Miejski ogród. Balkonowe inspiracje



Kiedyś, dawno temu, zanim przed moim domem rodzinnym mama zasiała trawę, posadziła drzewka, róże i inne modne krzewy, był mały ogródek. Cały w kwiatach, z krętymi dróżkami, oddzielony od reszty podwórka drewnianym płotem. Był dla nas czymś na kształt muzealnego okazu - piękny, wypielęgnowany, z przeznaczeniem do podziwiania, a nie zabawy. Oczywiście, zakazy w dzieciństwie działały na nas niczym zachęta do przekroczenia magicznej furtki. Zapamiętałam ogromne krzewy piwonii. Jej delikatne gałązki uginały się pod ciężarem bladoróżowych kul. Najbardziej uwielbiałam je po deszczu, kiedy każdy kwiat skrywał pod płatkami mokre krople, w których pływały mrówki...Tak, nasze podwórkowe mrówki szczególnie upodobały sobie piwonie. Pamiętam również kwiaty przypominające gigantyczne stokrotki we wszystkich kolorach tęczy. Z namiętnością pozbawiałam je płatków, które za pomocą śliny przytwierdzałam do swoich małych palców, fundując sobie pierwszy manicure. I choć nie przepadałam za całym rytuałem ogrodnictwa, to właśnie wtedy nieświadomie pokochałam ogrody. 



Dziś jadąc na wieś do rodziców, ogromnie cieszę się na bose przechadzki po zielonym, równym dywanie. Obowiązkowo muszę odbyć również rundę wydeptanymi szlakami, podczas której rodzice z nieskrywaną dumą prezentują swoje nowe okazy. Dlatego nie muszę chyba dodawać, że byłam szalenie szczęśliwa, kiedy sama mogłam pochwalić się przed nimi moim małym balkonowym ogrodem. 

To była nasza pierwsza wspólna wiosna, ale sądzę, że niezwykle udana. Dzięki naszej pracy, mojej i A., mamy cudowny kącik na swoich kilkudziesięciu metrach. Przepadamy w zachwycie za każdym razem, gdy wychodzi słońce, a my jak dwa kocury wygrzewamy się na balkonie. O naszych początkowych bojach o wymarzony taras pisałam już wcześniej, a dziś z chęcią zaproszę Was do mnie na balkon na mrożoną kawę - w Olsztynie panują tropikalne upały, ale nasz miejski ogród jest jeszcze ocieniony. Dobrze, nie przedłużam już - chodźcie i czujcie się jak u siebie! :)












I na koniec:


Ściskam,
Ola ♥ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger