Leczo

Leczo



Lato to jedna z moich ulubionych czterech pór roku. Ach... No tak, przecież my mamy ich tylko cztery... Ale jak tu wybrać, gdy każda z nich mieni się innymi kolorami, pachnie zupełnie różnymi zapachami i każda z nich smakuje tak, że mogłabym oddać za to naprawdę wiele. 

Cynamonowo - drożdżowa zima, dyniowa jesień, zielona wiosna i w końcu tęczowe lato. Soczyste wiśnie, maliny prosto z krzaka, uginające się od ciężaru młode gałęzie jabłoni i grillowane warzywa. I gdy tak rozpływam się w smakowej rozkoszy, nie potrafię ominąć myślami gęstej, słodko - pikantnej zupy. Leczo - to zdecydowanie moje lato zamknięte w garnku. 

Pielęgnacja twarzy. Bielenda

Pielęgnacja twarzy. Bielenda


Nie było mnie. Nie tylko na blogu, na Facebooku, czy Instagramie. Nie było mnie też we mnie. Jakoś tak się składa, że odkąd zaczęłam pracować to lato wypełnione jest po brzegi. Każdy dzień jest dla mnie jak krok po linie nad przepaścią. I choć wakacje potrafią mnie przekupić dziecięcym śmiechem, wspólnym czytaniem i małymi pulchnymi łapkami, to nie będę ściemniać i przyznam się po ludzku, że jest to momentami męczące. Wtedy zamykam się, chowam w myślach i szukam ciszy. Dla niektórych to ucieczka, inni nazywają to rozpieszczeniem wiecznej księżniczki, egoizmem, a dla mnie to moja własna przestrzeń, którą albo ktoś akceptuje, albo nie. Cieszę się, że A. kupił to w pakiecie jakieś dziesięć lat temu i jeszcze nie reklamuje moim rodzicom.

W ostatnich dniach desperacko potrzebowałam ukojenia i wtedy wypełniałam swój świat zapachami babskich mazideł. Naprawdę, uwielbiam być kobietą! Za to, że bezkarnie okupuję łazienkę, smaruję, wącham, wklepuję i cieszę się każdą drobnostką. Kiedyś, chyba gdy opisywałam Wam mój wiosenny niezbędnik kosmetyczny, wspominałam, że denerwuje mnie stan mojej cery. Otóż muszę się pochwalić, że znalazłam na nią sposób i obyło się bez wizyty u kosmetyczki! A co to za cudo? Okazuje się, że całkiem tanie. Jednak dodajcie do tego konsekwencję i systematyczność. Moja złota zasada to konsekwencja w wyborze jednej linii kosmetyków i systematyczność w ich stosowaniu. 

Dziś opowiem Wam o mojej nowej miłości - BIELENDA. ♥ 

♥ GARDEN PARTY ♥

♥ GARDEN PARTY ♥


Pozostając w tematyce ogrodowej, muszę Wam się zwierzyć, że niedługo czeka mnie nie lada wyzwanie. Otóż w sierpniu będę świadkiem na ślubie mojej przyjaciółki. W związku z tym niebawem zmierzę się z organizacją wieczoru panieńskiego. 

Miejski ogród. Balkonowe inspiracje

Miejski ogród. Balkonowe inspiracje


Kiedyś, dawno temu, zanim przed moim domem rodzinnym mama zasiała trawę, posadziła drzewka, róże i inne modne krzewy, był mały ogródek. Cały w kwiatach, z krętymi dróżkami, oddzielony od reszty podwórka drewnianym płotem. Był dla nas czymś na kształt muzealnego okazu - piękny, wypielęgnowany, z przeznaczeniem do podziwiania, a nie zabawy. Oczywiście, zakazy w dzieciństwie działały na nas niczym zachęta do przekroczenia magicznej furtki. Zapamiętałam ogromne krzewy piwonii. Jej delikatne gałązki uginały się pod ciężarem bladoróżowych kul. Najbardziej uwielbiałam je po deszczu, kiedy każdy kwiat skrywał pod płatkami mokre krople, w których pływały mrówki...Tak, nasze podwórkowe mrówki szczególnie upodobały sobie piwonie. Pamiętam również kwiaty przypominające gigantyczne stokrotki we wszystkich kolorach tęczy. Z namiętnością pozbawiałam je płatków, które za pomocą śliny przytwierdzałam do swoich małych palców, fundując sobie pierwszy manicure. I choć nie przepadałam za całym rytuałem ogrodnictwa, to właśnie wtedy nieświadomie pokochałam ogrody. 

Siła jest kobietą

Siła jest kobietą

Odkąd pamiętam zawsze bałam się samotności. Nie lubiłam zostawać sama, ze strachem kroczyłam skrzypiącymi schodami, prowadzącymi na strych. Ciemne miejsca budziły moją wyobraźnię, przywołując na myśl najokropniejsze scenariusze. Jednak były chwile, kiedy wyczekiwałam pustego domu. Wtedy otwierał się przede mną zupełnie obcy świat - świat zakazanych przedmiotów. Po raz pierwszy pokazały mi go moje starsze siostry. Zamykały drzwi na klucz, otwierały szafę i zaczynała się zabawa. W ruch szły mamy kosmetyki, fioletowe szpilki z różową wkładką (przedmiot niekończącego się pożądania) i amerykańskie sukienki, które przysyłała ciocia. Ależ to był bal! Nawet nie przypuszczałam, że właśnie wtedy otrzymałam pierwszą lekcję kobiecości...

Pamiętam również upalne popołudnia, podczas których moja mama do późnych godzin wieczornych spędzała w ogrodzie. Sadziła, przesadzała, pieliła, przycinała. W takich momentach starała się przekazać nam tę wiedzę. Jednak my - młode, z milionem pomysłów jak się wymknąć, omijałyśmy ogrodnicze obowiązki. Podobnie było z gotowaniem, sprzątaniem i innymi domowymi obowiązkami. 

Dziś często wracam pamięcią do tych chwil. Szperam w zakamarkach dziecięcych wspomnień, odkurzam zapomniane i trzymam kurczowo niczym najcenniejszy skarb. Dlaczego? Bo dopiero, gdy wkroczyłam w ten dorosły świat, przeraziłam się, że tak szybko, że już i bez chwili zastanowienia. Każdy dzień wypełniony jest obowiązkami po brzegi. W tym pędzie okazało się, że jedyną ucieczką jest to, czego nauczyła mnie moja mama, babcia i siostry. I choć kiedyś wydawało to się takie normalne, przeciętne i prowincjonalne, to dziś jest dla mnie siłą i niepospolitością. 

Każda z nas jest wyjątkowa i nie twierdzę, że mój sposób na szarą codzienność jest  jedynym właściwym. Nie! Co więcej, jestem przekonana, że każda z nas ma swój plan na życiową nieprzeciętność. Niektóre spełniają się w macierzyństwie, inne zawodowo, a jeszcze inne podróżując i szukając swojego miejsca na ziemi. Nie musimy wybierać, mamy prawo do kreowania własnego świata. 

Gdy oglądam się wstecz, widzę kobiety - mamę, babcię i siostry. To one opiekowały się mną, uczyły wymawiać "r", jeździć na rowerze i oddzielać ziarno od plew. To one, moje starsze siostry, nauczyły mnie nieprzyzwoitych piosenek, które w ustach czteroletniej dziewczynki, śpiewającej tatusiowi do ucha, musiały brzmieć przekomiczne i trochę koszmarnie. Do dziś pamiętam przerażenie na twarzy taty! :D Tak, to one wypełniły mój świat i wiem, że to od nich czerpię moc. Ja swoją niepospolitość kobiecą odnalazłam w rodzinie. A Ty? W czym tkwi Twoja siła?

------------  ------    ------  ------------

W ramach Olsztyńskiego Lata Artystycznego 15 lipca o godz. 20:30 w Amfiteatrze im. Czesława Niemena w Olsztynie odbędzie się wyjątkowy koncert - Rzeczniepospolita Babska. Kobiety dla kobiet. Podczas występu swój talent zaprezentują nam: Marta Andrzejczyk, Ania Broda, Ewa Cichocka, Wanda Laddy, Basia Raduszkiewicz i Krystyna Świątecka. Siła tkwi w kobiecie. Warto zatrzymać się na chwilę i posłuchać, co mamy do powiedzenia. A przecież mówić potrafimy. Mój mąż twierdzi, że gdy się nakręcę to wypowiadam słowa z szybkością karabinu maszynowego... 

Bilet na koncert kosztuje jedynie 15 zł, a nabyć można je w kasie Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie (http://bilety.mok.olsztyn.pl/). 

Jeśli się wybierzecie na koncert to do zobaczenia, bo ja będę na pewno! :)

Copyright © 2016 Do utraty tchu. Uważniej , Blogger