"Matka Polka Feministka" Joanna Mielewczyk


do utraty tchu blog


Czy zdarzyło się Ci, poznając jakąś historię, zastanawiać się, co było dalej? Pewnie niejednokrotnie. No, dobrze - żyli długo i szczęśliwie, ale jak? Czy to był permanentny stan upojenia radością? Czy nie bolały ich buzie od tego ciągłego uśmiechania? Skoro byli tak szczęśliwi, to czy spoczywa na nich obowiązek obnoszenia się ze swoim dobrym życiem? A może nie, może to skromna, ale optymistyczna codzienność? Sytuacja komplikuje się, gdy spotykamy się z ludzkim nieszczęściem. Porażeni niedolą bliźniego, często nie możemy pozbyć się natarczywych myśli. Jak, dlaczego, po co, i co dalej? Czy się pozbierali, czy udało im się podnieść z kolan? Wiele razy rozmyślałam o zasłyszanych opowieściach. Niekiedy wchodzą one zupełnie nieproszone w moją przestrzeń i w żaden sposób nie mogę ich wyprosić. Ciężko poradzić sobie wtedy z cudzymi emocjami. Dlatego ucieszyłam się, że Joanna Mielewczyk zadbała o mój spokój. Dlaczego? O tym poniżej. ⇩



Matka Polka Feministka Joanna Mielewczyk



do utraty tchu blog


Matka Polka Feministka Joanny Mielewczyk to zbiór kilkunastu opowieści o rodzicielstwie, które można było usłyszeć na antenie radiowej Trójki. Ale jest coś jeszcze, jest dalsza część - właśnie to, co było po żyli długi i... Nie napiszę szczęśliwie, bo bohaterowie Joanny Mielewczyk mieli swoje wzloty i upadki. Jednak właśnie powrót do tych historii, dopowiedzenie, co wydarzyło się po audycji jest tym brakującym elementem. 


O czym jest Matka Polka Feministka? Najprościej byłoby odpowiedzieć, że o posiadaniu dzieci. Jednak to byłoby zbyt banalne, bo książka Mielewczyk sięga głębiej. Jest o trudnych i szarych dniach, których jest czasami znacznie więcej niż słonecznych i radosnych. Niestety. O zmaganiach ojca, którego dziecko jest poważnie chore. O niespełnionym marzeniu. O rozstaniach i składaniu wszystkiego od nowa. O walce o kolejny dzień razem. O niewłaściwych decyzjach, których nie da się już cofnąć. O samotności i bezradności. Ale też o ogromnej potrzebie wzięcia odpowiedzialności za drugiego człowieka. I o miłości. Tak, przede wszystkim jest to opowieść o miłości. 


Na jednym z popularnych portali okołoksiążkowych czytam:


Życia ta lektura nie zmienia, ale czyta się przyjemnie. Kilku bohaterów skłoniło mnie do refleksji nad własnym rodzicielstwem.¹
skrytka_kulturalna


Faktycznie, nie zmienia. Bo nie będę dopisywać teorii, że nagle zaczęłam inaczej postępować niż dotychczas. Nie stałam się innym człowiekiem, innym rodzicem, inną mamą. Jednak skłoniła mnie do refleksji. Do pochylenia się nad tym, czy może mogłabym następnym razem coś zrobić inaczej, może uważniej, może z większym spokojem i dystansem. W takim razie, czy na pewno życia ta lektura nie zmienia


do utraty tchu blog


Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia, którą porusza Joanna Mielewczyk w rozmowie ze swoimi bohaterami. Matkopolkowanie. 


Jeszcze przed tym pierwszym odcinkiem powstało w mojej głowie matkopolkowanie -słowo oznaczające robienie miliona rzeczy zupełnie bez sensu i wbrew sobie. Matkopolkowaniem jest mycie podłogi mimo zmęczenia, które zwala z nóg. Matkopolkowaniem jest branie na siebie wszystkich obowiązków, mimo wewnętrznej niezgody. Matkpolkowaniem jest niechęć do dzielenia się wychowawczymi obowiązkami w przekonaniu, że ja to zrobię lepiej. Matkopolkowaniem jest życie w zgodzie ze stereotypami, nie - potrzebami, próba odcięcia się od intuicji. Matkopolkowanie jest nasze, matczyne.²

Podczas lektury tej książki wciąż zastanawiałam się, czy matkopolkowanie jest również we mnie. Czy robię coś wbrew sobie? Czy popłynęłam na macierzyńskiej fali? Chyba czasami tak. Zdarza mi się robić rzeczy, na które nie mam ochoty, ale wydają mi się konieczne. Mam także potrzebę wyrażania głośno sprzeciwu, gdy granice zostają przekroczone, gdy czuję się niekomfortowo. Jestem mamą od roku i zdarza mi się błądzić. Jednego jestem pewna: nie czuję się źle, że na pierwszym miejscu stawiam Lilkę i jej potrzeby. Jeszcze nie. Może kiedyś to się zmieni. Może kiedyś moje Ja będzie się dopominało o dopieszczenie. Dziś mam poczucie, że się realizuję, że robię wiele i wciąż mogę więcej. Lili nie stoi mi na drodze, wręcz przeciwnie - to jej obecność pcha mnie do przodu. 


Bardzo ciekawa dyskusja trwa u Izy z bloga Nie tylko różowo, która również jest po lekturze książki Joanny Mielewczyk. Iza zdecydowanie stawia na mądrą i wyważoną relację w rodzinie, na sprawiedliwy podział obowiązków i konsekwentnie podkreśla, że nie jest Matką Polką. Nie będę rozwijać myśli Izy, po prostu gorąco zachęcam Cię do lektury ⇨ Nie jestem Matką Polką


do utraty tchu blog


Jedna z bohaterek Matki Polki Feministki mówi:


Dopóki nas bezpośrednio to nie dotknie, akceptujemy, że takie rzeczy się zdarzają, a jak nas spotka - trzeba przeżyć, przespać się z tym, wyciągnąć wnioski i żyć dalej.

I okazuje się, że te wszystkie historie, opisane przez Mielewczyk trwają. Szczęśliwie i nieszczęśliwie. Ocenę pozostawiam Tobie. Nie znajdziesz tu recepty na szczęśliwe rodzicielstwo. Nie dowiesz się, jak należy postępować, gdy przyjdzie Ci się zmierzyć z niepłodnością, chorobą dziecka, homofobią, aborcją, śmiercią małżonka, czy kryzysem wiary. Bo życia ta lektura nie zmienia, ale skłania do myślenia. Do zrozumienia, że takie rzeczy się zdarzają, że trzeba żyć dalej. 





Dane techniczne

Joanna Mielewczyk Matka Polka Feministka
Wydawnictwo: Czwarta Strona
ISBN 9788379765263



¹ źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4019396/matka-polka-feministka
² Cytowane fragmenty książki pochodzą z: Joanna Mielewczyk, Matka Polka Feministka, Poznań: Czwarta Strona, 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger