DIY. Wieniec adwentowy

DIY. Wieniec adwentowy


Dziś pierwsza Niedziela Adwentowa. To czas czuwania i oczekiwania na jeden z piękniejszych momentów w roku. Powoli możemy rozpocząć przygotowania do świąt. Oczywiście pierwsze, co przychodzi mi do głowy to prezenty i porządki. Zarówno jedno, jak i drugie pozostaje u mnie jeszcze w sferze nietkniętej myślami. Co więcej, jest daleko poza zasięgiem moich ostatnich rozważań. :P 

Choć dokładam wszelkich starań, aby upominki cieszyły najbliższych, a dom lśnił nieskazitelną czystością, to raczej nie to stanowi istotę Bożego Narodzenia. Dlatego w tym roku postanowiłam, że owszem - przyozdobię świątecznie nasze kąty, ale postaram się w tej bożonarodzeniowej gorączce odnaleźć chwilę na przygotowanie się do tego wyjątkowego czasu. W tym roku szczególnie zależy mi, aby docenić te chwile spędzone razem. 

Porozmawiajmy

Porozmawiajmy


Niebawem minie rok od rozpoczęcia mojej przygody z blogowaniem. Okrągły roczek! :D Każdy tekst to dla mnie ogromna radość, jednak najwięcej szczęścia sprawiają mi Wasze komentarze. Każdy Wasz ślad pozostawiony tu, na blogu jest dla mnie inspiracją do pisania. Dzięki temu wiem, że te moje wypociny ktoś ma ochotę czytać! :) 

Dlatego postanowiłam zrobić kolejny krok na blogowej ścieżce. Do tej pory teksty mogły komentować jedynie osoby zalogowane w Google+. I choć Waszych wypowiedzi pojawiało się coraz więcej, co mnie bardzo, bardzo cieszy, to jednak uważam, że było to dość niefortunne rozwiązanie. Dlatego zainstalowałam na blogu Disqusa. Niestety wszystkie komentarze dodane przez Google są teraz niewidoczne, nad czym ubolewam. Na szczęście mam do nich wgląd - mogę sobie je poczytać i wracać do nich. Muszę przetrawić te puste miejsca pod tekstami. 

Liczę na to, że nowa forma komentowania Was nie zrazi, a wręcz przeciwnie - przyciągnie nowe osoby, które teraz również będą mogły wziąć udział w dyskusji. 

Zapraszam Was również na mojego Facebooka oraz do śledzenia mnie na Instagramie.

Ściskam,
Ola ♥

Oswoić święta. Recenzja powieści "Obietnica pod jemiołą" R. P. Evansa

Oswoić święta. Recenzja powieści "Obietnica pod jemiołą" R. P. Evansa
Obietnica pod jemiołą Evans


Wczoraj w Olsztynie spadł pierwszy śnieg. Co prawda, tylko nieśmiało oprószył wszystko wokół, ale sprawił mi tym ogromną radość. Co roku wyczekuję białych płatków, które przypominają mi, że już niedługo nadejdzie najpiękniejszy dla mnie czas w roku - Boże Narodzenie.

Powoli zaczęłam dawkować sobie i najbliższym świąteczną atmosferę. Świece, latarenki, cotton balls i w tle Michael Buble ze swoim bożonarodzeniowym repertuarem. Nic nie poradzę, że nadal wierzę w Świętego Mikołaja, w magię tych kilku dni i ciepło, które otula mnie od środka. Jednak jeśli jesteś jedną z tych osób, którym ciężko przywołać ten wyjątkowy nastrój to mam dla Ciebie niezawodny sposób - sięgnij po jedną z książek Richarda Paula Evansa. Masz 9 na 10 szans, że trafisz na powieść, w której akcja rozgrywa się w bożonarodzeniowym okresie. 

Jesienno-zimowy niezbędnik kosmetyczny

Jesienno-zimowy niezbędnik kosmetyczny


W najbliższą sobotę wybieram się na targi Beauty Spa & Fashion. Niezwykle się cieszę, że będę miała okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu. Postanowiłam, że czas oczekiwania umilę sobie tym, co panie lubią najbardziej, czyli kosmetykami. Nie ukrywam, że promocja w Rossmannie ułatwiła mi sprawę - domowy budżet nie ucierpiał, a moje zdobycze to strzał w dziesiątkę!

Mój obecny niezbędnik kosmetyczny nie wzbogacił się ilościowo od wiosenno-letniej wersji i to, co prezentowałam Wam kilka miesięcy temu jest nadal aktualne. Niemniej jednak pojawiło się u mnie kilka nowości, które z czystym sumieniem mogę polecić. 

Ciasto pomarańczowe

Ciasto pomarańczowe



Niezbyt często zdarza się, abyśmy mogli cieszyć się wolnym dniem w środku tygodnia. Dlatego w głowie już wiłam marzenia, jak będzie cudowanie spać do 10, piżamować do południa (albo dłużej), a potem otulić się ciepłem mieszkania i po prostu być razem. 

Ostatnio zdecydowanie więcej potrzebuję takich chwil, więc nie czuję najmniejszych wyrzutów sumienia z mojego aktualnego wegetatywnego podejścia do codzienności. Jednak jak to zazwyczaj bywa, nasze plany nijak mają się do rzeczywistości, więc i ja musiałam dostosować się do tego, co zastałam. A było tak, że zamiast o 10 obudziłam się po 11 w ciężkim szoku, że będę musiała skrócić moje założone piżamowanie... Jednak przewracając się na drugi bok, widząc mojego małżonka pogrążonego w błogim śnie, mogłam śmiało udawać, że wszystko gra. Do mojej podświadomości powoli dochodziły wspomnienia o tym, jak wczoraj upiekłam pyszne ciasto pomarańczowe i to, że jak zombie wstałam o 7 rano, aby zjeść tylko jeden kawałek (no dobra, z tego jestem mniej dumna). Tak, czy siak - nadal piżamuję w nieco sweterkowym wdzianku, okupując wygodniejsze miejsca i celebruję ten jeden dzień darowany nam w prezencie. 

Lekcja pokory. Recenzja powieści "Wbrew sobie" K. Kołczewskiej

Lekcja pokory. Recenzja powieści "Wbrew sobie" K. Kołczewskiej


Chciałabym wierzyć, że niemożliwe nie istnieje, że wszystko się uda i że zawsze na końcu tęczy jest kolor różowy. Jednak tak, jak nie można wyleczyć uzależnionego, jeśli ten nie wykazuje chęci do zmiany, tak nie zmusisz nikogo do miłości. Nie pomożesz nikomu na siłę, gdy ktoś odtrąca Twoją dłoń. Na nic Twoje starania, nie zbawisz świata.

Zawsze pozostaje Ci wiara w siebie, sumiennie budujesz drabinkę wartości i wspinasz się po niej każdego dnia. Codziennie powtarzasz sobie, że nie zrobisz nic wbrew sobie. A co jeśli okaże się, że nie masz wyjścia, że musisz odrzucić swoje przekonania, wyprzeć się tego, w co wierzysz? Czasami los rzuca nam kłody, abyśmy mogli się zastanowić czy droga, którą podążamy jest tą właściwą. Zapatrzeni w idealną przyszłość, nie dostrzegamy nieidealnych siebie.

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger