Pielęgnacja włosów osłabionych i wypadających (po ciąży)


wypadanie włosów


Jesień jest bardzo wdzięczną porą roku. Mimo deszczu, czasami deficytu słońca i sino-burego tła, da się ją lubić. Za długie wieczory, podczas których można obejrzeć wszystkie filmy/seriale świata, przeczytać stosy książek i wypić litry kakao! Jednak jesień bywa też kapryśna i niekorzystna... dla naszych włosów. Niestety okres tuż po lecie często powoduje, że nasze włosy są osłabione i zaczynają wypadać.


Ostatnie przez trzy miesiące na mojej głowie rozgrywała się włosowa tragedia. To była masakra! Choć nadal stosowałam się do 3 podstawowych kroków w pielęgnacji, o których już Wam pisałam, to i tak straciłam około 1/4 mojej czupryny. Zdaję sobie sprawę, że pora roku nie miała tu wielkiego znaczenia. Powodem okropnego (!) wypadania włosów był stan po ciąży i karmienie piersią. Przetrząsnęłam internet, przeprowadziłam wywiad wśród mam i dowiedziałam się, że to naturalne i samo minie. Ech, nie byłam z tego zadowolona i nie miałam najmniejszego zamiaru siedzieć z założonymi rękoma i czekać na cud. Postanowiłam przyjrzeć się mojej pielęgnacji, wczytać się dokładniej w blogi włosomaniaczek i w ten sposób opracować swój plan walki z włosami osłabionymi i wypadającymi.


Nie oczekuj, że znajdziesz tu coś odkrywczego, ale postaram się to przedstawić Ci w sposób jasny i przejrzysty. Tak, abyś mogła mój plan spokojnie wprowadzić u siebie. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że po trzech miesiącach regularnego stosowania tych wszystkich zabiegów, o których zaraz tu napiszę, moje włosy przestały wypadać, pojawił się wysyp baby hair i mam poczucie, że w końcu znalazłam patent na moje wysokoporowate fale. Z każdym kolejnym dniem wyglądają coraz lepiej i choć wiem, że jeszcze długa droga przede mną, to mam przeświadczenie, że i tak poczyniłam stumilowy krok w mojej włosowej świadomości.


Pielęgnacja włosów osłabionych i wypadających



wypadanie włosów


OCZYSZCZANIE

Od dość dawna stosuję delikatne szampony - ziołowe, bez parabenów i SLS-ów, często sięgam po szampon dla dzieci (np. Babydream). Jednak nie wystrzegam się już tak, jak wcześniej SLS-ów. Wiem, że od czasu do czasu muszę porządnie oczyścić skórę głowy, aby pozostałe zabiegi miały w ogóle sens. Ponadto dość rzadko, ale staram się robić peeling skóry, łącząc brązowy cukier z szamponem. Dzięki temu pozbywam się nadmiaru kosmetyków, a składniki odżywcze mają skuteczniejsze działanie.



WCIERKI

O zbawiennej mocy wcierek pisałam właśnie przy okazji poprzedniego tekstu o pielęgnacji włosów. Jednak teraz czuję się w obowiązku ponownie o nich wspomnieć. 


To właśnie wcierki uratowały mnie przed totalnym wyłysieniem. Do mojego zestawu, składającego się z kozieradki i pokrzywy, dodałam jeszcze skrzyp polny. Zazwyczaj łączę go z pokrzywą i chyba to jest właśnie mój ulubiony duet. Jest bezzapachowy, a jego działanie jest naprawdę zachwycające. Wypróbowałam również gotowca Radical, która zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego. Wcierka ta towarzyszyła mi podczas wyjazdu nad morze, gdy wiedziałam, że nie będę miała możliwości przyrządzania ziołowych naparów. Dość szybko ją zużyłam, ma przyjemny zapach, nie podrażniła mi skóry głowy, a jej cena jest zachęcająca. W sytuacji podbramkowej - polecam.


Jakiś czas temu wyczytałam u Kosmetycznej Hedonistki o wcierce z kropel żołądkowych. Nie odważyłam się jeszcze na ten krok, bo zioła są dla mnie wystarczające, ale jestem bardzo ciekawa efektów. 



OLEJOWANIE

Olejowanie jest wciąż obecne w pielęgnacji moich nieposłusznych włosów i nie mam zamiaru rezygnować z tego kroku. Nadal hitem jest u mnie olej lniany, ale z czasem polubiłam się również z kokosowym. Zastanawiam się nad wypróbowaniem jakiegoś innego, np. ze słodkich migdałów. 


Dzięki olejom, które nakładam dość często, moje włosy zaczęły się wygładzać. Nie puszą się już tak bardzo, są miękkie w dotyku i błyszczące. Bardzo zależało mi, aby nabrały naturalnego połysku, ponieważ od 1,5  roku nie farbuję włosów i początkowo były matowe. Według mnie oleje to podstawa pielęgnacji!


Niedawno przeczytałam u Delishe o kremowaniu włosów i mam zamiar dowiedzieć się o tym coś więcej. Podobno zabieg ten przeprowadza się podobnie jak olejowanie, ale ciekawią mnie szczegóły.



ODŻYWIANIE

Nie wierzę już w magiczną moc odżywek, raczej stawiam na wcierki i oleje, a odżywki służą mi jedynie do ułatwienia rozczesywania włosów. Ostatnio stosuję ekspresową odżywkę z imbirem Mrs Potters, zakupioną w Biedronce. Zupełnie inaczej sprawa przedstawia się z maskami. Te lubię, nawet bardzo!


Niestety warto wiedzieć, że zioła mogą przesuszyć nasze włosy. Tak właśnie stało się z moimi. Choć z każdym tygodniem traciłam mniej włosów, to jednak stawały się sianowate. Owszem, niezbędne okazały się oleje, ale brakowało mi jeszcze czegoś. To właśnie w tym momencie dowiedziałam się, że odżywki dzielą się na trzy rodzaje - emolienty, humektanty i proteiny (bardzo jasno objaśnia to Kosmetyczna Hedonistka). Znając te rozróżnienie z łatwością można ustrzec się przed zakupem nieodpowiedniego kosmetyku, a tym samym poprawić wygląd swoich włosów. Ja wiem jedno - moje włosy potrzebują emolientów! Obecnie stosuję maskę Kallos Multivitamin i jestem nią zachwycona.


Ponadto zaczęłam również fundować moim włosom maskę w postaci żelu z nasion lnu. Jest to dość czasochłonne, ale warte wypróbowania. Około 2-3 łyżek nasion lnu gotuję w szklance wody przez 15 minut, następnie przecedzam nasionka, a ciepły żel nakładam na umyte włosy, wcierając go również w skórę głowy. Włosy owijam folią, otulam ręcznikiem i czekam godzinę. Po upływie tego czasu żel zmywam letnią wodą. 


ODPOWIEDNIA DIETA I SUPLEMENTACJA

O tym, jak ważna jest odpowiednia dieta bogata w witaminy nie będę Cię przekonywać, bo z pewnością o tym wiesz. Jednak jeśli jesteś, tak jak ja, matką karmiącą to dbaj o nią szczególnie. Ponadto ja wciąż przyjmuję witaminy dla kobiet w ciąży i karmiących piersią oraz dodatkowo łykam cynk. 



* * *


Jesli dobrnęłaś do końca to już wiesz, że to nie jest żadna filozofia. Odpowiednie oczyszczanie, ziołowe wcierki, oleje, odpowiednie odżywki i witaminy - to mój klucz do pięknych, zdrowych włosów. U mnie ten plan się sprawdza i mam nadzieję, że u Ciebie również zadziała. 

Co mogłabym dodać? 
  • Nie myj włosów gorącą wodą, a letnią;
  • Nie trzyj ręcznikiem. Delikatnie odsącz nadmiar wody.
  • W miarę możliwości pozwól im wyschnąć naturalnie.
  • Nie szarp przy czesaniu, najlepiej użyj do tego grzebienia z szerokim rozstawem zębów. 
  • Unikaj wysokiej temperatury w pielęgnacji.

wypadanie włosów

wypadanie włosów


To tyle i aż tyle. Życzę Tobie i sobie cierpliwości, bo o włosy naprawdę warto dbać. Przecież to ma być nasza ozdoba, a nie zmora! Będę zachwycona, gdy podzielisz się swoimi sposobami na ujarzmienie niesfornych włosów. A jeśli jesteś mamusią, to może masz jakiś patent na małego włosowego sadystę? Lilusiowa fascynacja moimi włosami jest z każdym dniem coraz silniejsza i obawiam się, że nawet jak już zapanuję całkowicie nad wypadaniem, to moja córka pozbawi mnie ich doszczętnie. Musi ich dotykać przy karmieniu, przy zasypianiu, przy ubieraniu, przy zabawie... RATUNKU! :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger