Naturalny program domowej EKOpielęgnacji według Adiny Grigore

Do utraty tchu


Odkąd zaczęłam interesować się naturalnymi kosmetykami moja pielęgnacja uległa całkowitej zmianie. Początkowo skupiłam się na wymianie produktów, które stosowałam na te o bezpiecznym składzie. Przyznam się szczerze, że swoją wiedzę czerpałam głównie z sieci - opierałam się na opiniach blogerek, przeszukiwałam strony poświęcone naturalnym kosmetykom i tak wybierałam to, co mogłoby mi odpowiadać. Jednak z czasem byłam coraz bardziej głodna nowych informacji, dlatego zaczęłam sięgać po książki poświęcone EKOpielęgnacji i zdrowemu odżywianiu. Bo tak się składa, że nie ma możliwości bycia slow beauty, omijając slow food. Jedno z drugim łączy się bezwzględnie, o czym pisze Adina Grigore w swojej książce Szczęśliwa skóra




Naturalny program domowej EKOpielęgnacji według Adiny Grigore



Do utraty tchu



Zdrowa skóra musi być odżywiona dokładnie tak samo i za pomocą tych samych składników, co zdrowe ciało. 
Adina Grigore Szczęśliwa skóra


Gdy tylko natknęłam się na tę książkę wiedziałam, że to coś dla mnie. Okazało się, że to lektura na jeden wieczór - napisana jest lekkim, przyjemnym i co najważniejsze, bardzo przystępnym językiem. Oczywiście jak do wszystkich nowinek - zarówno tych dietetycznych, jak i kosmetycznych - należy podejść z pewnym dystansem. Niemniej jednak informacje w niej zawarte nie są czymś wydumanym, a raczej są to treści racjonalne i ciekawe dla każdego, kto choć trochę interesuje się naturalną pielęgnacją. 

Adina Grigore jest absolwentką medycyny holistycznej i zdrowego odżywiania. Pracowała jako trener personalny i koordynatorka warsztatów, na których uczyła jak o siebie zadbać. Ponadto jest założycielką i dyrektorem firmy produkującej w pełni naturalne kosmetyki. Jednak swoją teorię, przedstawioną w książce przede wszystkim opierała na własnych doświadczeniach z dość problematyczną, wrażliwą skórą. Gdy po wielu latach nieustannej walki z wypryskami, uczuleniami i kolejnymi przyjmowanymi lekami, odstawiła dosłownie wszystkie specyfiki okazało się, że jej dolegliwości ustąpiły. Tak rozpoczęła się jej przygodę z EKOpielęgnacją. 



3 kroki do szczęśliwej skóry


Początkowo autorka podaje wiele czynników, które mają wpływ na stan naszej skóry. Pierwszym i chyba najważniejszym jest dieta. To, jak wygląda nasza skóra często jest odzwierciedleniem tego, jak się odżywiamy. Ponadto ogromny wpływ na nasz największy organ ma aktywność fizyczna. Z pewnością nie jest to coś odkrywczego. Jednak idąc krok dalej, Grigore zachęca do podjęcia wyzwania, czyli całkowitej eliminacji gotowych kosmetyków. Mamy do wybory trzy etapy - minimalizację, eliminację i zupełną detoksykację. Dzięki temu możemy sprawdzić, co szkodzi naszej skórze, pozbyć się tego, bez czego możemy się obejść i poszukać naturalnej alternatywy. 

Najważniejszym przesłaniem tej książki jest samoświadomość - pogłębienie naszej wiedzy na temat tego, co nabywamy i aplikujemy na skórę. I choć od dłuższego czasu skrupulatnie czytam etykiety produktów spożywczych i kosmetycznych, starając się wybierać te o naturalnym składzie, to dopiero teraz zwróciłam uwagę na ilość tych składników. To, co reklamowane jest jako eko często ma tak długą listę, że z naturalnością mija się zupełnie. Aby odzyskać kontrolę nad tym, co wklepujemy i serwujemy naszej skórze każdego dnia, warto pobawić się w domowego aptekarza.



Zostań swoim własnym aptekarzem

Nie ukrywam, że właśnie ta część książki, w której znalazłam gotowe przepisy na domowe specyfiki oraz informacje odnośnie właściwości wybranych kuchennych skarbów była dla mnie najbardziej interesująca. Adina Grigore wskazała kilka produktów, które chyba większość z nas ma w swoim domu, a które mogą posłużyć nam jako najlepszy kosmetyk. Wśród wymienianych przez autorkę Szczęśliwej skóry składników znalazł się m. in. ocet jabłkowy, masło shea, drobnoziarnista sól morska, oliwa z oliwek, olej kokosowy i miód. Ja wypróbowałam kilka i to właśnie na nich się teraz skupię. 



Do utraty tchu


MIÓD

Nie bez powodu miód pojawiał się w kuchni naszych babć. Zabija bakterie, koi naszą wrażliwą skórę, jednocześnie ją nawilżając. Działa również przeciwzapalnie. U mnie sprawdza się idealnie jako peeling na twarz - wystarczy zmieszać pół łyżeczki miodu z łyżeczką gruboziarnistego cukru trzcinowego, wmasować, a następnie spłukać ciepłą wodą. Sam miód może posłużyć również jako maseczka na twarz lub spierzchnięte usta.


WODA RÓŻANA

Wiele dobrego naczytałam się o tej cudownej wodzie. Koi, łagodzi, tonizuje. Nic dziwnego, że postanowiłam odstawić drogeryjny tonik na rzecz właśnie wody różanej. Niestety trzeba dobrze poszukać, aby znaleźć taką o naprawdę dobrym składzie. Czysta woda różana jest dość droga. Jednak w sklepie zielarskim można dostać całkiem porządną mieszankę wody z olejkiem eterycznym, która nie jest tak efektywna jak prawdziwy destylat, ale spełni swoją funkcję. 


OLEJ KOKOSOWY

Przyznam się, że miałam trochę opory przed wykorzystaniem go w innej formie niż kulinarnej. Jednak moje wciąż popękane usta prosiły się o ukojenie. Dlatego za każdym razem, gdy wchodzę do kuchni smaruję je olejem kokosowym. To świetny produkt nawilżający. Działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, łagodzi wszelkie wysypki, infekcje i trądzik. Można nim zastąpić balsam do ciała.


OLEJ RYCYNOWY

Nie sprawdził się u mnie na włosy, a tym bardziej na rzęsy (okropnie mnie uczulił, więc radzę być ostrożnym przed aplikacją na okolice oczu). Jednak olej rycynowy okazał się dla mnie idealną alternatywą na suchą skórę stóp i dłoni. Warto po wklepaniu oleju nałożyć bawełniane skarpetki i rękawiczki. Chyba, że czeka Was długi seans filmowy, wtedy warto połączyć jedno z drugim... :)


OLEJ LNIANY

O tym, jak olej lniany uratował moje włosy już Wam pisałam. W tej kwestii nic się nie zmieniło - nadal nakładam go raz w tygodniu przynajmniej na godzinę, a czasami na całą noc. Włosy są nawilżone, błyszczące i odżywione. 



Do utraty tchu


Pamiętaj, ile siły i mocy dodaje zaopiekowanie się samą sobą. Kiedy czujesz się dobrze, poprawia się jakość całego twojego życia. Kiedy wybierasz coś, co jest dobre dla ciebie, okazuje się, że jest to dobre dla wszystkich wokół i dla naszej planety. Pamiętaj, że twoje wybory składają się na to, jaka jesteś, a moim zdaniem jesteś niesamowita! 
Adina Grigore Szczęśliwa skóra


Moja pielęgnacja skóry w ostatnich miesiącach przeszła ogromną metamorfozę. Przede wszystkim zmieniłam zupełnie podejście do nabywania kolejnych specyfików - już nie gromadzę. Kupuję tylko i wyłącznie to, co jest niezbędne. Dodatkowo czytam etykiety, sprawdzam skład i staram się wybierać te produkty, które mają najkrótszą listę składników. Obecnie zastanawiam się nad wyborem mydła, które mogłoby mi posłużyć zarówno do mycia ciała, jak i twarzy. Chciałabym również pozbyć się wszelkich kremów do stóp i dłoni, zastępując je masłem shea. 

Jestem ciekawa, czy produkty wymienione przeze mnie znalazły również zastosowanie u Was. Korzystacie z domowych sposobów naszych babć, czy raczej sięgacie po gotowce? A może znacie jakieś perełki i chcecie się nimi podzielić? Czekam na Wasze opinie. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger