Lekcja pokory. Recenzja powieści "Wbrew sobie" K. Kołczewskiej



Chciałabym wierzyć, że niemożliwe nie istnieje, że wszystko się uda i że zawsze na końcu tęczy jest kolor różowy. Jednak tak, jak nie można wyleczyć uzależnionego, jeśli ten nie wykazuje chęci do zmiany, tak nie zmusisz nikogo do miłości. Nie pomożesz nikomu na siłę, gdy ktoś odtrąca Twoją dłoń. Na nic Twoje starania, nie zbawisz świata.

Zawsze pozostaje Ci wiara w siebie, sumiennie budujesz drabinkę wartości i wspinasz się po niej każdego dnia. Codziennie powtarzasz sobie, że nie zrobisz nic wbrew sobie. A co jeśli okaże się, że nie masz wyjścia, że musisz odrzucić swoje przekonania, wyprzeć się tego, w co wierzysz? Czasami los rzuca nam kłody, abyśmy mogli się zastanowić czy droga, którą podążamy jest tą właściwą. Zapatrzeni w idealną przyszłość, nie dostrzegamy nieidealnych siebie.





Ewelina oczekuje od życia tak niewiele. Pragnie mieć dziecko. I gdy okazuje się, że macierzyństwo nie jest na wyciągnięcie jej wypielęgnowanej dłoni, wygodne życie bohaterki powieści Wbrew sobie Katarzyny Kołczewskiej zaczyna sypać się jak domek z kart. Odtrąca kochającego męża, bezkrytyczną matkę i siostrę, która wydaje się, że poświęciła zbyt wiele, aby chronić Ewelinę przed złem tego świata. 

Kolejna powieść Kołczewskiej porusza bardzo ważny problem, jakim jest bezpłodność. Jednak tylko z pozoru. Niemożność posiadania potomstwa przez głównych bohaterów to tylko pretekst do odsłonięcia zafałszowanej rzeczywistości, przykrytej ciepłą kołdrą idealnej miłości. To przede wszystkim porządna lekcja empatii, przekraczania własnych granic i nauka przyjmowania pomocy.

Ciekawe kreacje bohaterów sprawiają, że ta opowieść o skomplikowanych relacjach rodzinnych staje się niebywale realna. Sięgając po tę książkę, przekraczasz próg domu sąsiadów. To historia, która może przytrafić się każdemu. Dlatego nie osądzaj zanim nie poznasz ich historii do końca.




Bardzo cenię prozę Katarzyny Kołczewskiej. Lubię emocje, które niezmiennie towarzyszą mi podczas lektury jej książek. Niebanalne historie, pokazujące wszystkie odcienie szarości życia. I nawet sposób przedstawienia brzydoty wnętrz, stworzonych postaci i ich postępowania sprawia, że powieści tej autorki czyta się jednym tchem.

Jeśli jeszcze nie wyszedłeś na spotkanie twórczości Kołczewskiej, to dłużej się nie wzbraniaj. Czytaj!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger