"Macierzyństwo bez Photoshopa" Małgorzata Dawid-Mróz i inni


do utraty tchu blog


Macierzyństwo bez lukru to jakie? Że zimna kawa, w domu porozrzucane zabawki, na krzesłach piętrzą się stosy ubrań do wyprasowania, a w zlewie brudne naczynia? To jest to macierzyństwo bez lukru? A może mama w porozciąganych dresach, upaćkana kaszką i z rozwianym włosem? No, jak to jest? Nurtuje mnie to pytanie od prawie roku, a może nawet dłużej. Dziś zaczynam powoli dostrzegać clou problemu i trop nie prowadzi poprzez te ścieżki zaniedbanej mamy i chaosu wokół, to coś więcej, o wiele więcej.


Gdy zostałam mamą  pozwoliłam sobie na popełnienie tekstu o tym, że macierzyństwo (mnie) nie boli i dziś, czytając słowa kobiety, która od kilku miesięcy mierzy się z nową rolą nadal są dla mnie aktualne i prawdziwe. Podpisuję się pod nimi bezsprzecznie. Nie lubię narzekania na okropną dolę matki, na ciągle skwaszoną minę. Jednak w człowieku jest taka siła, która odsuwając nas od jednego stanowiska, drastycznie pcha w przeciwległy punkt, który często bywa aż nazbyt skrajny. I tak kręci się błędne koło wiecznie zmęczonej mamusi lub idealnie wyprasowanej przez grafików komputerowych, bez cieni pod oczami, uśmiechniętej i koniecznie w rozmiarze XS. Gdzieś po drodze, gubiąc prawdziwą kobietę, która jest po prostu ludzka - czasami smutna, czasami radosna, z niedoskonałościami, ale bierze to na klatę i nie psioczy na rozstępy, czy kilka kilogramów nadwagi. Spokojnie, nie martw się, już ją odnalazłam - na kartach książki Macierzyństwo bez Photoshopa.


Macierzyństwo bez Photoshopa Małgorzata Dawid-Mróz i inni


do utraty tchu blog


Macierzyństwo bez Photoshopa to czwarta publikacja, która powstała w ramach charytatywnego projektu Macierzyństwo bez lukru. Jest to akcja blogujących rodziców na rzecz chorego chłopca, Mikołaja Kamińskiego. W środku znalazłam dwadzieścia krótkich historii o miłości - do bliskich, do dzieci, ale przede wszystkim do siebie - kobiety, która wydała na świat najpiękniejsze owoce. Są to słowa matek, dojrzałych i świadomych swoich życiowych wyborów, ale także ich partnerów. 


Pewnie zastanawiasz się, jaka jest ta kobieta - matka? No, jest normalna! Taka jak Ty. Doskonała w swojej niedoskonałości. Uczciwie przyznaje się do słabości, ale zna swoją wartość i nie pozwoli sobie wcisnąć kitu, że ta pani z okładki czasopisma dla rodziców, wyglądająca na naście lat, jest tuż po porodzie. Jednak musisz wiedzieć jedno - ta świadomość i pewność podparta jest doświadczeniem i błędami, które popełniła wcześniej. Ty nie musisz. Możesz być szczęśliwa ze sobą. Jeśli chcesz przejść na dietę i popracować nad swoją kondycją, to zrób to, ale dlatego, że Ty tego potrzebujesz, a nie z powodu przymusu społecznego. 


Moje ciało to moja sprawa. Mój skarb. Dlatego o nie dbam, karmię je tym, co mu służy, troszczę się o nie i pielęgnuję jego zdrowie i przywiązuję wagę do sprawności, a nie tylko do kilogramów i centymetrów. Mam gdzieś społeczne oczekiwania, oceny i laurki. Mam też mocne poczucie, że póki nie powstanie w nas, kobietach, gniew, aby się im z mocą przeciwstawić, nic w stosunku do kobiecego ciała się nie zmieni. Nasze ciała, Drogie Siostry, to nasz i tylko nasz biznes. Nie dajcie sobie mówić, jakie macie być. Nie dajcie się oceniać, stawiać się poza nawiasem czy obrażać. Każda z nas jest inna i w swojej inności piękna.
Małgorzata Dawid-Mróz

do utraty tchu blog


No, dobra, miało być bez lukru, a tu wszystko takie piękne i słodkie. Akceptacja, tolerancja, jestem piękna, bla, bla, bla... Otóż nie, moja droga! To również opowieści o nienawiści do siebie i swojego ciała, dojrzewanie do zmian i podejmowanie czasami drastycznych kroków, jak operacje plastyczne. Posiadanie dziecka zmienia tak wiele, a rzeczywistość najczęściej rozmija się z oczekiwaniami. I tu kluczową rolę odgrywa mężczyzna, który w naturalny dla siebie sposób, bez zadęcia i udawania pomoże Ci wejść w ten nowy etap. 


Kobiecość jest zastąpiona macierzyństwem na czas nieokreślony. Film oglądamy w szesnastu podejściach jakieś pięć tygodni. Z drogi orki codziennej prowadzi jednak zjazd na Autostradę Normalności - zaczynamy dzielić się obowiązkami, a dzieciak wychowany w przewidywalnym rytmie codzienności i harmonii śpi o tej samej porze i tak samo długo. Udaje nam się nie tylko wziąć prysznic i wywiesić pranie, ale przede wszystkim spojrzeć na siebie na nowo i czasem się przytulić. istotne, żeby na Autostradę Normalności zjechać jak najwcześniej, zanim życiowy GPS każe nam zawrócić, jeśli to możliwe.
Zdzisław Fenczok


do utraty tchu blog


Autentyczność przedstawionych opowieści podkreślają fotografie autorek tekstów umieszczone w publikacji. Kobiety, spoglądające ze zdjęć, trzymają kartki z zabawnymi hasłami, które wyśmiewają ich kompleksy. To dobry zabieg. Dzięki niemu czytelniczka może odnaleźć swoją matczyną bratnią duszę. 😉 


do utraty tchu blog


Ta niewielka książeczka to lektura na jeden wieczór. Czyta się ją z przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Sądzę, że powinno się ją dołączać do wyprawki ze szpitala dla każdej młodej mamy. 


Nie jestem zwolenniczką przesłodzonej wizji macierzyństwa, ale irytuje mnie ukazywanie dzieciatej codzienności przez pryzmat śmierdzących pampersów i wymiocin wtartych w nieumyte włosy niewyspanej mamy. To trudne doświadczenie, owszem, ale także niesłychanie wdzięczne. Nie patrz na to, co straciłaś. Zerknij, co zyskałaś. Moja kobiecość nie wyparowała, nie podzieliła się na kobietę i matkę. Ona się pomnożyła. Jest we mnie, jest w mojej córeczce i w oczach męża, który każdego dnia spogląda na nas z czułością. 


do utraty tchu blog



Dane techniczne

Macierzyństwo bez Photoshopa Małgorzata Dawid-Mróz i inni
Wydawnictwo: Sensus
ISBN 978-83-283-2708-5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger