Hello, January!

Do utarty tchu


Styczeń wkroczył tak po cichutku, stąpając delikatnie po przyprószonej śniegiem codzienności. Skradał się z każdym dniem, dopadając mnie w pół kroku. Z lekkim zdziwieniem i niemałym przerażeniem odkryłam, że znów przez moją nieuwagę umknęło mi tyle dni. Gdzieś tu, między wczoraj a jutro powinnam coś podsumować, coś postanowić. Jednak ja uparcie siedzę w dziś i tak mi dobrze, że wolę zwyczajnie to zawieszenie, w którym czuję jeszcze ciepło wczoraj, a jednak powoli oddycham zapachem jutra.



Do utarty tchu


Może prościej byłoby odgrodzić się grubą krechą od tego, co minęło i z nadzieją spojrzeć na to, co tuż przed. Ale po co? Dlaczego odrzucać coś, co przepełnione jest radością, poprzetykane czasami słabszą nicią smutku? Zdecydowanie wolę wzmocnić to, co znane i kochane. 

Powoli zaczynam odczuwać tlącą się siłę, która porusza moje uśpione pokłady dodatkowej energii. Mam ochotę wić gniazdo, budować niezniszczalny fort i wyczekiwać. Jednak przede mną jeszcze kilka aktywnych tygodni w pracy, które nie muszą przecież być takie z obowiązku i bez przyjemności. Dozuję sobie małe szczęście w porcjach - codziennie odpowiednią dawkę, która sprawia, że oczekiwanie jest znośniejsze, marzenia takie realne, a cele bliższe. 


Do utraty tchu

Do utarty tchu


Moje umilacze są takie banalne, ale tak ciężko byłoby się ich wyrzec. Dlatego nawet się nie staram, a wciąż wyszukuję nowe. W ostatnich tygodniach dokonałam kolejnych małych filmowych odkryć i nie są to najnowsze produkcje, ale takie, które gdzieś mi do tej pory umykały. Ponadto mam coś dla pań - kosmetyczne cudeńko. I to właśnie od niego zacznę moją styczniową wyliczankę. 


Podkład kryjący PIERRE RENE PORFESSIONAL
SKIN BALANCE COVER


Do utraty tchu


Jeszcze niedawno zachwalałam Wam podkład Revlon. Nie, nie będę odwoływać moich ochów i achów. Nadal uważam, że to idealny kryjący fluid. Jednak za namową przyjaciółki sięgnęłam po Pierre Rene i jestem oczarowana. Co prawda, moja skóra od kilku miesięcy jest grzeczna jak nigdy i do zakrycia mam niewiele. Obecnie zależy mi jedynie na wyrównaniu kolorytu. 

Ale, ale! Skin Balance jest wprost rewelacyjny - ma świetną konsystencję (nie za rzadki, nie za gęsty) i po aplikacji po prostu wtapia się w skórę, tworząc bardzo naturalne wykończenie. Buteleczka wyposażona jest w pompkę i ten fakt jest dla mnie ogromnym plusem w porównaniu z Revlonem. Kolejną jego zaletą jest gama kolorystyczna - w ofercie jest 10 odcieni, więc jest w czym wybierać. Ja używam numeru 21 (Porcelain), to bardzo naturalny kolor, który nie powoduje efektu maski, o który teraz tak łatwo, gdy słońca praktycznie brak. I na koniec nie mogę wspomnieć o zapachu. Dziewczyny, ten podkład pachnie ciasteczkami! No, cudny aromat! :D 

Cena: bardzo przystępna - na Allegro podkład dostępny jest za 16,99 zł. Jednak jeśli macie ochotę porównać cenę w innych sklepach to zapraszam TU.



STILL ALICE (2014)




Wyobraź sobie, że z każdym dniem tracisz kawałek swojej duszy. Wbrew sobie żegnasz się z sobą, bo wiesz, że odejdziesz. Codziennie umyka Ci to, co z takim trudem budowałeś. Wszystko. Tracisz tożsamość. Gubisz się i z niechęcią pozostawiasz swój los w rękach innych. Bliskich, ale innych. To już nie Ty decydujesz o sobie. Zapominasz gdzie jest Twój dom, kim są osoby, które Cię otaczają, zapominasz kim Ty jesteś. 

O poczuciu straty, o niesprawiedliwości i nieuchronności losu, o miłości i poświęceniu, o bezwzględności i pięknie codziennego życia. O tym wszystkim jest film Still Alice. Nie oczekuj pokrzepiającej opowieści, bo to po prostu smutna historia choroby. Strasznej choroby, która dopadła za szybko. Po napisach końcowych pozostaje przejmująca cisza, która wypełnia każdy centymetr ciała. Łzy cisną się do oczu, a żal ściska gardło. Jednak to oczyszczające doznanie. 

Warto, Po prostu warto to zobaczyć. 


ZIARNO PRAWDY (2015)




Dlaczego tak dobre, polskie produkcje przechodzą bez echa? Ekranizacja kolejnej części (po Uwikłaniu) przygód prokuratora Szackiego autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego. Do całej trylogii w mojej bibliotece ustawiają się kolejki po te książki. I niby wiedziałam, że ten film ma powstać, że główną rolę powierzono Robertowi Więckiewiczowi, ale sama premiera gdzieś mi uciekła. Nie jestem ignorantem kinowym. Wręcz przeciwnie, staram się śledzić, co ciekawego się pojawia. Dlatego uważam, że promocja Ziarna prawdy zawiodła. Pomijam już fakt nagłaśniania naprawdę kiepskich produkcji, na niekorzyść właśnie takich filmów, jak ten.  

Świetny, mroczny klimat małego miasteczka. Bardzo dobra obsada. Intrygujące dialogi. Wciągająca, przerażająca fabuła. Taki właśnie jest kryminał w reżyserii Bartosza Lankosza. 

Co prawda, były chwile, w których przesiedziałam z zamkniętymi oczami, ale jeśli lubisz porządne thrillery to film powinien trafić w Twoje gusta.


80 milionów (2011)




Kolejny polski film, którego tytuł nic mi do pewnego czasu nie mówił. Nie widziałam nigdzie żadnej zapowiedzi. Trafiliśmy na niego przypadkiem w świątecznym paśmie filmowym. Bardzo dobre kino. Opowiada historię kilku działaczy Solidarności, którzy postanawiają wypłacić z banku 80 milionów złotych, zanim konta opozycjonistów zostaną przejęte przez Służby Bezpieczeństwa.

Świetna obsada, wartka akcja i kawał polskiej historii. I chyba właśnie dla tej części naszej wspólnej przeszłości warto obejrzeć.



Moja styczniowa wyliczanka dobiegła końca. Ewentualnie dorzuciłabym do niej jeszcze śnieg. W Olsztynie w końcu mamy zimę, taką prawdziwą - z białym puchem, okropnie śliskimi chodnikami i przyprószonymi drzewami. I choć ostatnio poruszam się z gracją słonia, krocząc ociężale i posapując co chwila, to udało mi się uchwycić kilka zimowych kadrów. Niestety śnieg wciąż wychodzi mi niebieski, ale kiedyś rozpracuję ten cały balans bieli i inne fotograficzne tajemnice. 


Do utraty tchu

Do utraty tchu

Do utraty tchu

Do utraty tchu

Do utraty tchu


Jestem ciekawa, czy wkroczyliście w ten nowy rok z hukiem, dzierżąc w dłoni listę postanowień? A może wolicie wyznaczać sobie małe cele, marzyć i pozostawić jutro na później? I jeśli macie coś, co warto obejrzeć, przeczytać lub coś, co ułatwia Wam codzienność, to czekam na Wasze propozycje. :)

Ściskam,



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger