"Dziewczyna, którą kochałeś" Jojo Moyes


do utraty tchu blog

- No i dlatego nie lubię mieć za dużo gratów. Jak byłam w noclegowni, ludzie non stop coś komuś zawijali. Nieważne, gdzie to zostawiłaś - pod łóżkiem, w szafce - oni tylko czekali, aż sobie pójdziesz, a potem to zabierali. Do tego stopnia, że nie chciałaś już nigdzie wychodzić, żeby ci czegoś nie zajumali. Masz pojęcie?
- O czym?
- Ile to człowiek traci. Tylko dlatego, że się boi o jakieś graty. 
Dziewczyna, którą kochałeś Jojo Moyes 


W dobie maksymalnego przyspieszenia w dobrym guście stało się bycie slow. Uważność w codzienności, pogłębianie świadomości w zdrowym odżywianiu i maksymalne skupienie na samorozwoju, przy jednoczesnym zminimalizowaniu dóbr materialnych. Jest w tym wiele mądrych zasad, które sama z rozkoszą kultywuję. Racjonalne i skrupulatne dobieranie rzeczy, którymi się otaczamy jest jak najbardziej uzasadnione, gdy wokół mamy na wyciągnięcie ręki cały wachlarz możliwości. Wybierając z niego ten jeden jedyny przedmiot możemy mieć pewność, że jest on wyjątkowy. 


Jednak cóż począć, gdy wśród wielu bogactw, jakie posiadamy tylko ten jeden ma dla nas najwyższą wartość i właśnie z niego jesteśmy zmuszeni zrezygnować? Albo co zrobić, gdy nic nie mamy, bo wszystko inne brutalnie nam odebrano, zostawiając tę jedną rzecz, w której doszukujemy się magii i choćby najmniejszego śladu dawnej świetności? Czy te oba przypadki nadal wpisują się w rytm slow? A może to najzwyklejsza podłość świata, kaprys losu? Tak trudno rozprawiać o idei, wymyślonej przez nas samych w obliczu krzywdy i niesprawiedliwości, o której postanowiła napisać Jojo Moyes w swojej najnowszej powieści, Dziewczyna, którą kochałeś.


Do utraty tchu blog


Dwie kobiety i dwa zupełnie różne światy. Jedna heroicznie walcząca o wolność i pamięć o ludziach, których kocha, zmuszona do uległości podczas pierwszej wojny światowej w okupowanym przez Niemców francuskim miasteczku. Druga zaś zawieszona w tętniącym, współczesnym Londynie i zagubiona w codzienności, która odebrała jej ukochaną osobę. Obie łączy jedna rzecz - obraz, stanowiący nikły cień nadziei na odzyskanie utraconej tożsamości. Gdy pewnego dnia ktoś chce zagrabić im ich skarb, kobiety, które dzieli przepaść historii, stają do walki. Jednak nie jest to tylko i wyłącznie walka o malarskie dzieło, to gra o własną godność i przyszłość


do utraty tchu blog


Moyes po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać o sprawach prostych w sposób niebanalny i niezwykły. Co więcej, w tę szarość dnia powszedniego wplotła bolesną cząstkę przeszłości, która mogła zdarzyć się naprawdę. Swoim bohaterom stawia na drodze przeszkody, które utwierdzają czytelnika, jak ciężko być wiernym swoim przekonaniom. Już na początku powieści natknęłam się na fragment, który doprowadził mnie do łez i nie mam tu na myśli wzruszających, miłosnych wynurzeń. Nie, to tylko opis spożywania sytego posiłku przez wygłodzoną rodzinę. Ociekający po spracowanych dłoniach tłuszcz, mlaskanie i rozkoszne mruczenie najmłodszych było tak dojmującym przeżyciem, że wciąż wspominam te zdania z zaciśniętym gardłem.


do utraty tchu blog


Czytając opis książki, czy liczne recenzje można mieć przeświadczenie, że Dziewczyna, którą kochałeś to walka o rzecz. Cenną, ale przecież to tylko rzecz. Jednak gwarantuję Ci, że to coś więcej. Moyes pokazuje, że tak naprawdę liczą się ludzie. Drobne gesty, kolekcjonowanie codziennych chwil i wiara, że warto być wiernym sobie i tym, których kochamy. 


A czy to nie o to chodzi w tak modnym teraz slow life?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger