Projekt biurko. Idealny kącik do pracy


do utraty tchu blog


Uwielbiam swoje mieszkanie. Nie jest zbyt duże (niecałe 50 m²), ale dla trzyosobowej rodziny to wystarczająca powierzchnia. Dzięki dominującej bieli jest jasne, nawet w najbardziej ponure i deszczowe dni. Ponadto ta czystość barw daje niesamowite możliwości w aranżacji. Gdy tylko nachodzi mnie ochota na zmiany, wymieniam dodatki i zyskuję zupełnie inne wnętrze. Jednak małe lokum to również spore wyzwanie, bo dekorowanie każdego wolnego miejsca musi bardzo przemyślane. Nieduży metraż zmusza mnie, aby na bieżąco porządkować szafy i walczyć z syndromem chomikowania. Dlatego cieszę się, że wciąż udaje mi się być wierną minimalizmowi. 


Po trzech latach od wprowadzenia się nasze potrzeby trochę ewoluowały. Odkąd jest z nami Lili to naturalne, że zaczęliśmy podporządkowywać przestrzeń do jej potrzeb. Stąd też w naszym domu obecność drewnianej zagrody, o której pisałam w poprzednim wpisie. Jednak te wszystkie zabezpieczenia są tymczasowe (wierzę, że uda mi zachować umiar i zdrowy rozsądek podczas gromadzenia Lilusiowego wyposażenia). Zaczynamy także powoli myśleć o pokoju dla Lilki, a tym samym o naszej wyprowadzce z sypialni. Co prawda, nastąpi to pewnie dopiero za rok, a może jeszcze później, ale już teraz musimy skrupulatnie przemyśleć każdy najmniejszy remont. W ostatnim tygodniach nasza dziewczynka jest bardzo aktywna, dlatego staramy się być wyjątkowo ostrożni. Musimy pamiętać, że pozostawiony sprzęt może zostać poddany gruntownej rewizji. Ostatnio zastałam córkę wysyłająca e-maile (czytaj ⇨ bębniącą jak oszalała w klawiaturę 😜). Ciągłe przestawianie laptopa, chowanie kabli i obmyślanie strategii kolejnego podejścia do napisania nowego tekstu spowodowało, że zaczęłam intensywnie zastanawiać się nad wygospodarowaniem niewielkiej przestrzeni do pracy. Marzę o maleńkim biurku, na którym będę mogła utrzymać względny ład i który będzie zachęcał mnie do częstszego pisania, bo w mojej głowie co chwila pojawia się pomysł na tekst. 😉


W sieci jest mnóstwo inspiracji, które z chęcią w całości przeniosłabym do swojego mieszkania. Wybrałam kilka aranżacji, które najbardziej zbliżone są do mojego wyobrażenia o idealnym miejscu do pracy. 


źródło

źródło

źródło

źródło

źródło

źródło


* * *



Najwyraźniej dojrzałam na tyle, że wizja pisania w dowolnym miejscu nie jest już dla mnie kusząca. Dawniej wystarczyła mi wygodna kanapa, odpowiednia muzyka i kawa. Dziś potrzebuję uporządkowania przestrzeni. Mam już pomysł na mój wymarzony kącik do pracy i pewnie niebawem go zrealizuję, bo projekt nie wymaga dużych nakładów finansowych. Już nie mogę się doczekać! 😀


A Ty masz już takie miejsce? Podoba Ci się wizja domowego biura, a może wolisz totalną swobodę i luz? Koniecznie zdradź swój patent na efektywną i przyjemną pracę. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger