Pierogi z młodą kapustą i koperkiem


Wiosna rozgościła się na dobre w Olsztynie, a ja już czuję świeży zapach lata, otulający mnie delikatnymi podmuchami wiatru. Białe zasłony tańczą pod uważnym wzrokiem uchylonych drzwi prowadzących na balkon. Tło wypełniają mi doniczki z kwiatami i ziołami, które rozkoszują się popołudniowym słońcem. Jest pięknie! 

Jedyne czego mi brakuje, to domowych smaków, ale i na to jest sposób. Dziesięciominutowy spacer na osiedlowy ryneczek i mam nieśmiało zwiniętą główkę młodziutkiej kapusty, koperek z własnego domowego ogródka, mąka, jajko, woda i zabieram się do pracy. 

Dziś opowiem Wam o pierogach mojej mamy, które zawsze królują na naszym stole o tej porze roku - to pierogi z młodą kapustą i dużą ilością koperku. Ja już pierwszą degustację mam za sobą, a Was zachęcam do skosztowania. Naprawdę, niebo w gębie! :)


Ciasto (babciny przepis, ale banalnie prosty):

2 łyżeczki oleju;
około 3 szkl. mąki (resztę zostawcie na podsypywanie przy wyrabianiu);
1 jajko;
szczypta soli;
letnia woda.

Przesiewamy mąkę, robimy gniazdko i wbijamy jajko, które rozcieramy w mącznym pyle. Dodajemy sól, olej i stopniowo dolewamy wodę. Podczas wyrabiania podsypujemy ciasto mąką. Babcia twierdzi, że idealne ciasto na pierogi ma być "luźne", czyt. mięciutkie i dobrze wyrobione. :D


Farsz na pierogi:

nieduża główka młodej kapusty;
garść koperku;
sól, pieprz ziołowy.

Moja mama nie gotuje kapusty, a ja urzeczona jej pierogami - nie dyskutuję. 

Kapustę szatkujemy, wrzucamy ją do durszlaka, a durszlak wstawiamy do garnka. Zalewamy to gorącą wodą, przykrywamy i zostawiamy aż zielenina zmięknie. Jednak nie róbcie tego zbyt długo, dosłownie kilka minutek, aby zachować smak młodej kapusty. Następnie kroimy koperek, dodajemy do kapusty, doprawiamy przyprawami wedle uznania i farsz mamy gotowy.




Przygotowane pierogi gotujemy około 5 minut. Polecam okrasić pierożki podsmażoną cebulką i posypać je koperkiem.

Nie potrafię jeszcze robić takich zgrabnych, malutkich pierogów, ale na szczęście nadrabiają smakiem. Jeśli ktoś z Was nie próbował (a słyszałam o takich przypadkach!), to koniecznie musicie wypróbować.



Smacznego!
Ola :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger