DIY. Wieniec adwentowy



Dziś pierwsza Niedziela Adwentowa. To czas czuwania i oczekiwania na jeden z piękniejszych momentów w roku. Powoli możemy rozpocząć przygotowania do świąt. Oczywiście pierwsze, co przychodzi mi do głowy to prezenty i porządki. Zarówno jedno, jak i drugie pozostaje u mnie jeszcze w sferze nietkniętej myślami. Co więcej, jest daleko poza zasięgiem moich ostatnich rozważań. :P 

Choć dokładam wszelkich starań, aby upominki cieszyły najbliższych, a dom lśnił nieskazitelną czystością, to raczej nie to stanowi istotę Bożego Narodzenia. Dlatego w tym roku postanowiłam, że owszem - przyozdobię świątecznie nasze kąty, ale postaram się w tej bożonarodzeniowej gorączce odnaleźć chwilę na przygotowanie się do tego wyjątkowego czasu. W tym roku szczególnie zależy mi, aby docenić te chwile spędzone razem. 

Dzisiejszy dzień spędziłam na wykonaniu wieńca adwentowego. Cztery świece, zapalane w każdą następną niedzielę. Zielone gałązki, przyozdobione suszonymi pomarańczami, drewnianymi ozdobami i prosta kokarda. To wszystko, co pozwoliło mi stworzyć mój wianuszek.









Oczywiście marzyłam o naturalnym, świerkowym kole, którego zapach rozchodziłby się w domu. Niestety biorąc pod uwagę cztery tygodnie, podczas których ma służyć, zrezygnowałam z żywych gałązek na rzecz gotowego wieńca z Lidla (kosztował 6,99 zł). Jest gęsty, podatny na układanie i śmiało mogę wykorzystać go w przyszłym roku. 






Gotowe dzieło powędrowało na komodę. Tańczące płomienie, rzucające nieśmiały blask na pogrążone w wieczornym mroku ściany, koją wszystkie moje troski i smutki. Ze spokojem i radością czekam na nowe.






A Wy już rozpoczęliście przygotowania do świąt? Czy raczej należycie do tych, którzy zwlekają z tym do ostatniej chwili?

Spokojnego tygodnia!
Ola ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger