Moc wyobraźni, czyli jak czytusiowa książeczka spełniła moje marzenia?



Czasami, gdy jest mi tak po prostu źle - gubię się w dorosłości, przez jedno ramię przerzucam codzienne obowiązki, a w garści ściskam rachunki i listę rzeczy do zrobienia - przypominam sobie o magii, którą posiada każdy z nas. Zamykam oczy, na twarzy pojawia się błogi uśmiech, a ja zatapiam się we wspomnieniach. Znów jestem małą dziewczynką, bawiącą się na werandzie skąpanej w południowym słońcu. Rozgrzany beton parzy mnie w bose stopy, w powietrzu rozchodzi się zapach skoszonego siana, a do uszu dochodzą urywane rozmowy babci i sąsiadki, które popiją swoją codzienną poranną kawę. Zostawiam to za sobą i uciekam w zupełnie inny świat - świat, w którym Alicja zabiera mnie do Krainy Czarów, gdzie pomagam Śnieżce uciec przed Złą Królową, a Kopciuszek zabiera mnie na bal. Otwieram oczy, bańka wspomnień pęka, a pył wyobraźni wzbija się w górę, aby za chwilę osiąść na szarej codzienności, która zaczyna mienić się wszystkimi kolorami tęczy...

Wyobraźnia. To ona pomaga nam czasami osłodzić gorycz dnia, uchronić przed tym, co złe, a nawet nauczy kochać to, co wydaje się takie dalekie i zupełnie nie dla nas.


Gdy po raz pierwszy przekroczyłam próg biblioteki, która dziś jest dla mnie tak bliska, nie wiedziałam, że właśnie tam moja wyobraźnia ożyje na nowo. Początkowo obca przestrzeń przerażała mnie, czułam się onieśmielona i zagubiona. Jednak z każdym dniem oswajałam ją, odkrywałam i uczyłam, starając się nie zniszczyć magii tego miejsca. I gdy już poznałam biblioteczne ścieżki, o prawo do nich zaczęły dopominać się ciekawskie małe rączki, które wszystkiego chciały dotknąć, obejrzeć, wysłuchać, a potem zasypać mnie lawiną pytań. Poddałam się - początkowo niepewna, jednak z każdym kolejnym spotkaniem odważniejsza, aż pewnego dnia zauważyłam, że z utęsknieniem wyczekuję tupotu stópek, stłumionych przez starą wykładzinę, radosnego gwaru i uśmiechniętych buzi, które z zainteresowaniem wyczekują, co tym razem odkryjemy w nieskończonym świecie bajki.

To właśnie wtedy odkryłam na nowo moc wyobraźni. Poniekąd zmusiły mnie do tego dzieci, które za każdym razem oczekiwały czegoś nowego. Jednak największą inspiracją okazali się ludzie, z którymi mam przyjemność pracować. To oni otworzyli przede mną nowe możliwości, pokazali, że tak naprawdę wszystko jest możliwe, tylko trzeba pomyśleć, przeszukać zakurzone półki w głowie, a projekt "sam" się napisze. I nie zawsze jest tak kolorowo, bo niektóre drzwi są zaryglowane, jednak wtedy szukam nowych ścieżek. A w głowie wciąż pobrzmiewa mi myśl, że otaczają mnie ludzie, którzy tak, jak ja po prostu robią to wszystko z ogromną pasją i oddaniem.

Z miłości, miłości do książek powstała piękna inicjatywa - akcja Olsztyn czyta. Z szeptanych słów, magii chwili i szelestu kartek narodził się Czytuś, maskotka wspomnianej akcji, który przez ponad dwa lata towarzyszy nam w odkrywaniu kolejnych książkolubnych miejsc na mapie Olsztyna. Co więcej, Czytuś doczekał się swojej książeczki... 

Czytuś odkrywa tajemnice. Skąd się biorą książki? to pozycja wyjątkowa dla mnie pod każdym względem. Po pierwsze wydana przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Olsztynie, która od trzech lat odkrywa przede mną swoje książkowe szlaki. Po drugie, autorką tej książki jest Ula, którą większość zna z bloga Pełen zlew - blog o książkach, kotach i bałaganie. Ja mam przyjemność znać Ulę osobiście i wiem, jak bardzo jest zaangażowana w czytelniczą przestrzeń Olsztyna i dlatego cieszę się, że to jej nazwisko widnieje na okładce czytusiowej książeczki. Po trzecie, dzięki własnie Uli i jej baśniowej wyobraźni na kartach opowieści mogłam odnaleźć cząstkę siebie. W magicznej historii o przygodach Czytusia, autorka stworzyła postać bibliotekarki Oli, która zabiera odwiedzające ją dzieci w świat książek. Moje marzenie z dzieciństwa zostało spełnione - poznałam bajkę od tej drugiej strony. Nie wiem ile w czytusiowej bibliotekarce jest mnie, a może ile we mnie jest czytusiowej bibliotekarki, ale przepełnia mnie ogromna radość za każdym razem, gdy otwieram tę książeczkę.




Czytusiowa opowieść już trafiła na biblioteczne półki w Olsztynie. Ponadto zapraszam do odwiedzania facebookowego profilu Miejskiej Biblioteki Publicznej, bo tam co jakiś czas pojawiają się konkursy, w których można wygrać wspomnianą książkę. Jednak to nie jedyna okazja, bo już w najbliższą sobotę, 13 czerwca załoga olsztyńskich bibliotekarzy wybiera się nad Jezioro Ukiel, gdzie szykuje moc atrakcji dla odwiedzających, w tym właśnie możliwość zgarnięcia czytusiowej książeczki. 

Lektura książki Czytuś odkrywa tajemnice. Skąd się biorą książki? to wyjątkowa okazja, zarówno dla małych, jak i tych nieco większych, do poznania drogi, jaką pokonuje każda książka zanim trafi na regał w księgarni, biblioteczne półki, czy nasze ciekawskie ręce. Jednak przede wszystkim to magiczna historia o krainie, w której wyobraźnia rządzi się swoimi prawami - budzi grube tomiszcza z zakurzonego snu, ściany wypełnia szept książek, szelest papieru, a w powietrzu unosi się złoty pył bajki...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj, kochaj, czytaj! , Blogger