Z drugiej ręki, czyli jak oszczędzam na swoim dziecku


do utraty tchu blog


Zaczęłam trochę kontrowersyjnie, ale to wynika z wrodzonej przekory. 😉 Wiem, że to jak włożenie kija w internetowe mrowisko mam. Proponuję wziąć głęboki oddech i na luzie czytać dalej, bo nie będę się wymądrzać i snuć teorii wychowawczych. Chciałam po prostu podzielić się z Tobą moim podejściem do ekonomicznych aspektów rodzicielstwa. 


Wiadomo, że posiadanie potomstwa wiąże się z dodatkowymi kosztami. Ale nie oszukujmy się, czy zdecydujesz się na psa, czy na nowy samochód to bierzesz pod uwagę kolejne wydatki. Tak samo jest z dzieckiem, tylko tu masz w pakiecie czasami pobudki o piątej nad ranem, oślinione buziaki (no, to jak z psem) i automatycznie zwiększy się pojemność Twojego serca, która pomieści takie pokłady miłości, o jakich jeszcze nie wiedziałaś(-eś). Jednak kasa i dziecko to dla mnie dwa odrębne tematy, bo gdybyśmy zaczęli wszystko skrupulatnie kalkulować, to może okazać się, że ten mały człowiek nigdy nie wpisze się w plan naszych życiowych wydatków. A gwarantuję Ci, że to inwestycja, która zwróci Ci się już na starcie. 😍


do utraty tchu blog


Oczywiście faktem jest, że trzeba z większą dbałością podchodzić do domowego budżetu. Dlatego my z mężem świadomie podjęliśmy kilka decyzji, które konsekwentnie wprowadzamy w życie. I choć brzmi to może trochę dziwnie, ale właśnie w ten sposób oszczędzamy na Lilce. Są sprawy, o których nie dyskutujemy, bo są bezcenne - to bezpieczeństwo naszej córki i jej przyszłość. Stąd nie poruszam tu tematu fotelików samochodowych oraz placówek edukacyjnych. Jednak zdroworozsądkowe podejście do pewnych spraw może uchronić nasz portfel przed opróżnieniem, a mały berbeć z pewnością na tym nie ucierpi. Co więcej, nadal może cieszyć się beztroskim dniem, puszczać bąbelki ze śliny, łapać niewidzialne motylki, walić drewnianymi klockami w podłogę, przyprawiając sąsiada o kolejne siwe włosy. No, taki normalny rozkłady jazdy.


A teraz przygotuj się na porządną dawkę wiedzy z dziedziny rodzicielstwa, czyli wiedzy o wszystkim. Wiadomo. Zaopatrz się w grubaśny notes, pięć długopisów i kubeł kawy. Potrząśnij głową, aby wyrzucić wszystkie zbędne informacje i zrobić miejsce na moje konkluzje z wieloletnich , gruntownych badań, popartych doświadczeniem i praktyką. Dobra, żart.


A teraz na serio. Chodź, pogadamy. Ja opowiem Ci, co myślę, Ty dorzucisz swoje pięć groszy i wypijemy po prostu razem kawę. ❤


Z DRUGIEJ RĘKI


SACAND HAND

(Zacznijmy tak z angielskiego. 😜 )

Lumpeksy moja miłość. Oczywiście znałam je wcześniej i czerpałam z ich dobrodziejstw na długo przed zostaniem mamą. Jednak dopiero, gdy pojawiła się Lilka zrozumiałam, jakie to wspaniałe i byłam gotowa napisać list otwarty do Prezydenta RP z prośbą o wpisanie szmateksów na listę narodowych dóbr kultury. Nowe body, jeszcze z metkami za trzy ziko, sweterek za piątaka, kurtki na cztery pory roku za grosze. Za każdym razem wracam z łowów z torbą pełną szmatyczek, jak to nazywa moja siostrzenica, i jestem przeszczęśliwa. Pieniądze wydane w sklepie z odzieżą używaną są nieporównywalnie mniejsze niż koszt zakupów w galerii handlowej. Moje dziecko nie chodzi jak łaps w obdartych ciuchach i nie czuję, że odbieram mu jakiś przywilej radosnego malucha. 


do utraty tchu blog

BABY BOX 

Dogodną formą kompletowania szafy dziecka jest zakupienie wyprawki po innym bobasie (nazwałam to baby box, ale proszę tego nie mylić z pudełkami, w których śpią maluchy w Norwegii 😁). My właśnie tak zrobiliśmy. Gdy opowiedzieliśmy o naszym zamiarze zakupu kompletu ciuszków dla córeczki, odradzano nam to. Bo po kimś, bo odbieramy sobie przyjemność z wyboru, bo drogo. Na szczęście byliśmy głusi na te argumenty i dziś nie żałujemy ani złotówki. Dzięki temu nie musimy się martwić, że trzeba kupić wszystko, bo Lili już z czegoś wyrosła. Wystarczy, że przejrzę moje zasoby i spiszę listę brakujących elementów garderoby. Ponadto nie miałam parcia, że córeczka musi chodzić ubrana jak z katalogu mody dziecięcej. Miała być czysta, najedzona i kochana. Uf, nadal nam to się udaje! A cena takiej wyprawki? Uwierz mi na słowo, że jest śmiesznie niska i z pewnością oszczędziła nasz budżet domowy przed totalnym wyczyszczeniem.



(PRAWIE) NOWE ZABAWKI

Po urodzeniu Lili zdecydowaliśmy się na zakup jednej zabawki - Misia Szumisia i do dziś to się nie zmieniło. Tak się składa, że nasze dziecko ma dwa pełne kosze zabawek i kilka porozrzucanych po kątach. Skąd? Niektóre to prezenty, ale zdecydowana większa część to spadek po starszych kuzynach. Dzięki temu Lili ma połowę asortymentu Fisher Price, na który nie byłoby nas najzwyczajniej stać. Tego typu zabawki są rewelacyjne, ale okropnie drogie!

Wiem, że nie wszystkie maluchy mają możliwość dziedziczenia po starszym rodzeństwie, ale tu z pomocą przyjdą grupy sprzedażowe. Chyba każde miasto w Polsce doczekało się już takowej na Facebooku. Można tam kupić używane zabawki w znacznie niższej cenie. Co więcej, można tam nabyć wszystko dla dziecka - ubrania, obuwie, zabawki, czy inny dzieciaty sprzęt.  



do utarty tchu blog


Z pełną powagą i rozwagą przyznaję, że to jest mój sposób na oszczędzanie. Kupuję rzeczy używane i z wdzięcznością takie przyjmuję od rodziny. Zresztą wiadomo, że babcie dbają o to, aby ukochanej wnusi nic nie brakowało i co rusz obdarowują Lilkę czymś nowym. My jednak jesteśmy wierni ekologicznemu podejściu do gromadzenia Lilusiowych rzeczy i staramy się naprawdę gruntownie przemyśleć każdy wydatek.


Jestem bardzo ciekawa jakie Ty masz zdanie o rzeczach z drugiej ręki? Czy decydujesz się na takie zakupy? Czy raczej wolisz wydać więcej, ale mieć pewność, że jest to w nienaruszonym stanie? Koniecznie daj znać, co o tym myślisz!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger