką, wspólnie spędzonymi chwilami. Nie czekam już na to, co przyjdzie, tylko czerpię garściami z chwili obecnej. 


Dopiero niedawno przyznałam się przed sobą, że blog i cała związana z tym cyberprzestrzeń nie jest już dla mnie tak ważna, jak dawniej. Zrozumiałam, że to tylko dodatek, z którego mogłabym w każdej chwili zrezygnować, bo istotne jest to, co tu i teraz. Stąd moje wycofanie i brak spiny, że muszę. Mogę, jeśli chcę. To wiele zmienia. 


do utraty tchu blog


Delektuj się i dokonuj świadomych wyborów

Uwielbiam jeść, ładnie się ubrać i zadbać o siebie. Pod tym względem nic się nie zmieniło, ale odkąd jest z nami Lili zdecydowanie sumienniej przyglądam się temu, na co wydaję pieniądze. Staram się planować posiłki, bo dzięki temu łatwiej mi pilnować, aby było to jak najmniej przetworzone i korzystne dla naszego zdrowia. Podobnie jest z garderobą, którą ograniczam do minimum. Częściej również sięgam po naturalne kosmetyki i te z prostym składem.



A może smart life?

Życie w rytmie slow nie jest uniwersalną i idealną metodą zarządzania własnym czasem. Każdy przecież ma inne potrzeby i dążenia. Jednak dla mnie to właściwa droga, aby czuć się szczęśliwą i spełnioną. Nie dbam o perfekcyjność rodem z instagramowych kont, nie podążam za modą wyznaczaną przez social media. Kroczę w rytm własnego serca i sumienia. Nadal zdarza mi się błądzić, żonglować obowiązkami, które niejednokrotnie spadają mi na głowę jak nieumiejętnie podrzucane piłeczki. Łączenie bycia pracującą zawodowo oraz blogująca mamą i żoną nie jest łatwe. Ale możliwe. Jeśli tylko posegreguje się odpowiednio narzucone role. 


Umiar, zdrowy rozsądek oraz umiejętność określenia własnych potrzeb to gwarancja spokoju i harmonii w życiu codziennym. W życiu, w którym na wyciągnięcie ręki mamy drugiego człowieka, a nie sztucznie wykreowany świat, ukryty za szklanym ekranem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger