Czytaj z nami. Książka jak film? O powieściach, które powinny zostać zekranizowane


czytaj z nami

Wielokrotnie powtarzałam, że to miejsce, Do utraty tchu, powstało z miłości. Do pisania, do dyskusji, do książek. Taki był początek. Zawsze starałam się tchnąć w to choć odrobinę mojej pasji i mam cichutką nadzieję, że to czujesz. Że jesteś tu ze mną. Bardzo Ci dziękuję za tę obecność. 


Moja miłość do słowa pisanego jest ogromna. Nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania choć kilku zdań. Czytam wszędzie, czytam wszystko. Codziennie wyszukuję nowe miejsca w sieci, w których spotykam ludzi podzielających moje uczucie do książek. Tak trafiłam do Magdy z bloga Save The Magic Moments. Lubię jej styl, podejście do świata, dlatego dość szybko stałam się regularną czytelniczką jej tekstów. Kiedyś, podczas jednej z naszych prywatnych rozmów Magda wspomniała o Klubie Książki Przeczytaj & Podaj Dalej, który założyła na Facebooku. Nie trzeba było mnie namawiać do wstąpienia w te czytelnicze progi. Wiadomo. Pewnie znasz to uczucie, gdy z miejsca, od pierwszych chwil czujesz się jak w domu. Właśnie tego doświadczyłam, odwiedzając grupę czytelniczą Magdy. Otoczyło mnie grono osób, które namiętnie kochają się w książkach, które dyskutują, inspirują, piszą. Gdy już nasyciliśmy się tą naszą pozytywną energią, postanowiliśmy puścić ją w świat. Tym, co dobre trzeba się dzielić. Dlatego dzielimy się - swoimi odczuciami po przeczytanych lekturach poprzez akcję #czytajznami. Jest to kampania blogerów, którzy w ten sposób chcą zachęcić innych do czytania, do rozmów o literaturze, do poszerzania horyzontów. Co tydzień, w sobotę u jednego z członków Klubu pojawia się tekst, w którym występuje trzech innych blogerów. Trzy książki, trzy recenzje, trzy inne spojrzenia na wybrany temat. 


Dziś jest moja kolej. Dziś to ja będę gościć u siebie trzy dziewczyny: Dagmarę (Socjopatka), Katarzynę (Katarzyna Grzebyk) i Krystynę (Twardo na ziemi, miękko w chmurach). Każda z nich to inna wrażliwość, inny dobór literatury, inny styl i właśnie to jest tak bardzo ekscytujące. Nie będę już przedłużać. Przygotuj sobie filiżankę parującej herbaty/kawy, otul się ciepłym kocem i spędź z nami tę chwilę. 



* * *


KSIĄŻKA JAK FILM? 
Książki, które powinny zostać zekranizowane


Każdemu książkoholikowi zdarzają się powieści, które czyta jednym tchem. Zdania rozpływają się niczym mgła o poranku, kartki szeleszczą przerzucane jedna za drugą, a obrazy układają się w głowie jak w oscarowym filmie... No właśnie to są książki, o które zapytałam Dagmarę, Katarzynę i Krystynę - czy przeczytały coś tak porywającego, a co nie znalazło się jeszcze na kinowym ekranie? Dla mnie taki typ literatury zasługuje na oddzielną półkę w mojej głowie, układam tytuł po tytule i pielęgnuję w pamięci, ponieważ są to zazwyczaj powieści, które szczerze polecam. Nie są to pozycje, które czyta się dobrze, lekko, nie... To książki, które słowami malują żywe obrazy. Moim ostatnim typem jest Królowa lodów z Orchard Street (recenzję powieści znajdziesz TU). A jakie książki wybrały dziewczyny? O tym poniżej.


DAGMARA z bloga SOCJOPATKA

poleca

Patrick Lee Uciekinierka



czytaj z nami


Patrick Lee to jeden z ulubionych autorów mojego męża. Długo zwlekałam z zapoznaniem się z jego twórczością, ponieważ gusta moje i mojego męża, czasem bardzo się od siebie różnią, jeżeli chodzi o książki. W tym jednak przypadku doskonale rozumiem tę fascynację. 


Uciekinierka to pierwsza część, co wspaniale zwiastuje, ponieważ nie mogę się doczekać, aż zacznę czytać kontynuację. Ale od początku! :)




Uciekinierka 

Sam Dryden to były żołnierz, który pewnego dnia spotyka na swojej drodze przerażoną dziewczynkę o imieniu Rachel, która przed kimś ucieka. Długo nie myśląc, próbuje jej pomóc. Okazuje się, że dziewczynka była więziona przez służby specjalne, jednak nie wiele pamięta sprzed tego okresu, ale ma pewną umiejętność – potrafi czytać w myślach. 

Sam chce jej pomóc przypomnieć sobie wszystko sprzed porwania przez służby i dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Okazuje się, że służby specjalne to tylko część zagrożenia i wraz z upływem czasu Rachel przypomina sobie coraz więcej. 

Książka jest połączeniem powieści sensacyjnej z kryminalną. Mimo że za sensacją zbytnio nie przepadam (zdecydowanie bliżej mi do kryminału) – w tej powieści w ogóle mi to nie przeszkadza. Jest pościg, są emocje i bardzo wartka akcja, która trzyma w napięciu do samego końca. Trudno przewidzieć, co wydarzy się w następnej kolejności. Zakończenie również mnie zaskoczyło. Nie było to może rozwiązanie, jakiejś bardzo trudnej zagadki, ale nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, co zdecydowanie na plus. 


Wątki kryminalne 

Książka według mnie ze względu na emocje i napięcie, jakie powoduje w czytelniku, świetnie sprawdziłaby się na ekranie. Czytając ją, oczami wyobraźni widziałam, w jaki sposób można byłoby nagrać dane sceny. Bo jak przedstawić to, że Rachel cały czas słyszy myśli Sama? Da się! Da się to zrobić na wiele różnych sposób. I to jest świetne. Sam scenariusz książki brzmi jak scenariusz dobrego filmu Science Fiction z domieszką fantastyki. Prawda? Przecież właśnie teraz jest na to moda! Daleko szukać? Igrzyska śmierci, Niezgodna, czy Więzień Labiryntu. 

Podobieństwo, jakie widzę między tymi filmami a Uciekinierką jest także takie, że wątki, które niby są fantastyczne, jakby się nad tym głębiej zastanowić, mogłyby być realne. Świat idzie do przodu, a nowe technologie mogą nas prześcignąć w mgnieniu oka. Skąd mamy mieć pewność, nad czym aktualnie pracują służby? Intrygi, eksperymenty, walka, nowoczesne technologie – to wszystko znajdziecie w tej książce! :)


Komu polecam tę pozycję?

Osobom, które lubią odkrywać prawdę wraz z autorem. Osobom, które interesują się światem i tym, jak mógłby on wyglądać za kilkadziesiąt lat. Książka ta przedstawia wizję, która może się ziścić, ale nie musi. Jeżeli więc lubisz się zastanawiać, a kryminały nie są Ci obce, odnajdziesz się w tej powieści.

A wiesz, co jest w tym wszystkim najfajniejsze? Prawa do ekranizacji Uciekinierki zostały już zakupione! :)




---------------------------------- * ---------------------------------



KATARZYNA z bloga KATARZYNA GRZEBYK


poleca

Lidia Witek Wybór Marty



czytaj z nami


Najbardziej lubię prawdziwe historie. Uwielbiam je czytać i oglądać na ekranie, bo uważam, że życie pisze dużo lepsze scenariusze niż ludzka wyobraźnia (w tym miejscu zwracam honor autorom fantasy. J Prawdziwe historie wywołują u mnie emocje podwójnie silne - takie książki przeżywam jako czytelniczka i jako kobieta-żona, matka, córka, przyjaciółka. „Wybór Marty” Lidii Witek, książka, którą chcę Wam polecić korzystać z łam bloga Oli, jest oparta na faktach. Niestety, zarówno książka, jak i autorka nie są zbyt znane, a szkoda.

 „Wybór Marty” uważam za historię, która koniecznie powinna zostać przeniesiona na duży ekranu. Jest to rewelacyjnie napisana powieść psychologiczno-obyczajowa, której akcja toczy się dość leniwie, za to bohaterowie, zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowi dostarczają czytelnikowi mnóstwo emocji. Powiedziałabym, że jest to emocjonalne tsunami, które każe przewartościować własne życie. Akcja powieści toczy się w latach 60. XX wieku, ale równolegle toczy się wątek związany z II wojną światową i powstaniem warszawskim.

Główną bohaterką jest Marta Karwowska, 31-letnia samotna pani architekt. Pewnego zimowego wieczoru w progu jej mieszkania staje jej kuzynka Małgosia, 20-letna studentka. Jest w ciąży i planuje aborcję. Marta odradza jej i proponuje, że zaadoptuje dziecko, jeśli Małgosia je urodzi. Tak też się dzieje, a wszystko dostaje status rodzinnej tajemnicy. Marta długo dorasta do roli matki Wojtusia, aż w końcu macierzyństwo przynosi jej spełnienie. Jednocześnie komplikuje życie osobiste, bo mając dziecko, traci adoratorów. Sen z powiek spędza także rodzinna tajemnica. W końcu kiedyś może zdarzyć się tak, że Marta, Małgosia i Wojtuś się spotkają… Co stanie się wtedy?  W tym momencie odsyłam Was do książki. Nie jestem w stanie w kilku słowach opowiedzieć, jak historia toczy się dalej, zresztą na samą myśl łzy cisną mi się do oczu…

Uważam, że popisowa dla aktorki byłaby rola Marty. Czytając, wyobrażałam sobie Martę, elegancką, samotną panią architekt, dość zachowawczą w uczuciach, która nie szasta emocjami, choć życie ciągle stawia przed nią wyzwania. Któż mógłby zagrać Martę? Chętnie zobaczyłabym Maję Ostaszewską, świetną aktorkę, która ostatnio grywa role komediowe… Rola Marty byłaby dla niej idealna, bo Maja Ostaszewska rewelacyjnie oddaje emocje mimiką twarzy.

Film na podstawie książki na pewno byłby świetny. Już wyobrażam sobie szarą rzeczywistość lat 60.XX i retrospekcję wojennych wydarzeń. Jeśli taki film kiedyś powstanie, koniecznie weźcie ze sobą zapas chusteczek. W trakcie lektury płakałam niemal cały czas przez ostatnie 150 stron…

--------------------------------- * --------------------------------


KRYSTYNA z bloga TWARDO NA ZIEMI, MIĘKKO W CHMURACH

poleca

Magdalena Kordel Malownicze



czytaj z nami

…już nieubłaganie czuć było pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni. Wprawdzie popołudniami żar wciąż się lał z nieba, ale poranki przynosiły ze sobą chłód i mgły, które znikając, odsłaniały zbocza gór otulone ciemną zielenią. Jej odcień też był dowodem na to, że lato się kończy. Jeszcze niedawno ta sama zieleń była soczysta i świeża. Teraz jakby spoważniała, nadając górom statecznego wyrazu.

Gdy zamknę oczy, widzę ten piękny krajobraz, słyszę dźwięki dochodzące z otoczenia, odgłosy budzącego się ptactwa wraz z opadającą mgłą i odcienie czerwonego błękitu na niebie nadanego przez wschodzące słońce. … i marzę, by ten widok zobaczyć naprawdę, na ekranie.

Takie realistyczne, pachnące daną porą roku opisy przyrody można znaleźć w powieściach naszej polskiej autorki Magdaleny Kordel.

Ale książki tej autorki to nie tylko przyroda. To opowieści o losach kobiet, naznaczonych życiem, próbujących stanąć na nogi mimo wszystko. Bo życie na tym polega, by nie poddawać się, by znaleźć taki przepis na szczęście i życie, by dalej iść z podniesioną głową.

Maja, Madeleine, Pani Leontyna i Krysia to tylko część bohaterek zdradzających swoje losy, przeplatane tragedią, miłością i szczęściem. Ich historie, poczynając od czasów przedwojennych można ujrzeć właśnie w tych powieściach. Celowo piszę - ujrzeć, bowiem Magdalena Kordel pięknie jak dla mnie zobrazowała ich świat.

Przez mój upór i żal tyle straciłam. I lat i szczęśliwych chwil. Strach, upór i rozgoryczenie to nie są dobrzy doradcy.

Chciałabym to zobaczyć na ekranie, przedwojenny Lwów w którym wychowała się Leontyna alias Zosia, cudowne, okryte tajemnicami Malownicze a przede wszystkim bohaterów – ich twarze, ich emocje. W końcu w nas samych możemy znaleźć  fragmenty tych kobiet, ich historii.

Tajemnicza, intrygująca intensywnie wciągająca… jak zapach Bzów.

Nie są to tylko smutne historie, bowiem w książkach można znaleźć odpowiednią dawkę poczucia humoru – ważne, by właściwie odczytać przesłanie:

Mimo burz wszelakich, mimo nieprzychylnych spojrzeń nie zaprzestań myśleć o sobie, o bliskich o Twoich marzeniach..

Czy Wy również chcielibyście to zobaczyć?







* * *

Jestem przekonana, że spośród tych trzech propozycji znajdziesz coś dla siebie na nadchodzące, długie wieczory. Bo gdy już będziesz wpatrywać się w ciemność za oknem, a wiatr przy wtórze kropel deszczu będzie Ci wystukiwać jesienną piosenkę, to jedyne czego będziesz potrzebować, to niesamowitej książki. Takiej, przy której zapomnisz, że nie lubisz tej pory roku. Taką, która namaluje Ci magiczne obrazy, przysłaniające jesienny mrok... A może już taką masz? To podziel się! Tu, w komentarzu, ale możesz też zajrzeć do Kubu Książki. Tylko koniecznie przygotuj sobie porządny notes, bo gdy już tam trafisz zasypiemy Cię stosem tytułów, a przecież musisz gdzieś je wszystkie zapisać!


Ściskam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger