Linkowe Party



Za oknem osiem stopni na plusie, a do świąt zostało tak niewiele czasu. Raczej śnieg nas w tym roku nie zaskoczy, choć marzę o tym niezmiennie. Mimo niesprzyjającej Bożemu Narodzeniu pogodzie, ja czuję zbliżający się czas cudów. Mieszkanie z każdym dniem coraz czystsze (choć pewnie nasze gotowanie doprowadzi je do stanu wyjściowego :P), gwiazda betlejemska rozkwita kolejnymi pączkami, a wczoraj w końcu ubraliśmy choinkę! Co roku, gdy pojawia się kolorowe drzewko w domu to dla mnie tak radosna chwila, że nic nie może mnie powstrzymać przed pląsaniem wokół niej dokładnie w ten sam sposób, gdy miałam kilka lat i razem z siostrami łapałyśmy się za ręce i śpiewałyśmy Choinko piękna jak las

Jednak zanim zabiorę się za lepienie pierogów i pieczenie pierników, postanowiłam złapać chwilę oddechu. To dla mnie niezwykle ważne, aby każdego dnia choć przez moment zatrzymać się i po prostu cieszyć się tym, co tu i teraz. Dlatego nie zważając na zbliżające się południe, nadal piżamuję na kanapie z kubkiem ulubionej herbaty z miodem, wanilią i cytryną i wpatruję się w migoczące światełka, które rozjaśniają szary poranek. 




Rok temu, dokładnie 8 grudnia na blogu pojawił się pierwszy post. Pamiętam emocje, jakie towarzyszyły mi podczas pierwszego kliknięcia "opublikuj". Lekki stres, czy ktoś w ogóle zajrzy. Radość, że się na to zdobyłam i stworzyłam swoje małe miejsce w sieci. Dziś cieszę się jeszcze bardziej, bo wiem, że to był rewelacyjny krok. Poznałam naprawdę fajnych ludzi, którzy tak, jak ja po prostu dzielą się swoim kawałkiem świata.

I gdy tak wspominam ten czas sprzed roku to przypominam sobie, jakie było moje zdziwienie, pomieszane z radością, gdy po kilku tygodniach miałam pierwsze polecenie (podlinkowanie). Moim dobrym duchem okazała się Pani Rolnik. Do tej pory jestem Ci wdzięczna, Ilona! 

Z perspektywy tych kilku miesięcy blogowania zdaję sobie sprawę, jakie to ważne i ile znaczy dla początkującego blogera. Dlatego bez żadnych oporów, gdy tylko znajdę coś ciekawego z chęcią podrzucam link, tu na blogu lub na Facebooku. Ponadto od początku mam blogrolla, czyli listę moich ulubionych i najczęściej odwiedzanych stron. Oczywiście przez ten czas odnośnik do innych blogów ulegał pewnym modyfikacjom, bo moje gusta czytelnicze również się zmieniały. 

Nigdy nie traktowałam i nawet przez myśl mi nie przeszło, aby traktować to jako konkurencję. Wręcz przeciwnie, przecież to bardzo prosta forma wzajemnej promocji. Ostatnio zostałam zaproszona przez CzekoAdę do udziału w Linkowym Party. Trochę się do tego zbierałam, ale w końcu jest! :D

Korzystając z okazji, że to ostatnia sobota przed Bożym Narodzeniem i każdemu należy się chwila relaksu, podrzucam Wam kilka linków do naprawdę ciekawych tekstów. Zaparzcie sobie filiżankę parującej kawy/herbaty, włączcie świąteczne hity i chwilę poczytajcie! Obiecuję, że będziecie mieć więcej energii do pracy. :)





LINKOWE PARTY


Jeśli nadal zastanawiacie się, czy takie linkowanie ma sens, to najwyraźniej nie trafiliście jeszcze na tekst Karoliny (Pasje Karoliny). W tej całej zabawie w blogowanie również obowiązują pewne zasady i fajnie, gdy są przestrzegane. Warto dowiedzieć się, w jaki sposób polecać inne blogi, aby było to korzystne dla nas i nie krzywdziło tej drugiej strony. Ponadto do Karoliny po prostu warto zajrzeć! To bardzo zdolna dziewczyna, która na dodatek dzieli się swoją wiedzą na temat blogowych metamorfoz. To właśnie dzięki niej zmobilizowałam się i wprowadziłam pewne wizualne zmiany u siebie. 


Zastanawialiście się skąd się biorą książki? Ja wiem, ale może Wasze pociechy niekoniecznie... :) Jest taka magiczna książeczka, dla mnie niezwykle ważna. Leży sobie na półce i czeka aż za jakiś czas będę czytać swojemu maleństwu. O wyjątkowej bibliotece, Czytusiu i tworzeniu książek przeczytacie u Antyterrorystki. Gosia, mama małej L., dzieli się u siebie codziennością, która niekoniecznie jest taka zwykła. Raz jest wesoło, raz refleksyjnie, a czasami bywa nerwowo, czyli tak jak w życiu. :) 


A teraz czas na świąteczne posty. Ci, którzy śledzą mnie na Facebooku wiedzą, że biorą udział w pewnym wyzwaniu fotograficznym. Pomysłodawczynią Fotograficznego Kalendarza Adwentowego, bo tak brzmi pełna nazwa tej zabawy, jest Kameralna. Dorota to moje fotograficzne guru, kopalnia wiedzy i niegasnące źródło inspiracji. A co ważne, jeśli również macie ochotę na dołączenie do wyzwania to wciąż macie możliwość! Szczegóły znajdziecie w poście Doroty. 


Jedną z kwestii bożonarodzeniowych, która wciąż wzbudza u nas w domu rozbawienie, to moja wiara w Świętego Mikołaja. No nic na to nie poradzę, ale ja naprawdę WIERZĘ. :D Ciepłymi wspomnieniami rodzinnego Bożego Narodzenia, przeplatanymi zabawnymi komentarzami czytelników, dzieli się z nami Ewa z Day With Coffee. Jeśli macie jeszcze wątpliwości, czy magia świąt istnieje, to musicie po prostu zajrzeć do Ewy. 


Na koniec zostawiłam bardzo wzruszający, wyczerpujący tekst Martyny z Beat The Boredom, która w jednym poście zawarła chyba wszystko, co jest istotne podczas świąt. Czasami w gonitwie bożonarodzeniowych przygotowań gubimy to, co najważniejsze. I o tym przypominam nam Martyna.




Do każdej z dziewczyn uwielbiam zaglądać i dlatego Was również zapraszam w ich blogowe progi. Jestem bardzo ciekawa, gdzie Wy zaglądacie, co czytacie - może znacie miejsce, które warto polecić, a może sami coś napisaliście? Wiem, że powinnam umieścić tu funkcję podłączania swoich linków, ale przyznam się, że nie mam pojęcia jak to zrobić. Każda pomoc mile widziana! :D Umówmy się, że pod tekstem Linkowego Party po prostu możecie w komentarzach dołączać swoje propozycje. 

Żegnam się z Wami, życząc spokojnego, przedświątecznego weekendu! ♥


PS Zostawiam Wam listę moich ostatnich tekstów, które mogły Wam umknąć:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger