"Razem będzie lepiej" Jojo Moyes


Razem będzie lepiej Jojo Moyes


Gdy zaczynałam przygodę z bohaterami powieści Razem będzie lepiej Jojo Moyes, usłyszałam, że ta książka jest jak słońce w zimie. Bardzo mnie to ucieszyło, bo tak się składa, że lubię zimę, a gdy świeci wtedy słońce - to już w ogóle moje serce przepełnia radość. Jednak później zaczęłam analizować, czy aby na pewno to jest takie słońce, które tworzy moje najwspanialsze, zimowe wspomnienia?  Wiesz, takie słońce, które sprawia, że pod butami skrzypi śnieg, a biała, gładka tafla skrzy się w jego promieniach niczym sreberko spowijające najsmaczniejszą czekoladę. I wtedy nieistotny staje się czerwony nos, mróz podszczypujący policzki, bo gdy w oczy zagląda zimowe słońce, to po prostu cieszę się, że jestem częścią tego wszystkiego. Po przeczytaniu kilku stron książki wiedziałam, że niepotrzebnie traciłam czas na rozmyślania. Decydując się na tę lekturę, otrzymałam Moyes w najlepszym wydaniu! 


To historia o pewnej młodej kobiecie, Jess, którą życie nie rozpieszcza. Co więcej, chłoszcze ją porządnym batem każdego dnia - na dzień dobry i na dobranoc. Ot, chyba żeby wiedziała, że żyje. Jednak Jess na przekór przyodziewa płaszcz optymizmu i nie poddaje się. Bierze na barki samotne wychowanie dziesięcioletniej córeczki i nastoletniego pasierba, pracę na dwa etaty, nawet męża, który od dwóch lat ucieka przed obowiązkami. Jess wciąż powtarza, że coś wymyśli, że będzie dobrze, że jakoś to załatwi... I gdy pewnego dnia okazuje się, że jej mała dziewczynka, dzięki swym niezwykłym zdolnościom matematycznym, może ubiegać się o przyjęcie do prestiżowej szkoły, Jess nie zastanawia się zbyt długo. Po prostu wyrusza w drogę, aby spełnić marzenie córki. 


Więc pewnego razu Ed spotkał dziewczynę, która była największą optymistką, jaką kiedykolwiek znał. Dziewczynę, która nosiła japonki z nadzieją na nadejście wiosny. Sprawiała wrażenie, jakby biegła przez życie w podskokach, niczym Tygrysek z "Kubusia Puchatka"; rzeczy, które rozłożyłyby większość ludzi na łopatki, zdawały się je nie dotykać. Albo jeżeli padała, to natychmiast się odbijała i wracała do pionu. Upadała raz jeszcze, przywoływała uśmiech na twarz, otrzepywała się i ruszała dalej. Ed nie potrafił stwierdzić, czy to najbardziej bohaterska, czy najidiotyczniejsza rzecz, jaką w życiu widział.


Taka była Jess. 


Razem będzie lepiej Jojo Moyes


A potem pojawił się Ed. Na zakręcie. W najgorszym momencie swojego dotychczasowego, dostatniego i beztroskiego życia. I wbrew pozorom te dwa skrajne światy idealnie się uzupełniły, dopasowały jak brakujące puzzle. 


Pewnie zastanawiasz się co jest takiego wyjątkowego w tej książce? Wydaje się być taka, jak większość dobrze napisanych obyczajówek. Jednak Razem będzie lepiej Jojo Moyes jest niesamowita. To chyba ta zwyczajna codzienność. To, w jaki sposób Moyes zestawiła bogactwo ze skrajną biedą, pokazując jednocześnie, że owszem - pieniądze nie są ważne, jeśli się je ma. Bo co wtedy, gdy brakuje na zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak jedzenie, ubranie, czy opłacenie rachunków? Co wtedy? No właśnie, wtedy kombinujesz, głowisz się i naginasz morale. W takim momencie nie zarzekasz się, że nigdy, bo tak naprawdę to tego nie wiesz. 


Myślę, co było w Jess, że czułam się z nią tak blisko, że rozumiałam jej wybory bez zastrzeżeń? Z pewnością nie chodzi tu tylko o wiek bohaterki powieści Razem będzie lepiej, który faktycznie jest zbliżony do mojego. Nie, to chyba jej niezachwiana wiara, że dobro przyciąga dobro i optymizm, który jawi się tak nie na miejscu w jej sytuacji. Jest coś jeszcze, to bezgraniczna miłość do dzieci. 


Kiedy Jess urodziła Tanzie, to choć była wtedy bardzo młoda i głupia, miała na tyle oleju w głowie, by wiedzieć, że będzie mówić jej codziennie, jak bardzo ją kocha. Będzie ją obejmować, ocierać jej łzy i tarzać się z nią po kanapie, z nogami splecionymi razem jak spaghetti. Otoczy ją miłością. 


Moyes stworzyła kobietę młodą, ale niezwykle silną i mądrą. Jednak nie wolną od potknięć i błędów. Jess, jak każdy, dokonuje złych wyborów, ale jest w tym szczera i wciąż wierna swoim przekonaniom. To wszystko sprawia, że jej postać jest na wskroś prawdziwa. 


Razem będzie lepiej Jojo Moyes


Razem będzie lepiej Jojo Moyes jest jak słońce w zimie. Dzięki niej na Twojej buzi pojawi się uśmiech, ale jak to ze słońcem i mrozem bywa - mogą pojawić się łzy. To będą dobre łzy, takie oczyszczające, po których poczujesz się lekko. 


Po lekturze Zanim się pojawiłeś i kontynuacji tej powieści, Kiedy odszedłeś odmalowałam sobie w obraz Moyes jako pisarki, która w zwyczajności i prostocie dnia powszedniego odnajduje tę iskrę, którą czasami gubimy. Niekiedy nieświadomie, w biegu, ale bywa i tak, że znika ona nam z oczy na życzenie. Bo nie mamy siły stawić czoła, bo to nas przerasta i wolimy poddać się i nie wysilać. A ja chciałabym wierzyć, że jednak warto. Że to wszystko dzieje się po coś. Dlatego z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnej książki Jojo Moyes.


* * * 


Czytając Razem będzie lepiej znalazłam słowa, które chyba wypiszę sobie wyraźnie na kartce i zawieszę na lodówce, aby każdego dnia o nich pamiętać. 


Bo choćby nawet cały świat rzucał w ciebie kamieniami, to jeżeli mama stoi po twojej stronie, nic ci się nie stanie. Gdzieś głęboko w środku będziesz wiedzieć, że jesteś kochany. Że zasługujesz na miłość.




DANE TECHNICZNE

Razem będzie lepiej Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak
ISBN 9788324026920

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger