Pielęgnacja skóry w ciąży

pielegnacja-skory-w-ciazy



Pielęgnacja skóry zawsze była dla mnie bardzo ważna. Sprawiała mi o wiele więcej przyjemności niż inne urodowe czynności. Masowanie, smarowanie, wklepywanie - to zdecydowanie moja ulubiona część domowego SPA. Dlatego, gdy tylko dowiedziałam się o ciąży wiedziałam, że przez najbliższe miesiące będę musiała poświęcić więcej niż zwykle uwagi mojemu zmieniającemu się ciału. 


Nadal bardzo ważne było dla mnie nawilżenie i ujędrnienie. Jednak zapobieganie rozstępom stało się moim priorytetem. Postanowiłam zastąpić dotychczasowe kosmetyki na rzecz produktów przeznaczonych dla kobiet w ciąży. 



Oczywiście warto pamiętać, że ciąża to zdecydowanie stan wyjątkowy, ale nie popadajmy w paranoje. Jeśli do tej pory kosmetyki, które wybierałaś sprawdzały się u Ciebie, nie uczulały, a ich skład był w miarę naturalny i krótki, to jest duża szansa, że podczas nadchodzących miesięcy nadal możesz je stosować. Jedyne nad czym musisz się zastanowić to, czego oczekujesz po zastosowaniu danego produktu. Moje wymagania uległy zmianie, dlatego sięgnęłam po specyfiki przeznaczone do walki z rozstępami. 


WALKA Z ROZSTĘPAMI



pielegnacja-skory-w-ciazy



Od początku zdawałam sobie sprawę, że kosmetyki nie wybawią mnie w magiczny sposób o tygrysich pasków. Wiele zależy od naszych genetycznych predyspozycji, diety i na samym końcu od pielęgnacji. 


Pierwsze rozstępy pojawiły się u mnie w wieku dojrzewania, więc sądziłam, że podczas ciąży również mogę mieć z nimi problem. Dziś po ponad ośmiu miesiącach z ogromną radością stwierdzam, że nie ma na to reguły - moje ciało zdobi jedna malutka blizna. Nie rozpaczam, to będzie moja pamiątka po tej nierównej walce. :) Z pewnością pomogła mi w tym dieta. Nie, nie wprowadziłam żadnego specjalnego menu. Po prostu się pilnowałam, dzięki czemu przybierałam na wadze regularnie jak w zegarku, a moje ciało miało czas na stopniowe przyzwyczajanie się do zmian. Kolejnym sprzymierzeńcem była aktywność. I tu też raczej nie zabłysnę - do trzydziestego tygodnia ciąży byłam aktywna zawodowo. Później, gdy zwolniłam tempo zaczęłam codziennie spacerować, chodzić na basen (cóż to za ulga dla ciężarnej!) i omijać jak najczęściej kanapę. Ostatnią bronią w walce z rozstępami była właśnie pielęgnacja - peelingi, masowanie ciała i wcieranie kremów. 


Wracając do kosmetyków - nie zapomnij, że to, co wklepujemy w nasze ciało często przedostaje się do krwiobiegu i nie pozostaje obojętne dla rosnącego w nas życia. Dlatego tak ważny jest skład produktów, które wybieramy. Dla mnie najważniejsze było, aby kosmetyki nie zawierały barwników i substancji konserwujących, nie uczulały i utrzymywały moją skórę w należytym "porządku". Po wypróbowaniu kilku balsamów z ciążowej półeczki, wybrałam serię Babydrem. Skład tych produktów nie jest idealny i naturalny tak, jak tego oczekiwałam, ale w porównaniu z innymi znanymi markami o wiele bardziej do mnie przemawiał. 



Seria Babydream dla mamy



pielegnacja-skory-w-ciazy



Podczas ośmiu miesięcy wypróbowałam trzy produkty z serii Babydream: balsam, oliwkę i krem do masażu. Codziennie towarzyszy mi balsam, a raczej lotion pielęgnacyjny z kompleksem składników ujędrniających, który zawiera lanolinę i ekstrakt z alg. Jego działanie jest dla mnie naprawdę zadowalające - skóra jest nawilżona i napięta. Jedyne, co może przeszkadzać to zapach (wszystkie produkty z tej serii mają dość intensywny zapach). Mnie zupełnie to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie - uwielbiam ten aromat. Jednak wiele ciężarnych ma wyczulony węch i kosmetyki Babydream mogą być dla nich drażniące. Ponadto balsam może się długo wchłaniać. Początkowo masowałam ciało aż do całkowitego zniknięcia, jednak z czasem nauczyłam się, że wystarczy pozostawić go na chwilę i po balsamie nie ma śladu. 
Cena: 13,99 zł


Kolejnym produktem, który bardzo polubiłam jest oliwka, która dla mnie pięknie pachnie, cudownie nawilża i to jedyny tego typu kosmetyk, który przekonał mnie do stosowania oliwki. Kiedyś najzwyczajniej  w świecie nie tolerowałam tego specyfiku - wydawało mi się, że się klei, brudzi ubrania i jest zbyt uciążliwy w codziennym użytkowaniu. Oliwka z serii Babydream to mieszanka kilku olejków - zawiera olej migdałowy, makadamia, słonecznikowy, jojoba i sojowy. No właśnie, ten ostatni składnik sprawił, że musiałam zrezygnować z niej na czas ciąży. Co za ironia, że oliwka jest przeznaczona dla kobiet ciężarnych, a w składzie ma olej, który może powodować przebarwienia i może być niebezpieczny dla płodu w pierwszym trymestrze ciąży. Nie panikuję, że początkowo z ogromną przyjemnością smarowałam się oliwką, ale wolałam dmuchać na zimne i zrezygnowałam z niej. Niemniej jednak wiem, że z pewnością wrócę do niej po rozwiązaniu.
Cena: 13,99 zł


Na koniec zostawiłam krem do masażu, który zawiera masło shea oraz olej migdałowy. Jest to produkt, bez którego spokojnie można się obejść. U mnie sprawdził się na obolały kręgosłup. I jest jeszcze jeden ważny powód, może mało urodowy... Wykorzystaliśmy ten krem jako codzienny tatusiowy rytuał - to jest taki wyjątkowy moment w ciągu dnia, kiedy mąż może nawiązać kontakt z dzieckiem. Głaszcze, masuje, mówi i okazuje w ten sposób, że on też czeka na tę chwilę, gdy będziemy we trójkę. 
Cena: około 10 zł 



pielegnacja-skory-w-ciazy



Jest jeszcze jeden produkt, który co prawda nie jest kosmetykiem dla kobiet w ciąży, nie jest też dostępny w drogerii (do kupienia w aptece). To krem Dexeryl z Pierre Fabre. Przeznaczony jest do walki z przesuszoną skórą (w tym atopową i rybią łuską) i został mi on polecony przez dermatologa. W okresie, gdy borykałam się z dziwnymi problemami skórnymi (suche plamki, które często pojawiały się po depilacji) Dexeryl okazał się niezastąpiony. Obecnie stosuję go sporadycznie i miejscowo, ale jeśli masz jakieś wysuszone lub podrażnione miejsca na skórze, to ten krem może okazać się tym, czego potrzebujesz. 



pielegnacja-skory-w-ciazy



Ciąża zmieniła ogląd na wiele spraw. Co tu dużo pisać, przewartościowała mój świat! Zmieniła się moja świadomość nie tylko w kwestii tego, co dla mnie ważne, najważniejsze. Wkroczyła dumnie również do mojej kosmetyczki - to dzięki tej rosnącej we mnie istotce zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat pielęgnacji naturalnej, zaczęłam czytać etykiety i z większym rozmysłem nabywać nowe specyfiki. Jednak mimo tych zmian, wciąż staram się szukać balansu, nie popadać w w skrajności - nie wyrzuciłam wszystkich do tej pory stosowanych kosmetyków, nie wykupiłam pół drogerii, bo jestem w ciąży i muszę stosować tylko takie produkty. Jestem ciekawa, jak Ty poradziłaś sobie ze zmianami, które zachodziły lub właśnie zachodzą w Twoim ciele? Godzisz się na to, co przyniesie natura, czy raczej walczysz? Dopadły Cię rozstępy, a może lubisz swoje tygrysie blizny? Będzie mi niezmiernie miło jeśli podzielisz się swoimi wrażeniami z tego wyjątkowego okresu w Twoim życiu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger