Mój pierwszy raz z bullet journal


do utraty tchu blog


Za miesiąc wracam do pracy. Odczuwam już stres, który osiada na moich barkach. Okropnie boję się tego nowego etapu w naszym życiu, ale jednocześnie spoglądam w przyszłość z ciekawością. Powoli staram się wrócić do dobrych nawyków w postaci planowania - tworzę listy zadań na nowy dzień, tydzień i miesiąc. Próbuję ogarnąć coraz więcej, aby te dodatkowe obowiązki, które niebawem dojdą nie przerosły mnie. 


Tak bardzo jestem zorganizowana w tym roku, że nie mam jeszcze kalendarza! 🙈😁Planuję w ubiegłorocznym organizatorze, w którym mam mnóstwo wolnego miejsca. I to właśnie te puste kartki zainspirowały mnie do wypróbowania zupełnie nowej dla mnie metody, jaką jest prowadzenie bullet journal. Pierwszy raz spotkałam się z tą techniką u Kasi z bloga WorQshop, która swoją drogą jest dla mnie totalnym odkryciem! To niesamowita osoba, pełna pozytywnej energii, zaangażowana w to, co robi i do tego inspirująco-motywująca odbiorców. No, Kasia jest mega! ❤ 



do utraty tchu blog


O co chodzi z tym bullet journal?


Bujo, jak potocznie jest nazywany, to może być wszystko. Tym, czym się stanie zależy od Twojej kreatywności i Twoich potrzeb. Bullet journal sprawdzi się jako kalendarz, planner, organizer, zbiór inspiracji, lista to - do, ale także szkicownik, notatnik. No, wszystko! 


Dlaczego? Bo przed sobą masz pustą kartkę i Ty decydujesz, co na niej wyczarujesz. W ten sposób tworzysz zupełnie zindywidualizowany organizer, który zmienia się wraz z Tobą. 



Jak zacząć? 


Na początek wystarczy Ci zwykły zeszyt i kilka kolorowych cienkopisów.  Później, gdy ta metoda planowania sprawdzi się u Ciebie, możesz zainwestować w odpowiedni notes, kolorowe karteczki, dobre długopisy... Jednak na starcie postaw na minimalizm. Cała magia bullet journal tkwi w prostocie. Taka była idea twórcy, aby tworzyć przejrzyste, spersonalizowane kalendarze. Dlatego warto skupić się przyswojeniu zasad planowania i wprowadzeniu zamiarów w czyn. 



do utraty tchu blog


Gdzie szukać inspiracji?


Z pewnością kopalnią inspiracji są social media - Pinterest i Instagram. Na Instagramie jestem od dawna (znajdziesz mnie TU), Pinterest zaś jest moim niedawnym odkryciem (jeśli chcesz dołączyć do mnie, to TU jest mój profil). Muszę się naprawdę pilnować, aby kontrolować czas spędzony na przeglądaniu, bo Pinterest to złodziej czasu!


Ponadto warto zajrzeć do mistrzów, czyli osób, które kochają ten typ organizacji i planowania. Dla mnie taką chodzącą inspiracją jest właśnie Kasia (WorQshop). Znajdziesz u niej kilka naprawdę wartościowych treści, które pozwolą Ci zacząć przygodę z bujo, np.:





Dlaczego bullet journal?


Znalezienie odpowiedniego plannera bywa trudne. Jeszcze gorzej jest z wypełnianiem wszystkich miejsc, które przygotował autor owego organizatora. Ty wiesz najlepiej, czego obecnie potrzebujesz. W ciągu całego roku Twoje oczekiwania mogą ulec zmianie, dlatego sam(-a) możesz zdecydować, co chcesz wyczarować na pustej kartce. Lista rzeczy do spakowania na wyjazd, zadania do wykonania danego dnia, a może zaplanowanie postów w social mediach na cały tydzień lub miesiąc? To wszystko możesz rozpisać właśnie w swoim bujo. Potrzebujesz tylko pustego zeszytu i czarnego cienkopisu. 


Inną zaletą prowadzenia bullet journal jest stawianie sobie nowych wyzwań i obserwowanie poczynionych postępów. To idealny sposób do wypracowania dobrych zwyczajów, np. pilnowanie zdrowej diety i aktywności fizycznej.



do utraty tchu blog


Mój pierwszy raz z bullet journal


Ja dopiero zaczynam i jestem na etapie fascynacji bujo. Podoba mi się w nim wszystko. Wiem, że minie trochę czasu nim wypracuję idealny system. Początki zawsze bywają trudne i nieudolne, podobnie jest ze mną. 😉 Jednak nie zrażam się małymi niepowodzeniami - rozmazanym tuszem, pokracznym rysunkiem, czy nietrafionym sposobem rozpisywania planów. 


Moim celem jest wypracowanie satysfakcjonującej techniki organizowania życia mojej rodziny - opieka nad Lilką, planowanie posiłków, lista zakupów, umówienie wizyt lekarskich, organizacja postów na bloga oraz social mediów i wiele innych zadań kobieto-matki pracującej. 😀 I nie mam na celu ułożenia harmonogramu co do sekundy, sztywnego trzymania się zasad i pilnowaniem z zegarkiem w ręku, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Chciałabym właśnie mieć czas na luz i swobodę. Dzięki rozplanowaniu postów w social mediach i zaplanowaniu wcześniej publikacji, nie będę musiała poświęcać na to cennych minut, które mogę spędzić z Lili. 


Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałabym wspomnieć. Kreatywność i odprężenie! To są pierwsze skojarzenia, które towarzyszą mi za każdym razem, gdy myślę o moim bullet journal. Dawno nic tak bardzo mnie nie wyciszało. Polecam każdemu, kto szuka dobrego sposobu na relaks. 




Jestem bardzo ciekawa, czy Ty jesteś również takim freakiem, jak ja w planowaniu i organizacji? Tworzysz listy zadań, lubisz pisać ręcznie, rysować, szkicować? A może masz inny sposób na ogarnięcie codzienności? Koniecznie daj znać, co o tym myślisz! 😊


Ściskam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger