Filologia polska... i co dalej? Kilka sposobów na realizację pasji literackiej

do-utraty-tchu


Według George Sand studiowanie literatury nie jest niczym innym jak studiowaniem ludzi. Po wielu latach spędzonych z nosem w książkach sądzę, że to bardzo trafne stwierdzenie. To właśnie wśród papierowych przyjaciół możemy przeglądać się jak w lustrze, doświadczać, przeżywać i zapominać się w kolejnych przeczytanych zdaniach. Z drugiej strony, nasze wybory literackie mówią wiele o nas samych - powiedz mi, co czytasz, a powiem Ci, kim jesteś... 


Moja miłość do książek nie zawsze była tak oczywista. Owszem, czytałam, czasem podczytywałam, ale nie zatracałam się, nie przepadałam w zachwycie. Ot, zabijałam wolny czas. Dopiero w liceum zrozumiałam, że rozprawianie o literaturze to wyższa szkoła jazdy. Niemniej i wtedy mojej miłości do książek brakowało formy. Wciąż było to coś nieokreślonego i krążyło wokół listy lektur obowiązkowych. Dopiero decyzja o wyborze filologii polskiej jako kierunku studiów nadała mojej pasji czytelniczej określony bieg. 



KSIĄŻKI - MOJA MIŁOŚĆ



do-utraty-tchu



Pierwsze tygodnia na studiach szybko rozwiały moją naiwną wiarę, że sympatia do książek wystarczy. Nic bardziej mylnego! Polonistyka to nie tylko godziny ciągłego czytania (tak, to prawda, że większość czasu tak wygląda), ale przede wszystkim to ogromna pasja. Pasja do literatury, którą wciąż należy pogłębiać. Bywały kwiatki, które wyrosły na tym kierunku, bo mama im kazała (!), ale takie osoby szybko się z nim pożegnały. Jednak garstka osób, która przetrwała przez pięć lat utwierdziła mnie, że było warto. Najlepszym dowodem jest ich obecna ścieżka życiowa. Jestem naprawdę dumna, że mój rocznik odnalazł się w podyplomowym świecie, a książki wciąż są obecne w ich codzienności.


Niestety niezmiennie spotykam się ze stereotypem polonisty - nauczyciela. To prawda, ze jest to najczęściej wykonywany zawód przez absolwentów filologii polskiej, ale nie jedyny! Wszystko zależy od kreatywności, od sposobu na życie, od podjętych starań już podczas studiów. Jestem najlepszym tego dowodem - podczas nauki uczęszczałam na dwie specjalizacje (bibliotekoznawstwo i edytorstwo tekstów), które umożliwiły mi poszukiwanie pracy w pokrewnych zawodach.


No, dobrze - wkraczamy w dorosły świat, dzierżąc dumnie dyplom filologa polskiego. I co dalej? Co z naszą miłością do książek? Jeśli pięcioletnie studia nie obrzydziły Ci jeszcze czytania, a widok biblioteki nie powoduje mdłości, to jest szansa dla Twojej pasji literackiej. Jak ją realizować? Wskażę Ci kilka dróg, a Ty możesz wybrać jedną z nich lub... pójść własną. 



KILKA SPOSOBÓW NA REALIZACJĘ PASJI LITERACKIEJ



do-utraty-tchu



Szkolny sen

Nie, nie amerykański, a szkolny. Co to za polonista, który nie chce być nauczycielem? Większość absolwentów rozpoczyna szukanie pracy właśnie od szkoły. To dość logiczne - odpowiednie wykształcenie, praca (wbrew pozorom i narzekaniom nauczycieli) dobrze płatna, wolne weekendy i inne święta. Owszem, można ponarzekać, ale po co? Przecież mogłeś wybrać inny kierunek studiów. Jest jeden dość ważny warunek - musisz lubić dzieci. W innym wypadku nie tylko będziesz męczyć młodych, ale przede wszystkim siebie. Jednak mimo tych zalet, mnie zupełnie nie kręci praca w szkole. Dlatego poszłam drugą drogą.


Z kulturą za pan brat

Kolejnym sposobem na odnalezienie się w rzeczywistości ze swoją literacką pasją jest praca w placówkach kulturalnych. To dość fortunne rozwiązanie. Dlaczego? Bo nie jesteś zamknięty w sztywnych ramach edukacji. Nadal masz szansę na kontakt ze sztuką, ale codzienność pozostawia Ci więcej miejsca na kreatywność. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Zawodowe obowiązki stały się katalizatorem zmian. Szukałam ujścia niewypowiedzianym myślom i tak powstał ten blog. To miejsce, gdzie dzielę się swoją pasją do książek. I choć pojawia się tu tematyka lifestylowa, to jednak właśnie literatura wiedzie prym na tej stronie. 


A może radiowy mikrofon, prasówka lub kamera?

Dlaczego nie? Językiem ojczystym władasz dość sprawnie (przynajmniej po studiach polonistycznych wypada trzymać poziom), lubisz pisać, mówić, poprawiać błędy... To wszystko przyda się w pracy w mediach. Moi znajomi są idealnym przykładem, że można. Jedna koleżanka pracuje w radiu, druga nagrywa filmiki na YouTubie, inna pracuje w telewizji... 


Pisz!

Jeśli czujesz, że słowa z Ciebie wypływają rwącym nurtem to łap za pióro i pisz! Nie żartuję. To nie musi być od razu powieść (choć znajomej ze studiów udało się i dziś jest dumną autorką powieści Zwilczona). Na początek zacznij pisać bloga. Teraz każdy przecież może. :) 



Jeśli żaden z wymienionych przeze mnie sposobów do Ciebie nie przemawia, to zawsze jest inne wyjście - możesz się przebranżowić. Wiem, to nie jest z mojej strony odkrywcze, ale nie widzę sensu męczyć się z własnym życiem. Dla mnie zawsze najważniejsze było odnalezienie w codzienności pasji. Jeśli musisz robić coś przez większość czasu, to tylko z miłością i oddaniem. 


Na zakończenie mam ogromną przyjemność zaprosić Was na Dzień Języka Ojczystego, organizowany przez Instytut Filologii Polskiej UWM w Olsztynie. 

Jeśli lubisz rozprawiać o książkach to dołącz do nas o godzinie 12, gdzie wraz z Ulą z bloga Pełen zlew i Karoliną z Leśnej czytelni będziemy opowiadać o literackim blogowaniu. W imieniu dziewczyn, jak i własnym serdecznie zapraszam! :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger