Lubię Polskę. Kaszuby


Kaszuby. Jakoś tak się składało do tej pory, że nie po drodze nam do siebie było. Zawsze gdzieś obok, przejazdem, ale brudzia jeszcze razem nie wypiliśmy... Tegoroczny sierpień zabawił się w swatkę - sam, bez zbędnego nadęcia, nerwów i planowania zorganizował nam spotkanie. I gdy wrażenia powoli opadają, a mi już trochę tęskno za nimi, wiem, że lepszych wakacji nie mogłam sobie wymarzyć.



Gdzieś za Kościerzyną jest las. Droga do niego kręta, przez pola, drzewa, a każdy przejechany kilometr zostawia za sobą piaszczysty obłok, który burzy spokój upalnego, letniego dnia. Właśnie tam, wśród wysokich świerków stoją dwa drewniane domki, połączone ogromnym tarasem. Aby dostać się do tej krainy rodzinnych wspomnień, musisz pokonać skrzypiące schodki. Jednak gdy już się wdrapiesz i spojrzysz przed siebie, to Twoim oczom ukaże się skąpana w soczystej zieleni polana. Tuż za nią czuwa spokojna tafla kaszubskiego jeziora, którą zmąci jedynie Twoja wieczorna kąpiel...

Tak wyglądało moje pierwsze spotkanie z Kaszubami. Cisza, spokój, brak zasięgu. Przez tych kilka dni, wyrwanych w dość zapracowanym okresie, naładowałam maksymalnie baterie i z totalną ciszą w głowie wróciłam do codzienności. Co więcej, skromny czas zmusił mnie, abym wycisnęła z niego jak najwięcej. Było godzinne picie kawy na skąpanym w porannym słońcu drewnianym tarasie. Była wycieczka na jagody. Były odwiedziny w wiejskim sklepiku i lody zjedzone na niedokończonym murku. Była burza z piorunami w środku lasu. Była noc spadających gwiazd. A każdy dzień zaczynałam i kończyłam kąpielą w jeziorze... Czego chcieć więcej? Chyba tylko dobrych kompanów do celebracji tych magicznych chwil... Ale ich też miałam, najlepszych. ♥

To było pierwsze spotkanie z Kaszubami. Nie było niezręcznie, ostrożnie i rozsądnie. Było... po prostu pięknie! Dlatego jestem święcie przekonana, że tam wrócę. 

Zachód słońca nad Jeziorem Słupino 


Jagodowa wyprawa w Wydzydzkim Parku Krajobrazowym

Mój mały towarzysz ♥



Polana tuż przed burzą

Najbardziej zwariowany pies, jakiego znam - wszystkie szyszki tuż pod samym progiem... 


Zbiory po burzy

Wrzosowa droga do wsi

Znajdź motylka wśród wrzosów! :)








Wiem, wiem - dużo zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować. :D

Do następnego!
Ola

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger