Olsztyńskie ścieżki. Jezioro Długie



Gdy tak zastanawiam się nad stanem mojego "uziemienia" - miejsca, które jest mi najbliższe; miejsca, w którym z chęcią zapuściłabym swe korzenie, to jestem skłonna przyznać, że nie potrafię się zdecydować. Chyba jestem miejsko-wiejska. Tak, to właściwe określenie... 



Na co dzień uwielbiam głośne ulice miasta. Kocham rozmowy niesione z wiatrem, słońce zaglądające zza rogu sąsiadującego bloku, śmiech dzieci z pobliskiego placu zabaw. A gdy gwar powoli cichnie, kołysany przez nadchodzącą noc, ja po cichutku staję przy oknie i wpatruję się w światła, które mienią się niczym świetliki na granatowym płótnie. Czuję, że przynależę do tego świata, że znalazłam swoje miejsce.

Jednak przychodzi taki czas, że mam chwilkę. Wyrwaną z biegu codzienności. I gdy tak nią żongluję, przerzucam z jednej dłoni do drugiej i zastanawiam się, co z tą chwilą zrobić, moje myśli pędzą w jednym kierunku - z dala od zgiełku. Tak to już ze mną jest. Uciekam, najlepiej z aparatem w dłoni, z Najlepszym Przyjacielem przy boku, przemierzam ścieżki. Czasem są to te najbliższe, dobrze znane. Czasem zapuszczamy się na nieznane tereny i cieszymy się jak małe dzieci, że dziś odkryliśmy coś razem. 

Jakiś czas temu, korzystając z ostatnich letnich dni,  wybraliśmy się nad Jezioro Długie. Krążyliśmy, obserwowaliśmy i odpoczywaliśmy. Z jednej strony las z szalejącymi na drzewach wiewiórkami, z drugiej - jezioro z całymi rodzinami kaczek. 

W Olsztynie jest naprawdę wiele fajnych miejsc. Oto jedno z nich. 











To chyba ostatni letni post w tym sezonie. Jednak muszę Wam się przyznać, że wcale mnie to nie smuci. Uwielbiam momenty, kiedy czuję, że nadchodzi nowe. To będzie piękny czas!

Spokojnego weekendu!
Ola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger