Kosmetyczny niezbędnik młodej mamy

kosmetyczny-niezbednik-mlodej-mamy


Mój mąż w ciągu ostatnich trzech tygodni stał się mistrzem w wymyślaniu piosenek. Zazwyczaj swój talent prezentuje Lili, ale dziś rano to mnie spotkał ten zaszczyt. I tak między jednym a drugim czułym spojrzeniem, tak mi zanucił: Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje... Hmmm, dało mi to do myślenia. Rzeczywiście ostatnie dni nie były łatwe, jednak bez wątpienia były najlepszym, co mogło nas spotkać. To czas nieustannej próby cierpliwości, zrozumienia nieznanego nam języka noworodka i permanentnego niewyspania. Dla kogoś, kto do tej pory był skupiony wyłącznie na sobie, zajęcie się małą istotką może być wyczerpujące. Ale tragedii nie ma, jest za to ogrom niezwykłej motywacji do poszukiwania najlepszej wersji siebie. 



niezbednik-kosmetyczny-mlodej-mamy


Stwierdzenie, że pojawienie się wśród nas Lilianki zmieniło wiele byłoby lekkim niedomówieniem. Zmieniło wszystko! Lilka poprzestawiała nasze życie, poprzesuwała ściany, wymieniła półki, starła kurz z uczuć, o których nie mieliśmy pojęcia. Jestem mamą! Tak, jestem mamą, ale jestem także nadal żoną i o tym nie chciałabym zapomnieć. Dlatego nawet wtedy, gdy już o 10 rano czuję się jak po przebiegnięciu maratonu, nadal chcę dobrze wyglądać. I nie mam na myśli odpicowanego lica z błyskiem na powiece. To raczej szybkie odświeżenie i lekkość, która teraz jest na wagę złota. 


Tuż przed porodem zadziałała moja intuicja i skorzystałam z promocji w Rossmannie. Zainwestowałam w kosmetyki, które dla mnie były zupełnymi nowościami. Zaczęłam stosować je jeszcze w szpitalu i od tamtej pory nie rozstaję się z nimi. 



Eveline 

Magical CC Cream oraz korektor kryjąco - rozświetlający Art Scenic


niezbednik-kosmetyczny-mlodej-mamy


Wiosną i latem najchętniej sięgałam po krem BB. Tym razem postanowiłam sprawdzić wersję CC i zobaczyć, czy zauważę jakąś znaczącą różnicę. Z założenia krem CC ma łączyć właściwości pielęgnacyjne z właściwościami podkładu i korektora, czyli jego działanie jest zbliżone do swego poprzednika, z tym że silniejsze. Krem marki Eveline po aplikacji ma białą konsystencję z delikatnymi brązowymi drobinkami, a po nałożeniu zmienia się w podkład. 

To, co według mnie zasługuje na pochwałę to:
  • wyrównuje koloryt, 
  • dobrze wtapia się w skórę,
  • zapewnia ochronę przeciwsłoneczną,
  • "nie warzy" się po aplikacji na wcześniej nałożony krem (niestety miałam ten problem z kremem BB),
  • cena - 17,49 zł w Rossmannie.

Niemniej jednak nie uznałabym tego produktu za rewelacyjny, ponieważ:
  • nie zakrywa niedoskonałości, a co powinno być jednym z jego właściwości.

Na szczęście w pakiecie zakupiłam korektor, który poradził sobie z tym, co należało zakryć. Z przyjemnością przyznaję, że ten produkt jest według mnie świetny:
  • rewelacyjnie kryje (poradził sobie z wszelkimi przebarwieniami, które pojawiły mi się na skórze podczas ciąży);
  • rozświetla (niewyspanie daje się we znaki, dlatego korektor, który poradzi sobie z cieniami jest niezbędny);
  • cena - 14,99 zł w Rossmannie. 



Pomadki Golden Rose Velvet Matte


kosmetyczny-niezbednik-mlodej-mamy


Te pomadki chyba przejdą do historii urodowej. Naczytałam się o nich tyle dobrego, że w końcu musiałam nabyć choć jedną. No dobrze, nabyłam od razu dwie... :D Ale naprawdę ciężko się zdecydować. Wybrałam odcień 02, który używam prawie codziennie - to raczej ciemniejszy, pudrowy róż. Nadaje bardzo naturalne wykończenie. Drugi kolor, na który się skusiłam to odcień 04 - jest to raczej wersja dla bardziej odważnych dziewczyn. Kolor określiłabym jako soczysty róż. Przy delikatnym makijażu tak wyraźnie podkreślone usta prezentują się fantastycznie.


Dlaczego pomadki GR są tak chętnie polecane? Otóż:
  • są naprawdę trwałe (ja należę do zjadaczy pomadek, a te utrzymują się u mnie dłuuuugo);
  • mają piękne kolory;
  • cena - 11,90 zł.

Jedyny minus, jaki mogłabym wskazać to:
  • wysuszają usta (choć ja nie zauważyłam nagłego wysuszenia, ale być może dlatego, że codziennie stosuję masło do ust).


Na blogu pojawił się już mój niezbędnik kosmetyczny w wiosenno - letnim wydaniu, jak i jesienno - zimowym. I wiele się nie zmieniło - nadal zależy mi na naturalnym makijażu, a prezentowane wcześniej kosmetyki wciąż znajdują u mnie zastosowanie. Niemniej jednak nowa życiowa rola, rola mamy zmieniła o tyle, że mam znacznie mniej czasu na make up. Dlatego w dzisiejszym zestawieniu pojawiły się kosmetyki, które pozwalają mi zaoszczędzić tak cenny teraz czas. Warto jeszcze podkreślić, że nie są to produkty, które przypadną do gustu tylko dzieciatym czytelniczkom. Każda z dam, która lubi lekki, świeży wygląd w 5 minut powinna docenić wielozadaniowe kosmetyki.


Ciekawi mnie jakie są Wasze urodowe triki, które pozwalają Wam zaoszczędzić czas i wyglądać zawsze jak milion dolarów? :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger