Hej, zobacz czego się nauczyłam! Skoki rozwojowe w pierwszym roku życia dziecka

Hej, zobacz czego się nauczyłam! Skoki rozwojowe w pierwszym roku życia dziecka

do utraty tchu blog


Ojej, ale te Twoje dziecko jest charakterne! 
Oooo, proszę, ktoś tu dzisiaj jest nie w humorze. 
A co się dzieje? Dlaczego ono tak płacze? 
Jeszcze nie przesypia Ci nocy?! Często tak się budzi?

Znasz to? Ja aż za dobrze. Chyba większość mam zna ten stan, gdy zostaje wywołana do tablicy i musi tłumaczyć zachowanie swojej pociechy. Tak, moje dziecko ma czasami gorszy dzień. Tak, płacze dość często. Tak, potrafi krzyczeć i rzucać zabawkami. Tak, moi drodzy, bo moje dziecko to mały człowiek, a nie robocik, którego można zaprogramować. To wszystko nie jest spowodowane samowolką i brakiem reakcji ze strony rodziców. To nie jest też kwestia dobrego, czy złego wychowania. Płaczliwość, nieustanna potrzeba bliskości rodziców, nieprzespane noce, czy nerwowość dziecka może być spowodowana skokiem rozwojowym



Skok rozwojowy? A co to takiego?

Sądziłam, że jest to znany termin, szczególnie wśród rodziców. Dlatego byłam bardzo zaskoczona reakcją otoczenia, gdy tłumaczyłam marudność Lilki skokiem rozwojowym, czy też kamieniem milowym (tak też bywa to nazywane). Co to takiego? To nic innego, jak okres, gdy następuję gwałtowny rozwój w układzie nerwowym malucha. W pierwszym roku życia przyjmuje się, że takich burzliwych momentów może być siedem. Każdą nową umiejętność, jaką nabywa niemowlę w początkowych miesiącach życia, poprzedzają ciężkie dni. Wówczas Twoje dziecko może być płaczliwe, mieć problemy ze snem, chce być noszone, możesz mieć też wrażenie, że pociecha zapomniała tego, czego już wcześniej się nauczyła. 


Długość takiego okresu oraz intensywność mogą być różne, tak jak różne bywają dzieci i ich rozwój. Dlatego nie warto porównywać z innymi maluchami. Niektóre przechodzą w sposób łagodny, a niekiedy nawet niewidoczny dla bliskich, inne zaś gwałtowny i uciążliwy. Jednak w obu przypadkach, tuż "po" dziecko nagle prezentuje wszystkim wokół to, czego się nauczyło. Ta nerwowość u niemowlaka to jego reakcja na kryzys, który poprzedza każdą nową nabytą umiejętność. 


do utraty tchu blog


Mały koszmarek

Ten cały skok to nie tylko stres dla rodziców, którzy muszą sobie z tym jakoś poradzić, ale przede wszystkim ogromne przeżycie dla dziecka. Podczas pierwszego roku życia mały człowiek musi przyswoić ogrom nowych czynności. Jego świat zmienia się każdego dnia, więc nie dziw mu się, że potrafi zgotować otoczeniu mały koszmarek. Jak ma inaczej zakomunikować, że jest mu źle? O właśnie tak!


Dlaczego postanowiłam o tym napisać? Jestem przekonana, że świadomość i możliwość mentalnego przygotowania się na pewne niedogodności, może uchronić niektórych przed rozczarowaniem. Podobnie jest z rodzicielstwem. Jeśli choć jeden rodzic trafi tu i przeczyta o skokach rozwojowych po raz pierwszy, to będę szczęśliwa. Może pobudzi to jego ciekawość i zgłębi temat. Nie czuję się odpowiednią osobą, aby opisywać każdy skok w pierwszym roku życia. Moja wiedza opiera się wyłącznie na tym, co sama wyczytałam i na tym, co usłyszałam na zajęciach w szkole rodzenia. Dlatego zachęcam do samokształcenia. 😉


do utraty tchu blog


Warto pamiętać, że w pierwszych miesiącach życia dziecko musi wspiąć się na swój rozwojowy Mount Everest. W bardzo krótkim czasie przyswaja mnóstwo umiejętności, a każda nowość burzy jego ustalony rozkład dnia. Dlatego zanim zaczniemy dopisywać teorie do nieposkromionego charakteru dziecka, zastanówmy się czy przypadkiem nie jest to skok rozwojowy. Taka wiedza pozwoli nam zaakceptować pewne zmiany w zachowaniu i zrozumieć, że wszystko jest w porządku.


Jak poradzić sobie w tym trudnym okresie?

Należy przyodziać pancerz cierpliwości, humoru i wyrozumiałości. Inaczej można zwariować! 😆 U nas bywa różnie, ale wciąż staramy się z A. podchodzić do zmian z uśmiechem. Oczywiście, że są ciężkie dni, kiedy nerwy puszczają i mam ochotę uderzyć głową w mur. Od dziesięciu miesięcy nie przespałam całej nocy. Lili budzi się często, nawet bardzo. Czasami wystarczy, że muśnie cycusia i znowu śpi, ja niestety nie... Ale według mnie to wszystko jest w normie. Zdecydowałam się na karmienie piersią świadomie i za nic w świecie nie chcę z tego zrezygnować. Co więcej, mam zamiar karmić jak najdłużej będziemy tego z Lilką potrzebować.


do utraty tchu blog


Obecnie wydaje mi się, że jesteśmy w trakcie ostatniego skoku rozwojowego w pierwszym roku życia dziecka. Przynajmniej tak wnioskuję z opisów kamieni milowych. Wszystko jest na NIE. Lili reaguje płaczem na każdą naszą odmowę. Za chwilę sama nie godzi się na wykonanie tego, o co ją prosimy. Ponadto jesteśmy wciąż karceni - córeczka grozi nam palcem i krzyczy nununu! 😁 Uwielbia być blisko, najlepiej na rączkach.


Ale...


Jest kochana. ❤ Co chwila się do nas przytula. Daje buziaki. Rozumie coraz więcej i zaczyna w prosty sposób się z nami komunikować. Wskazuje wszystko paluszkiem. Prowadza swój wózek z taką radością, że z naszych buzi nie znika uśmiech. Próbuje stanąć bez podpierania. Udaje się jej również zrobić kilka kroczków bez trzymanki. Pierwsze samodzielne poruszanie się Lili było reakcją na odgłosy wiercenia zza ściany - uciekając do mnie, zrobiła 3 pełne kroki. 😁


do utraty tchu blog



* * *


Ten pierwszy rok z maluchem jest jak błysk światełka w ciemności. Nie warto tracić tego cennego czasu na złość i obwinianie świata, że moje dziecko znowu jest niegrzeczne. Lepiej zaakceptować zmiany, zrozumieć postępowanie małego człowieka i cieszyć się sobą. Te chwile już nie wrócą.


Proponuję wziąć to na klatę, bo po pierwszych urodzinach zacznie się kolejna jazda - skoki rozwojowe w drugim roku życia dziecka... 🙈


Do następnego!



DIY. Wiosenny wianek na drzwi

DIY. Wiosenny wianek na drzwi

do utraty tchu blog


Zazwyczaj nie przeszkadzają mi zmiany pór roku. Lubię nowe. Po prostu. Jednak ostatnio usilnie zaczęłam rozglądać się za wiosną i przyznam szczerze, że mogłabym już pożegnać zimę. W Olsztynie powoli znika śnieg, ustępując miejsca szarości. Minie jeszcze trochę czasu zanim będziemy mogli cieszyć się soczystą zielenią i paletą barw. Postanowiłam trochę wyjść wiośnie na spotkanie i uwiłam sobie kolejny wianek, tym razem jest kolorowy, radosny i bardzo, bardzo słodki! 😍 Jeśli chciał(-a)byś wykonać taki sam, to zapraszam do dalszej części, gdzie w krótki sposób opowiem Ci, jak wyczarować takie cudo. 


Wiosenny wianek na drzwi


Materiały:

  • ozdobny materiał do owinięcia obręczy;
  • pistolet do klejenia na gorąco + kilka wkładów;
  • sztuczne kwiatki (wiem, o wiele ładniej prezentowałyby się świeże kwiaty, ale trwałość wianka byłaby dyskusyjna. 😉);
  • wstążka;
  • nożyczki.


Wianek krok po kroku

Styropianową obręcz owiń materiałem (do stworzenia mojego wianka wykorzystałam materiał, który dodawany jest do bukietów w kwiaciarni ⇨ jednak dobrze czasami coś zachomikować 😀). Materiał przytwierdź do styropianu klejem.


Przygotuj kwiatki, pozostaw tylko główki, bez łodyżek. Następnie przyklej do obręczy, tworząc dowolną kompozycję. Warto przykleić kwiaty również z boku styropianu, aby wianek wydawał się "pełny". 


Na koniec przewiąż wianek wstążką. Nie zapomnij o zawieszce, aby móc ozdobić nim drzwi. 


do utraty tchu blog

do utraty tchu blog

do utraty tchu blog


Jestem zachwycona tym wiankiem. Jest prosty, ale efektowny, a jego wykonanie zajęło mi dosłownie chwilkę. Niestety mniej zadowolona jest Lilka. Gdy pierwszy raz go ujrzała (zawiesiłam go, kiedy córeczka spała), zareagowała płaczem i krzykiem. 😨 Byłam zmuszona rzucić go na podłogę, aby moje dziecko mogło go wymiętosić. Zauważyłam, że jest już lepiej, tylko każdy dzień rozpoczynamy i kończymy zabawą w A kuku! z wiankiem. 🙈😄 


I co skusisz się? Podoba Ci się taka dekoracja? Jeśli tak, to puść ją w świat, niech inni też zaproszą wiosnę do swojego domu. 


Ściskam!


"Światło między oceanami" M. L. Stedman

"Światło między oceanami" M. L. Stedman

do utraty tchu blog


Dobro i zło są jak cholerne węże, splatają się ze sobą tak ciasno, że człowiek nie potrafi ich rozróżnić, dopóki obu nie zastrzeli. Tyle że wtedy jest już za późno.


Marzenia nic nie kosztują. Są proste, codzienne. Miłość, ciepłe dłonie osłaniające od chłodnego wiatru i para maleńkich oczu, wpatrzonych z bezgraniczną ufnością. Tylko tyle. Czas nie jest sprzymierzeńcem. Każdy promień słońca ujawnia to, co ukryło się w ciemnościach nocy. Pustka, ogromna pustka jak niezaleczona rana, z której sączy się poczucie winy i jałowości. Los potrafi drwić w okrutny sposób, zasklepiając blizny ciepłym oddechem, spragnionych usteczek łapczywie ssących wyschnięte źródło, otulając puchem pozornego spokoju. Już wiesz, że sprzedasz duszę diabłu, aby to zatrzymać. Będziesz ściskać niczym najcenniejszy skarb i walczyć do utraty tchu. Wówczas będziesz w stanie zapłacić każdą cenę za marzenia.



do utraty tchu blog


Niekiedy zdarza się, że usłyszę historię, która mrozi krew w żyłach. Przeraża mnie wtedy moja reakcja. Przeżywam, analizuję, czuję. Bardzo ciężko wyrzucić te uporczywe myśli, które uczepiły się jak rzep. Gdy sięgałam po powieść Światło między oceanami M. L. Stedman spodziewałam się emocjonalnej lektury. Jednak nie przypuszczałam, że to jedna z tych opowieści, która z każdym przeczytanym słowem będzie boleśnie przeszywać moją czytelniczą duszę. 


Jeśli sądzisz, że wszystko można jakoś poukładać i naprawić, to po przeczytaniu tej książki zmienisz zdanie. Otóż bywają sytuacje, które są tak beznadziejne i wątpliwe moralnie, że wszyscy będą przegrani. Każdy ruch na życiowej szachownicy jest błędnym posunięciem i tylko potęguję nadchodzącą klęskę. 


Gdy Isabel postanawia spędzić resztę życia z Tomem, jej jedynym zmartwieniem może być osamotnienie na wyspie i obowiązki żony latarnika. Nie czuje jeszcze goryczy porażki i niezrozumienia, jakie szykuje jej los. Tom zaś po barbarzyńskich doświadczeniach wojny czuje, że wygrał los na loterii - spokojna posada, która pozwala mu poczuć się użytecznym i piękna, oddana kobieta. Czy to, co ich spotkało było okrutnym żartem od Boga, czy może to niewłaściwe decyzje i ich konsekwencje? Czy ceną za marzenia musi być tak ogromne cierpienie? I kim jest właściwie czytelnik, że rości sobie prawo do oceny i potępienia?



do utraty tchu blog


Rok 1920. Australia. Ocean - spokojny i budzący szacunek jak Tom, jednocześnie dziki, nieokiełznany jak Isabel. Opowieść, która kusi niepowtarzalną, urokliwą atmosferą od pierwszych zdań. Jednocześnie zmusza do stawienia czoła niszczycielskim pragnieniom. Nie znajdziesz tu bohaterów przeszytych złem i nienawiścią. Ich jedynym grzechem są niegasnące marzenia o szczęściu. Dlatego, gdy jest ono na wyciągnięcie ręki, tak trudno z niego zrezygnować.



* * *





Nie mogłam odmówić sobie przyjemności porównania książki i filmu, który powstał na podstawie powieści Stedman. Jestem oczarowana doborem aktorów, jednak czuję się trochę rozczarowana ekranizacją. Nie dostarczyła mi tylu emocji, co książka. Potrafię zrozumieć pominięcie niektórych fragmentów powieści, ale przedstawienie clou problemu rzucało zupełnie inne światło na tragiczne losy bohaterów, pozwalając widzowi na szybkie wartościowanie i wydawanie wyroków. Czytając Światło między oceanami nie opuszczały mnie wątpliwości i moralna huśtawka i właśnie to uczyniło tę historię doskonałą. 


Zdecydowanie polecam książkę, a później obejrzenie filmu. Zachęcam zachować tę kolejność. 😉



xoxo



Dane techniczne

Światło między oceanami M. L. Stedman
Wydawnictwo: Albatros
ISBN 9788379857302

Z Lilusiowej biblioteczki: "Krowa Matylda nie może zasnąć" Alexander Steffensmeier

Z Lilusiowej biblioteczki: "Krowa Matylda nie może zasnąć" Alexander Steffensmeier

Krowa Matylda, do utraty tchu blog

Za oknem noc rozciągnęła na niebie granatowe płótno i rozsypała na nim brokatowe gwiazdki jak srebrne perełki. Księżyc rozprasza mrok niczym latarnia morska wskazująca drogę samotnej łodzi, a cisza otula ciepłem spokoju. Niby wszystko pasuje i jest jak zawsze, ale Matylda nadal nie może zasnąć. Na nic zamykanie krowich oczów, bo gdy tylko jedno opadnie jak ciężka zasłona w domu gospodyni, to drugie podjeżdża w górę i bawi się z krowią brwią. Może, gdy przypomni sobie bajkę, którą czytała jej i pozostałym zwierzętom gospodyni, to sen nadejdzie? Ale te straszne tygrysy, i jednoocy piraci... 😱 Nie, lepiej pomoczy kopytka w ciepłej wodzie, a może napije się ziołowej herbatki...? 


Znasz uczucie bezsennej nocy? Biedna Matylda właśnie tego doświadcza. Okazuje się, że taka samotna bezsenność jest jeszcze bardziej dokuczliwa. Dlatego pomysłowa krowa postanawia wyruszyć na zwiady po gospodarstwie, aby odnaleźć zagubiony sen.


* * *


Krowa Matylda, do utraty tchu blog


Gdy po raz pierwszy poznałam Matyldę z miejsca się w niej zakochałam. Ta energiczna i trochę psotna krowa mieszka wraz ze swoją gospodynią i pozostałymi zwierzętami w zagrodzie. I niby wszystko jest jak w innych gospodarstwach, ale ta rezolutna, kopyciasta obywatelka co chwila urozmaica codzienność swym towarzyszom. Ma też niezwykłego przyjaciela - listonosza. Ich znajomość początkowo była burzliwa i pełna strachu (listonoszowego strachu), ale z czasem przerodziła się w prawdziwą zażyłość.


Krowa Matylda, do utraty tchu blog

Krowa Matylda, do utraty tchu blog


Seria książek o przygodach krowy Matyldy to niesamowicie zabawna przeprawa zarówno dla najmłodszych, jak i dorosłych czytelników. Ogromną rolę odgrywają tu ilustracje, które są wprost fenomenalne - kolorowe, dopracowane w najmniejszym szczególe i utrzymane w humorystycznym stylu. Dla małych dzieci to dobry sposób na zabawę w rozpoznawanie zwierząt, zaś starsze maluchy mogą pokusić się o odnajdywanie maleńkich przedmiotów. Dorośli czytelnicy natomiast z pewnością docenią komizm szaty graficznej.


Krowa Matylda, do utraty tchu blog

Krowa Matylda, do utraty tchu blog

Krowa Matylda, do utraty tchu blog


Tekst nie jest zbyt skomplikowany, dlatego historię Matyldy poznaje już moja Lilka, która niebawem ukończy 10(!) miesięcy. Każda z części to różne perypetie mieszkańców gospodarstwa z urzekającą krową na czele. Zabawne sytuacje często wynikają z nieporadności okazałego zwierzęcia, które nieświadome swych gabarytów co rusz pakuje się w kłopoty. 


Niebanalny komizm sytuacyjny, rewelacyjna grafika, proste w przekazie historyjki i fenomenalna Matylda, która tylko z pozoru wygląda jak zwykła krowa - to zdecydowanie trafne podsumowanie serii autorstwa Alexandra Steffensmeiera. 


Krowa Matylda, do utraty tchu blog



Pozostałe tytuły z serii o krowie Matyldzie:




Dane techniczne

Krowa Matylda nie może zasnąć Alexander Steffensmeier
Wydawnictwo: Media Rodzina
ISBN 978-83-7278-814-6

Urodowe must have, czyli bez czego nie wyobrażam już sobie mojej pielęgnacji

Urodowe must have, czyli bez czego nie wyobrażam już sobie mojej pielęgnacji

do utraty tchu blog


W mojej kosmetyczce nie zmieniło się zbyt wiele od publikacji ostatniego tekstu, w którym podzieliłam się z Tobą moim urodowym niezbędnikiem. Nadal stawiam na minimalizm w codziennym makijażu. Jednak przez ostatnie miesiące (ba! w jednym przypadku nawet lata) na pierwszy plan wysunęły się trzy produkty, bez których po prostu nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji. 


Odkąd jestem mamą cenię niezwykle swój czas. Nie mogę pozwolić sobie na godziny przed lustrem, ale nie chciałabym zupełnie z tego zrezygnować. Nie byłabym sobą! 😆 Obecnie jestem zmuszona w ekspresowym tempie wykąpać się, ułożyć włosy i ewentualnie wykonać prosty make up. Za kilka miesięcy wracam do pracy, więc staram się jeszcze bardziej uprościć codzienne czynności i nie tracić energii na męczące zabiegi upiększające. Moje urodowe must have może nie być dla Ciebie odkryciem, ale ja wciąż zastanawiam się, jak mogłam wcześniej bez tego żyć?! 😜 



OLEJE


do utraty tchu blog


Olej na twarz. Olej na ciało. Olej na włosy. Tak w skrócie wygląda teraz moja pielęgnacja. Pokochałam olejowanie miłością absolutną i nie wyobrażam sobie, aby zrezygnować z tej czynności. Ponadto podoba mi się, że jest to produkt wielozadaniowy - mogę jeden, wybrany olej zastosować zarówno na twarz, ciało, jak i włosy. 


do utraty tchu blog


O olejowaniu włosów pisałam już dwukrotnie, możesz poczytać o tym TU i TU. Nadal moim faworytem jest olej lniany, ale niedawno odkryłam moc olejku z Alterry Migdały i Papaya. To kosmetyk, który przeznaczony jest do masażu ciała, ale sprawdza się również do olejowania włosów. Jego zapach jest obłędny! ❤ Ponadto Alterra ma całkiem przyjemny, naturalny skład - produkty nie zawierają syntetycznych barwników, substancji konserwujących, silikonów, parafiny i są odpowiednie dla wegan. To wszystko sprawia, że bardzo chętnie sięgam po kosmetyki tej marki, o czym pisałam na początku mojej przygody z kosmetykami naturalnymi. Właśnie wtedy wspominałam już o olejku do twarzy z pestek granatu, który w swoim składzie ma również olej migdałowy i witaminę E. Stosuję go codziennie i nadal jestem nim zachwycona. Bardzo dobrze nawilża, nie pozostawi na mojej skórze tłustego filmu i współgra z podkładem. Czego chcieć więcej? Przystępnej ceny? Niewiele ponad 10 zł to chyba nie jest duży wydatek, prawda? 😉



SUSZARKO-LOKÓWKA DO WŁOSÓW


do utraty tchu blog


Naprawdę nie wiem, jak radziłam sobie z moimi włosami bez suszarki z obrotową szczotką?! To jest hit nad hitami! Swoją suszarko-lokówkę PHILIPS HP8664/00 otrzymałam w prezencie sześć (!) lat temu i nadal działa bez zarzutu. Wyposażona jest w dwie szczotki, które mogą obracać się w obie strony, posiada jonizację i funkcję Care, która zapewnia optymalną temperaturę suszenia. To tyle, jeśli chodzi o sprzęt. A co z włosami? Jeśli masz kłaczki z tendencją do puszenia, a może marzysz po prostu o gładkiej tafli, to właśnie ta szczotka Ci w tym pomoże. Dla mnie jest ona wybawieniem. Dzięki niej odstawiłam prostownicę. Potrzebuję jedynie 5 minut na doprowadzenie moich włosów do normalności. 



ZESTAW DO MANICURE HYBRYDOWEGO


do utraty tchu blog


W tym roku byłam bardzo grzeczna i Mikołaj przyniósł mi prezent w postaci zestawu startowego do manicure hybrydowego Semilac. To był strzał w dziesiątkę! Już od dłuższego czasu przymierzałam się do zakupu lampy i wykonywaniu hybryd w domu. To niezwykłe ułatwienie i oszczędność czasu. 


do utraty tchu blog


Zawsze lubiłam mieć pomalowane paznokcie, ale pojawienie się Lili trochę zweryfikowało moje upodobania. W ciągu dnia nie miałam szans na wykonanie manicure, bo było nawet więcej niż pewne, że tuż po moja dziewczynka się o mnie upomni. Wieczorem zaś, gdy mogłam w spokoju oddać się przyjemności sam na sam z lakierem, to wizja porannych odgnieceń od pościeli skutecznie mnie od tego odwodziła. Z hybrydami jest szybko, łatwo i trwale, a tuż po zabiegu mogę iść po prostu spać. 



* * *


Olej, suszarka z obrotową szczotką i zestaw do hybryd to zdecydowanie moje urodowe must have. Dzięki temu codzienna pielęgnacja jest ekspresowa niczym pendolino 😂, ale wciąż staranna. Choć czas, który mogę poświecić teraz tylko dla siebie jest znacznie krótszy, to jednak nie mam poczucia, że gdzieś zagubiłam to, co w sobie lubiłam. 


A jak jest z Tobą? Jest coś, bez czego nie potrafisz się obejść? Co sprawia, że czujesz się dobrze ze sobą?


Ściskam!


Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger