Czego nauczyłam się od włosomaniaczek? Moje sprawdzone sposoby na zdrowe i zadbane włosy




Włosy to mój ulubiony temat urodowy. Mogłabym rozprawiać o tym godzinami i mam poczucie, że chyba trochę terroryzuję tym mamę i siostry, ale przecież świat należy zacząć zmieniać od siebie i swojego otoczenia! 🙊😁 


Włosy zawsze zajmowały wysoką pozycję na liście moich pielęgnacyjnych priorytetów. Sądziłam, że poświęcam im naprawdę sporą uwagę, a moja okazała czupryna jest w świetnym stanie. Otóż byłam w błędzie! Wciąż nie mogłam poradzić sobie z układaniem fryzury, włosy nadal się puszyły, a ja składałam to na karb natury. Tkwiłam w przekonaniu, że takie po prostu są - z tendencją do falowania, poddające się wilgotności powietrza i jedyne, co mogłoby to zmienić to prostownica. Na szczęście trafiłam na blogi włosomaniaczek. Odkrycie właśnie tej części internetów zmieniło moje myślenie o pielęgnacji włosów. 


Początkowo tylko czytałam te włosowe rewelacje i próbowałam wypróbować to na sobie. Byłam jak dziecko we mgle - robiłam to bardzo nieumiejętnie, chłonęłam wszystko jak gąbka, a efektów nadal nie było widać. Kolejnym etapem była ciąża, zaczęłam mieć problem z wypadaniem włosów i wtedy opracowałam plan walki o piękne i zdrowe włosy. Sytuacja została opanowana, ale do czasu... kolejnego wypadania po ciąży. Wróciłam do moich włosowych rytuałów i to chyba był ten moment, że zawzięłam się i postanowiłam, że to musi się w końcu udać. Pogłębiałam swoją wiedzę, czytałam, ale przede wszystkim obserwowałam swoje włosy i w ten sposób znacznie poprawiłam ich kondycję.


Gdy zaczynałam swoją przygodę z włosomaniactwem moje włosy były wysokoporowate. Dziś są raczej średnioporowate. Jeśli jesteś ciekawa jak tego dokonałam, to zapraszam do dalszej części wpisu. 


Czego nauczyłam się od włosomaniaczek?
Moje sprawdzone sposoby na zdrowe i zadbane włosy



Rezygnacja z farbowania

Nie jest to warunek konieczny, bo w sieci możemy znaleźć wiele przykładów posiadaczek pięknych włosów, które nie zrezygnowały z farbowania. U mnie jednak to była dobra decyzja. Moje włosy są naturalnie ciemne, dlatego nie było dramatycznych scen z widocznymi odrostami. Dziś już wiem, że chemiczne środki to nie jest odpowiednia droga do uzyskania lśniących i gładkich włosów, bo to jest pozorny i chwilowy efekt. Być może, gdy moją głowę pokryją siwe pasma, znów wrócę do farbowania, ale w tej chwili jest mi to zupełnie niepotrzebne.


Podcinanie końcówek

Naprawdę możesz używać wszystkich możliwych produktów przeznaczonych do walki z rozdwojonymi, zniszczonymi końcami, ale prawda jest taka, że to nic nie da. Łodyga włosów od nasady głowy jest martwa. Najlepszym rozwiązaniem jest podcięcie zniszczonej części i rozpoczęcie odpowiedniej pielęgnacji, aby zapobiec szybkiemu rozdwajaniu się końców. Ja swoje włosy podcinam co kilka miesięcy i odkąd zaczęłam uważniej je traktować, końce są naprawdę w dobrym stanie. Ostatnio zdecydowałam się na proste cięcie maszynką i jestem zachwycona efektem. Dzięki temu włosy są obciążone i tylko delikatnie się falują. 




Diagnoza i odpowiedni dobór kosmetyków

Na początku warto przyjrzeć się swoim włosom. Odpowiednia obserwacja pozwoli Ci określić, co im służy, a co szkodzi. Jeśli masz z tym problem udaj się do trychologa - to lekarz od włosów, który pomoże Ci w diagnozie. Obecnie wizyty są finansowane z  programu Zdrowe włosy. 


Gdy będziesz już wiedziała, co dolega Twojej czuprynie, zrób rozeznanie na blogach i sprawdź, co polecają włosomaniaczki. Takie wpisy z listą produktów to prawdziwa kopalnia inspiracji i oszczędność czasu. Oczywiście może okazać się, że to, co dla innych jest świetne, u Ciebie może zupełnie być nietrafione. Jednak metodą prób i błędów, małymi kroczkami zaczniesz dostrzegać, co Ci służy. Początkowo zupełnie nie zwracałam uwagi na skład kosmetyków, kupowałam to, co z opisu na opakowaniu wydawało się odpowiednie. To wielki błąd. Dziś wiem, że moje włosy potrzebują nawilżenia oraz wygładzenia, dlatego najczęściej sięgam po emolienty. 





Teksty, które mogą Ci się przydać:

Olejowanie

Oleje zrewolucjonizowały mój system pielęgnacyjny. Nie wyobrażam sobie już bez nich moich włosów, które wręcz piją je litrami! Jest wiele sposobów na dobór odpowiedniego oleju oraz metod aplikacji. Jestem przykładem, że taki sztywny podział się nie sprawdza  - tu również potrzebnych jest wiele podejść i czasami tygodni żmudnych poszukiwań idealnego produktu. 


Na moje włosy dobrze działa olej lniany i z orzechów włoskich. Nakładam zawsze olej przed myciem - czasami na noc i zaplatam włosy w luźny warkocz lub przynajmniej na godzinę przed myciem  (wtedy warto założyć czepek i owinąć głowę ręcznikiem). Do zabezpieczania końcówek zaś stosuję olej z marakui






Nie zapominaj o skórze głowy!

Nie wiem dlaczego wcześniej traktowałam skórę głowy tak po macoszemu. To właśnie tam ukryte są cebulki, które sprawiają, że włosy są zdrowe i to im należy się bardzo uważna pielęgnacja.


Codzienne masowanie skóry głowy, na przykład przed snem lub podczas mycia, nie jest wcale problematyczne. Gdy zaczniesz praktykować tę metodę, to nawet nie zauważysz, że wykonujesz tę czynność automatycznie.


Ważne jest również odpowiednie oczyszczanie skóry głowy. To nie tylko dobre produkty, ale także sposób, w jaki to robisz - nie szrap, nie trzyj i nie drap! Najczęściej praktykuję dwuproduktowe oczyszczanie - szamponem o nieskomplikowanym składzie, ale dobrze oczyszczającym (ten z dolnej półki za przysłowiowe grosze), myję i masuję skalp. Pozostałą część włosów myję natomiast delikatnym, najczęściej dziecięcym szamponem lub którymś z serii z Alterry. Ponadto wielokrotnie spotkałam się z poglądem, że warto zmieniać produkty do oczyszczania skóry głowy. Nie zapominaj również o peelingu! Raz na jakiś czas dodaj do szamponu trochę brązowego cukru.




Niezwykle istotne są również wszelkiego rodzaju wcierki, które odżywią cebulki. U mnie idealnie sprawdza się napar z suszonej pokrzywy i skrzypu polnego (do kupienia w aptece za około 3 zł), ale możesz również kupić gotowy produkt, np. Radical. Kiedyś wcierałam zioła na noc, tuż przed myciem, ale ostatnio zaczęłam robić to także po myciu, gdy włosy są jeszcze mokre. Ponadto lubię od czasu do czasu przygotować sobie żel z siemienia lnianego, który nakładam po umyciu włosów, nacieram nim skórę głowy oraz całe pasma i trzymam pod czepkiem, owiniętym ręcznikiem około 40 minut. Następnie spłukuję letnią wodą.


Odżywki i maski 

Nie pomijaj tego kroku w pielęgnacji. Zawsze nałóż odżywkę lub maskę, nawet na chwilę! Wcześniej sama popełniałam ten błąd i nie nakładałam odżywki/maski po myciu. Sądziłam, że skoro nałożyłam olej, to moje włosy mogą być przeciążone kolejnym nawilżaczem. Teraz już wiem, że wszystko zależy od doboru kosmetyków. Wciąż dążę do tego, aby zachować równowagę w dostarczaniu odpowiednich składników (emolienty, proteiny i humektanty), przemycanych w produktach. Jednak jest to dość skomplikowane - trzeba naprawdę uważnie obserwować włosy, aby dostrzec, czego obecnie potrzebują. Więcej o zrównoważonej pielęgnacji przeczytasz w tekstach, które podałam wyżej (⇧ patrz: diagnoza i odpowiedni dobór kosmetyków).


Rytuały

Systematyczność. Bez tego nie uzyskasz pożądanych rezultatów i dotyczy to nie tylko pielęgnacji włosów. 😉 Należy powtarzać te wszystkie zabiegi przez naprawdę dłuższy czas. Chyba, że jesteś szczęściarą i zauważysz efekty już po tygodniu. Jeśli tak, to tylko się cieszyć! Mnie zajęło to sporo czasu, ale dziś nie żałuję, a wręcz jestem dumna, że się nie poddałam i wciąż walczę o zdrowe i piękne włosy. Najlepszą nagrodą jest uwielbienie Lilki. Ach, jak ona kocha moje włosy. 😆




Jeśli przeoczyłaś moje wcześniejsze wpisy o pielęgnacji włosów, to znajdziesz je tu:


Jestem przekonana, że stosując się do tych rad nie wyrządzisz sobie krzywdy. Jedynym skutkiem ubocznym może być nabyte włosomaniactwo, z którego naprawdę ciężko się wyleczyć! 😁 A może już straciłaś głowę dla włosów i chciałabyś coś dorzucić od siebie? Śmiało, pisz! 


1 komentarz:

  1. Zauważyłam, że na moich włosach sprawdza się metoda - mniej znaczy więcej.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger