Ciasto pomarańczowe




Niezbyt często zdarza się, abyśmy mogli cieszyć się wolnym dniem w środku tygodnia. Dlatego w głowie już wiłam marzenia, jak będzie cudowanie spać do 10, piżamować do południa (albo dłużej), a potem otulić się ciepłem mieszkania i po prostu być razem. 

Ostatnio zdecydowanie więcej potrzebuję takich chwil, więc nie czuję najmniejszych wyrzutów sumienia z mojego aktualnego wegetatywnego podejścia do codzienności. Jednak jak to zazwyczaj bywa, nasze plany nijak mają się do rzeczywistości, więc i ja musiałam dostosować się do tego, co zastałam. A było tak, że zamiast o 10 obudziłam się po 11 w ciężkim szoku, że będę musiała skrócić moje założone piżamowanie... Jednak przewracając się na drugi bok, widząc mojego małżonka pogrążonego w błogim śnie, mogłam śmiało udawać, że wszystko gra. Do mojej podświadomości powoli dochodziły wspomnienia o tym, jak wczoraj upiekłam pyszne ciasto pomarańczowe i to, że jak zombie wstałam o 7 rano, aby zjeść tylko jeden kawałek (no dobra, z tego jestem mniej dumna). Tak, czy siak - nadal piżamuję w nieco sweterkowym wdzianku, okupując wygodniejsze miejsca i celebruję ten jeden dzień darowany nam w prezencie. 



Ciasto pomarańczowe


Szykując się wczoraj do zakończenia dnia w pracy i ciesząc się na nadchodzące Święto Niepodległości, natknęłam się na przepis Kasi z Make life easier. Czytając już samą instrukcję wykonania, czułam zapach pomarańczy zaglądający w każdy kąt naszego mieszkania. To było idealne ciasto na domowe leń-party, które miałam w planach. 

Po powrocie do domu zaszyłam się w kuchni i zabrałam do pracy. I choć nie miałam wszystkich potrzebnych składników, bez problemu udało mi się zastąpić je innymi.



Lista składników

Ciasto:

2 szklanki mąki pszennej;
1 szklanka cukru;
3 łyżki naturalnego jogurtu (ja z rozpędu dodałam cały jogurt (!) - chyba w tym tkwi tajemnica wyjątkowo mokrego ciasta);
3 jajka;
1/2 szklanka oleju;
1/2 szklanka soku z pomarańczy (dodałam 100% sok pomarańczowy);
starta skórka z pomarańczy (Kasia podaje, aby wykorzystać 2 pomarańcze);
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia;
1 płaska łyżeczka sody;
szczypta soli;
1/3 szklanki migdałów w łupkach (nie miałam, więc zastąpiłam migdały połówką pomarańczy, pokrojoną w drobną kostkę).


Polewa:

1 serek naturalny (użyłam serka homogenizowanego o smaku waniliowym);
3 łyżki cukru pudru;
sok z dwóch cytryn.


Sposób przygotowania

Rozpoczynamy od wymieszania skórki pomarańczy z cukrem. Następnie dodajemy kolejno sok z pomarańczy, jogurt i olej. Po dokładnym wymieszaniu składników, wbijamy jajka. Na koniec wsypujemy stopniowo mąkę, proszek do pieczenia, sodę, szczyptę soli i migdały (ewentualnie pokrojoną pomarańczę, jak ja to zrobiłam). Delikatnie mieszamy wszystkie składniki do uzyskania jednolitej masy.




Ciasto wylewamy do wcześniej przygotowanej formy. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 st. Celsjusza przez około 60 minut  (przyznam się, że skróciłam trochę czas pieczenia). Po upieczeniu warto zostawić ciasto w nagrzanym piekarniku, aby nie opadło. 

Polewę przygotowujemy z połączenia serka z cukrem pudrem i sokiem z cytryny. Gotową masę nakładamy na wystudzone ciasto i możemy udekorować je plastrami pomarańczy.






Ciasto wyszło przepyszne - jest mokre, aromatyczne i idealne do ciepłej herbaty. :)








Życzę Wam spokojnego Dnia Niepodległości.
Ola ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger