Kocham Cię, Życie! Recenzja powieści Jill Mansell "Kocham cię nad życie"


W upalny, letni dzień jedyne o czym marzę to lody o smaku cytrynowym. Podczas długiego, sześciodniowego maratonu w pracy z utęsknieniem wypatruję niedzieli - jedynego wolnego dnia w tygodniu, kiedy bez wyrzutów sumienia zaszyję się w swoich czterech ścianach. A po pikantnym posiłku chętnie wypiję kufel zimnego piwa, najlepiej czeskiego... No właśnie, każdy z nas ma swoje przyzwyczajenia, upodobania i małe słabości. Podobnie mam z książkami - po ciężkiej, wyczerpującej emocjonalnie lekturze, najzwyczajniej w świecie pragnę lekkiej, zabawnej i niewymagającej powieści. W takich sytuacjach nie kombinuję, nie błądzę po nieznanych mi czytelniczych ścieżkach, sięgam po coś znanego i pewnego. Książki Jill Mansell z pewnością należą do moich ulubionych "rozbawiaczy".


Powieści Jill Mansell wyróżniają się niezwykłą świeżością, wyważonym poczuciem humoru oraz akcją osadzoną w Wielkiej Brytanii, skąd pochodzi autorka. I choć książki te zazwyczaj trafiają do szuflady z etykietką "literatura kobieca", a może raczej "czytadełka", to czas spędzony z nimi nie jest czasem straconym. To naprawdę przyjemne pozycje, umiejętnie dozujące emocje czytelnikowi - raz płaczesz z rozbawienia, aby za chwilę zalewać się rzewnymi łzami ze wzruszenia. Być może opisane  przez Mansell historie są proste - od początku wiesz, że na końcu będzie happy end - to nie odkładasz książki na półkę. Co więcej, marzysz tylko o wolnej chwili, by doczytać przerwany rozdział. 


Najnowsza powieść Jill Mansell pt. Kocham cię nad życie to wzruszająca, pełna ciepła i miłości opowieść o Ellie, młodej kobiecie, która powoli podnosi się z kolan po stracie męża. I choć dla niej czas się zatrzymał, świat zwalił swym ciężarem z nóg, a samotność dusi i odbiera oddech, to Ellie z rozpaczą zauważa, że wszystko wokół jest bez zmian. Tylko ona jakby w połowie pusta, łapie oddech niczym ryba wyrzucona na brzeg. Pomocne dłonie najbliższych wyciągają ją z otchłani tęsknoty dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu...

Czasami nawet zwykłe czytadło, romansidło, czy komedia warte są uwagi, bo nawet coś błahego może uświadomić nam, jak wiele mamy. Jest za co dziękować i uśmiechem witać każdy dzień.

Pozdrawiam Was z upalnego Olsztyna,
Ola ♥


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz swój ślad. Każdy Twój komentarz sprawia mi ogromną przyjemność.

Copyright © 2016 Do utraty tchu - żyj uważniej , Blogger